Strona 4 z 10

Re: Pink Floyd

PostNapisane: 8 lip 2014, o 21:30
przez Rysiu
Nie, jakbyś się dobrze wczytał, to byś zauważył, że napisałem coś złego o Watersie i coś dobrego o Gilmourze. Nie muszę uciekać.

Re: Pink Floyd

PostNapisane: 9 lip 2014, o 07:07
przez Gnietek
NAR napisał(a):mainly ambient and instrumental music

Fanom Watersa się nie spodoba. Oj jak mi przykro :twisted:

Lubię Watersa i lubię ambient. Kit, że jedno z drugim nic wspólnego nie ma. :wink: Mi tam nawet "Metallic Spheres" Gilmoura i The Orb się podobało. Jeśli nowa płyta będzie w podobnym stylu, dla mnie OK. Boję się jednak, że odrzuty z "The Division Bell" nie będą niczym wielkim. Przecież już na tym albumie były zapychacze.

można jedynie liczyć na tego solowego GIlmoura przeskakującego przez mur w Gdańsku

Wyobraziłem to sobie. :lol:

Re: Pink Floyd

PostNapisane: 9 lip 2014, o 08:26
przez LemoonScream
Zastanawia mnie co zmieniło się w sposobie myślenia Davida, że ten po 20 latach od wydania pełnoprawnej płyty postanowił wrócić do niedokończonego projektu. Najprawdopodobniejszą wersją byłoby to, że David przygotowując jubileuszową edycje The Division Bell zagłębił się w taśmy z tamtego okresu i odkrył coś co bardzo mu przypadło do gustu. Starowieńki Gilmour być może zapomniał o tym co kryją opasne archiwa Pink Floyd w okresu jego dominacji w zespole. Co do jakości i klasy nagrań za bardzo bym się nie obawiał. David trzyma wciąż poziom i od zawsze przywiązywał ogromną wagę do tego co wydawał. Nie ma się co oszukiwać. Nie znajdziemy w tych nagraniach błysku szaleńczego geniuszu Watersa, ale możemy się przynajmniej spodziewać pełnokrwistej, solidnej płyty, której nie wstyd będzie postawić obok innych płyt zespołu. Tak gwoli przypuszczeń...

Re: Pink Floyd

PostNapisane: 9 lip 2014, o 09:05
przez Rysiu
Poziom dziennikarstwa Wybiórczej leci na łeb, na szyję.

http://kultura.gazeta.pl/kultura/1,114526,16289442,_Labedzi_spiew_Ricka_Wright_apos_a___Bedzie_nowy_album.html#BoxKultTxt

Zauważone błędy:
0) DIVING BELL (numeruję to jako 0, bo pierwsze miejsce w klasyfikacji głupot to za mało)
1)
Brał w niej udział zmarły w 2008 roku klawiszowiec i współzałożyciel zespołu Rick Wright, którego wokal Samson nazwała na Twitterze "łabędzim śpiewem".

2) druga McBroom-Hudson - nie wiem kim jest pierwsza McBroom-Hudson, ale chodzi zapewne o panią Durgę McBroom-Hudson

Nad apostrofami nie będę się znęcał.

Re: Pink Floyd

PostNapisane: 11 lip 2014, o 21:06
przez zgredzik
a co z okładką? Storm nie żyje od dwóch lat, a to on był twórcą tych świetnych okładek Floydów. każda miała w sobie tyle symboli, że aż czasem trudno mi to pojąć :D

Re: Pink Floyd

PostNapisane: 11 lip 2014, o 21:20
przez Rysiu
zgredzik napisał(a):a co z okładką? Storm nie żyje od dwóch lat, a to on był twórcą tych świetnych okładek Floydów. każda miała w sobie tyle symboli, że aż czasem trudno mi to pojąć :D


Myślę, że Storm w przysłowiowej szufladzie sporo zostawił. Zresztą, pomimo tego, że Storm zaprojektował prawie wszystkie okładki, wcale nie jest powiedziane, że ta też musi być jego.

Re: Pink Floyd

PostNapisane: 11 lip 2014, o 22:11
przez zgredzik
wiem, nie jest powiedziane, ale wiesz jak to wygląda. zjawiskowe okładki przez tyle lat a teraz dadzą jakiegoś gofra. o to mi chodzi głównie ;)

Re: Pink Floyd

PostNapisane: 29 sie 2014, o 11:17
przez zgredzik

Re: Pink Floyd

PostNapisane: 30 sie 2014, o 00:13
przez kater
CO TU SIE DZIEJE

Re: Pink Floyd

PostNapisane: 30 sie 2014, o 15:27
przez Atrus
A właśnie, tak mi się nudziło ostatnio, słuchałem tych nudziarzy i:

-----geniusz---------
1. Animals
2. Meddle
3. Koncertowa Ummagumma
4. The Dark Side of the Moon

-----dobre rzeczy------
5. A Saucerful of Secrets
6. The Piper at the Gates of Dawn
7. Atom Heart Mother
8. Wish You Were Here
9. More

-----przyjemne-----
10. The Wall
11. The Final Cut
12. The Division Bell
13. Obscured by Clouds

-----niesłuchalne-------
14. Studyjna Ummagumma
15. A Momentary Lapse of Reason
16. The Endless River hehe

Smutna prawda o tych chłopakach.

Re: Pink Floyd

PostNapisane: 30 sie 2014, o 15:40
przez manwerty
No to jedziem.

Rzeczy wielkie :
1.Animals
2.Dark Sajd
3.Meddle

Bardzo mocne :
4.Final Cut
5.Wish You
6.Atom Heart Mother
7.The Wall
8.Obscoured by Clouds

Tylko fajne :
9.A Saucerful of Secrets
10.Ummagumma (studyjna)
11.Division Bell
12.Piper at the Gates of Dawn

No nie :
13.More
14.A momentary lapse of reason

Re: Pink Floyd

PostNapisane: 30 sie 2014, o 15:49
przez kater
Atrus napisał(a):A właśnie, tak mi się nudziło ostatnio, słuchałem tych nudziarzy i:

-----geniusz---------
1. Animals
2. Meddle
3. Koncertowa Ummagumma
4. The Dark Side of the Moon


zawsze tak mówiłem, tylko w innej kolejności
i wywh gdzieś w tym jeszcze nadal

Re: Pink Floyd

PostNapisane: 30 sie 2014, o 15:50
przez kater
kater napisał(a):
Atrus napisał(a):A właśnie, tak mi się nudziło ostatnio, słuchałem tych nudziarzy i:

-----geniusz---------
1. Animals
2. Meddle
3. Koncertowa Ummagumma
4. The Dark Side of the Moon


zawsze tak mówiłem, tylko w innej kolejności
i wywh gdzieś w tym jeszcze nadal



edit:

w sumie reszta listy też dobra. atrus wciąż ma gust.

Re: Pink Floyd

PostNapisane: 30 sie 2014, o 15:51
przez kater
i sedesie z bakelitu, zacytowałem zamiast edytować sedesie z bakelitu forum



prosze:

10/10:
1. Meddle
2. Dark Side of the Moon
3. Animals (nawet już posiadam bo mi małżonka kupiła i potem nazwała hałasem)
4. Wish You Were Here
5. Ummagumma (live)

9/10:
6. Atom Heart Mother
7. A Saucerful of Secrets
8. The Piper at the Gates of Dawn
9. The Final Cut
10. The Wall
11. Division Bell
12. Obscured By Clouds
13. More

pierdoły:
14. Ummagumma (studyjna)
15. A Momentary Lapse of Reason

Re: Pink Floyd

PostNapisane: 30 sie 2014, o 16:29
przez Atrus
Co Wy macie do tego More, bardzo ładna płyta przecież. A już na pewno lepsza od Obscured by Clouds (do którego też się ostatnio przekonałem ostatnio). Bardzo w klimacie pierwszej strony Meddle.

Re: Pink Floyd

PostNapisane: 30 sie 2014, o 16:36
przez manwerty
sedesie z bakelitu z More co wy macie do Final Cut?
Przecież to zacna, bardzo osobista płyta jest .

Re: Pink Floyd

PostNapisane: 30 sie 2014, o 16:40
przez whoatemydinner
się ostatnio pozmieniało

10/10:
1. Wish You Were Here
2. Animals
3. The Dark Side of the Moon

9/10:
4. Atom Heart Mother
5. The Piper at the Gates of Dawn
6. Meddle
7. A Saucerful of Secrets

8/10:
8. The Division Bell
9. Obscured by Clouds
10. The Wall

Niżej:
11. The Final Cut
12. Ummagumma
13. More
14. A Momentary Lapse of Reason

Atrus napisał(a):Co Wy macie do tego More, bardzo ładna płyta przecież. A już na pewno lepsza od Obscured by Clouds (do którego też się ostatnio przekonałem ostatnio).

To żeś wymyślił teraz. :P

W ogóle z tymi niskimi pozycjami WYWH was mocno pogrzało. Chyba już dawno nie słuchaliście w ciemności przejścia z Shine On do Welcome To the Machine. Ciary jak przy Starless.

Re: Pink Floyd

PostNapisane: 30 sie 2014, o 17:03
przez Rysiu
kater napisał(a):5. Ummagumma (live)
(...)
14. Ummagumma (studyjna)


Ummagumma to specyficzny album i nie chodzi mi tu o bardzo specyficzną muzykę, ale też na fakt, że we wspólnej okładce i pod wspólną nazwą znajdują się zarówno nagrania koncertowe, jak i studyjne - na szczęście rozdzielone na dwie płyty, dzięki czemu możemy rozdzielić w naszych rozważaniach jednego stwora od drugiego, co zresztą bezwzględnie winno się czynić.

Często na różnych forach kiedy ktoś próbuje mieszać Ummagummę z błotem i wykazać, że nawet najnowsza płyta Gosi Andrzejewskiej jest lepsza muzycznie od tego albumu, natychmiast w obronie stają obrońcy UG z zapałem wykazujący, że "co do części studyjnej, to być może masz rację, ale ZA TO CZĘŚĆ KONCERTOWA...!" (tu następuje litania pochwał i cały psałterz hymnów dziękczynnych).

Jak dla mnie UG koncertowa i studyjna to jakby dwa różne albumy. Tworząc swój ranking (co może i uczynię) uwzględnię ten fakt i umieszczę Ummagummę tam, gdzie jej miejsce - czyli będzie robiła za czerwoną latarnię. I bardzo dobrze, że kolega Kater uwzględnił ten podział (bo mało kto to robi), ale jednak uważam, że Ummaguma live powinna w ogóle wylecieć z takiego zestawienia i być brana pod uwagę tylko przy rankingu albumów koncertowych.

A po ER za dużo się nie spodziewam - samo hasło "ambient" (i to jeszcze w dużej mierze instrumentalny) sprawia, ze już teraz czuję do tej płyty dużą rezerwę i coś mi nakazuje traktować ją w kategorii ciekawostek i zastanawiać się, czy w moim rankingu będzie tuż przed czy tuż za Ummagummą. Obym się rozczarował...

Re: Pink Floyd

PostNapisane: 30 sie 2014, o 17:11
przez whoatemydinner
Rysiu napisał(a):Często na różnych forach kiedy ktoś próbuje mieszać Ummagummę z błotem i wykazać, że nawet najnowsza płyta Gosi Andrzejewskiej jest lepsza muzycznie od tego albumu, natychmiast w obronie stają obrońcy UG z zapałem wykazujący, że "co do części studyjnej, to być może masz rację, ale ZA TO CZĘŚĆ KONCERTOWA...!" (tu następuje litania pochwał i cały psałterz hymnów dziękczynnych).

Ostatnio trafiłem na serię opinii całkowicie odwrotnych. Tzn. dalej ludzie umieszczali Ummagummę pod koniec listy albumów wartych uwagi jeśli chodzi o PF, ale zaznaczali, że część studyjna to "prawdopodobnie najlepsza, najbardziej odważna rzecz" jaką zespół popełnił w karierze, jednocześnie pisząc, że koncertówka to słabo nagrane nudy, udowadniające, że na żywo bez Barretta nie są w stanie nic zrobić i że rozwinięcia utworów live są mało interesujące, zupełnie jakby zespół na auto-pilocie jechał. Więc są też ludki co tak uważają. Nie muszę chyba mówić, co dawali na sam szczyt listy najlepszych płyt zespołu? (podpowiedź: coś o dudniarzu, bramach i świcie)

Żeby było jasne, ja w swoim rankingu uwzględniam Ummagummę jako studyjniaka, live się nie liczy.

Re: Pink Floyd

PostNapisane: 30 sie 2014, o 17:14
przez manwerty
Obscoured by Clouds >>>>>>> More
Ma tu Rysiu rację z tą Ummagummą - umiepktszczanie jej w takim topie (w sensie części koncertowej) to jakby dać tam Pompeje czy Pulse. No i widzę że wszyscy nisko Final Cut

Oberst chyba ma życie ale jak później przyjdzie to obroni Final Cut przed wami, Conany jedne (barbarzyńcy he he)

Re: Pink Floyd

PostNapisane: 30 sie 2014, o 17:25
przez Rysiu
Idę z odsieczą fajnalkatowi:

Geniusz:
1. The Wall
2. Piper
3. Final Cut

Wysoka klasa i smak:
4. Saucerful of Secrets
5. Dark Side of The Moon
6. Animals
7. WYWH

Dobra muzyka:
8. Meddle
9. Atom Heart Mother (te dwa albumy mi się mylą - ale mają jedną cechę wspólną: genialny, długachny utwór główny + masa różnej (na ogół słabej) jakości wypełniacza
10. Division Bell
11. A Momentary Laps of Reason

Da się słuchać
12. Obscured by Clouds (kilka żywszych utworów)
13. More

Nie... sorry, ale nie:
14. Ummagumma (studyjna)

Re: Pink Floyd

PostNapisane: 30 sie 2014, o 17:26
przez Atrus
whoatemydinner napisał(a):W ogóle z tymi niskimi pozycjami WYWH was mocno pogrzało. Chyba już dawno nie słuchaliście w ciemności przejścia z Shine On do Welcome To the Machine. Ciary jak przy Starless.

A tak, to jest rzeczywiście dobry moment - ulga, że ta nudna suita już się skończyła i zaczyna się ta udana część płyty :P

Właśnie skończyłem słuchać More po raz kolejny w tym tygodniu i nie żałuję. Jest może nieco chaotyczna - jakby nie patrzeć, soundtrack - i co za tym idzie, nierówna, ale a) w tle sprawdza się o niebo lepiej, niż te nudziarstwa Gilmoura, b) bezpretensjonalne melodie i wczesnoflojdowy klimat, c) mandarynkowe Main Theme, d) Cymbaline. Obscured też jest bardzo ładną płytą, ale jednak niezbyt intrygującą.

A jeśli chodzi o Ummagummę studyjną, to nie czarujmy się, ten eksperyment się nie powiódł. Trochę z nich były za cienkie bolki na awangardę. Sysyphus jako całość się nie broni, Waters spisał się chyba najlepiej, Gilmour jako tako się utrzymuje na powierzchni, Masona nie da się słuchać. Zabrakło głównie samokrytyki, zwłaszcza - niestety - Rickowi.

Re: Pink Floyd

PostNapisane: 30 sie 2014, o 17:36
przez whoatemydinner
Atrus napisał(a):
whoatemydinner napisał(a):W ogóle z tymi niskimi pozycjami WYWH was mocno pogrzało. Chyba już dawno nie słuchaliście w ciemności przejścia z Shine On do Welcome To the Machine. Ciary jak przy Starless.

A tak, to jest rzeczywiście dobry moment - ulga, że ta nudna suita już się skończyła i zaczyna się ta udana część płyty :P

Obrazek

Nie no, jasne, że WTTM/HaC/WYWH to piękna sekwencja piosenek i w ogóle tyle cudowności, ale określenie SOYCD mianem "nie udanego" to chyba największy hispteryzm z Twojej strony jaki widziałem od dawna. ;P Rozumiałbym jeszcze wytłumaczenie, że się przejadło, że za dużo razy się słuchało, że przecież inne ich suity są fajniejsze, ale że niby Shine On jest nieudane to ostra przesada. Nawet jeśli chodzi Tobie jedynie o części 1-5, które akurat częściom 6-9 do pięt nie dorastają, to i tak stwierdzenie, że nie wyszły, to grubość nad grubości.

EDIT: kek, czepiam się postu Atrusa i jeszcze go źle cytuję, czuję się jak prostak teraz :(

Re: Pink Floyd

PostNapisane: 30 sie 2014, o 17:45
przez Atrus
whoatemydinner napisał(a):Nie no, jasne, że WTTM/HaC/WYWH to piękna sekwencja piosenek i w ogóle tyle cudowności, ale określenie SOYCD mianem "nudnego" to chyba największy hispteryzm z Twojej strony jaki widziałem od dawna. ;P Rozumiałbym jeszcze wytłumaczenie, że się przejadło, że za dużo razy się słuchało, że przecież inne ich suity są fajniejsze, ale że niby Shine On jest nieudane to ostra przesada. Nawet jeśli chodzi Tobie jedynie o części 1-5, które akurat częściom 6-9 do pięt nie dorastają, to i tak stwierdzenie, że nie wyszły, to grubość nad grubości.

No doobra, tak mi się akurat powiedziało. Lubię SOYCD jak każdy, ale to nie zmienia faktu, że części śpiewane to najsłabsze fragmenty na płycie, a ten festyniarski refren podpowiedział im chyba ktoś bardzo złośliwy. A że VI-IX >>> I-V to chyba nikt nie ma wątpliwości mam nadzieję?

Re: Pink Floyd

PostNapisane: 30 sie 2014, o 20:49
przez OberstPrymas
Oberst chyba ma życie ale jak później przyjdzie to obroni Final Cut przed wami, Conany jedne (barbarzyńcy he he)


WITAM.

Ok, wprawdzie nie znam ich wszystkich płyt - to znaczy słuchałem More i Obscure na Spoti, ale guzik pamiętam.

GENIALNOŚĆ:

1. Ciemna Strona
2. Animals

CUDO PRAWIE JEDYNE W SWOIM RODZAJU

3. The Final Cut
4. WYWH
5. Meddle

GITES, ALE TU I TAM ZGRZYTA

6. The Wall
7. The Division Bell
8. The Piper at the Gates of Dawn
9. Atom Heart Mother

I po raz kolejny muszę napisać coś w stylu, że The Final Cut uwielbiam. Rozgadany Waters w najwyższej formie. W ogóle nie wiem czy ktoś na to wpadł, ale ta płyta jest z grubsza o wojnie, a ja jestem oberst, czyli pułkownik. Lubię tematy okołowojenne - ta płyta jest dla mnie jak czerwony kur na horyzoncie od strony wroga.

Trzy pierwsze rzeczy w ogóle nie do ruszenia. czwarte i piąte miejsce będzie zawsze zmienne, a reszta zależna od nastroju. Zależy na której płycie się najbardziej skupie w danym okresie. Chociaż AHM chyba już totalnie mi się przejadła i zostanie na odległym miejscu.

Re: Pink Floyd

PostNapisane: 31 sie 2014, o 18:40
przez kater
O co wam chodzi z tą pozycją More i FC. Obu dałem 9/10, to chyba sporo.

Re: Pink Floyd

PostNapisane: 31 sie 2014, o 19:14
przez Rysiu
Oberst, przeanalizowałem braki w Twojej liście - nie uznajesz PF "Gilmourowskiego"? Brakuje jeszcze "Saucerful of Secrets", ale on ze wszystkich albumów PF najbardziej podobny jest IMO do Pipera, więc nie wiem czy Cię zachwyciłby.

Re: Pink Floyd

PostNapisane: 31 sie 2014, o 19:58
przez Xavi
U mnie taka zmiana ostatnio, że Piper to jednak 10/10 absolutnie i najlepsza rzecz do Meddle.

Re: Pink Floyd

PostNapisane: 31 sie 2014, o 20:55
przez OberstPrymas
Rysiu napisał(a):Oberst, przeanalizowałem braki w Twojej liście - nie uznajesz PF "Gilmourowskiego"? Brakuje jeszcze "Saucerful of Secrets", ale on ze wszystkich albumów PF najbardziej podobny jest IMO do Pipera, więc nie wiem czy Cię zachwyciłby.


Czemu nie uznaję? Znaczy Wiadomo że Waters > Gilmour, ale mimo wszystko The Division Bell nawet lubię. Do A Momentary Laps of Reason jakoś mi się nie śpieszy, bo wszyscy ją hejtują a Saucerful of Secrets mam zamiar jakoś w najbliższej przyszłości poznać.

Re: Pink Floyd

PostNapisane: 31 sie 2014, o 21:07
przez Rysiu
OberstPrymas napisał(a):
Rysiu napisał(a):Oberst, przeanalizowałem braki w Twojej liście - nie uznajesz PF "Gilmourowskiego"? Brakuje jeszcze "Saucerful of Secrets", ale on ze wszystkich albumów PF najbardziej podobny jest IMO do Pipera, więc nie wiem czy Cię zachwyciłby.


Czemu nie uznaję? Znaczy Wiadomo że Waters > Gilmour, ale mimo wszystko The Division Bell nawet lubię. Do A Momentary Laps of Reason jakoś mi się nie śpieszy, bo wszyscy ją hejtują a Saucerful of Secrets mam zamiar jakoś w najbliższej przyszłości poznać.


Ech, ta moja "staranność" - tak analizowałem, że aż nie zauważyłem TDB na Twojej liście :D. Teraz dopiero widzę, że jest, nie ma za to Ummagummy (nie bój się, nic nie straciłeś).

AMLOR... no cóż - jechanie po tej płycie jest po prostu trendy, a kto nie jedzie, ten jest be i tak to już jest, że publiczne przyznanie się do słuchania AMLOR i czerpania z tego przyjemności powoduje automatyczne wykluczenie z towarzystwa. Tak troszkę niesprawiedliwie wobec tej płyty, nie aż tak złej, ale jednak niefortunnie wydanej pod szyldem Pink Floyd, bo jakby nie było to jest to zarówno pod względem stylistycznym, jak i technicznym solowy album Gilmoura (zarówno Wright, jak i Mason specjalnie na płycie się nie udzielili) - ale za to nie jestem pewien czy przypadkiem nie najlepszy z solowych albumów Gilmoura.