Strona 2 z 5

Re: 2013 - zapowiedzi, nowości, premiery.

PostNapisane: 25 paź 2013, o 14:41
przez Mandey

Myślałem, że już nigdy nic nie nagrają a tu miła niespodzianka. Premiera w styczniu 2014.

Re: 2013 - zapowiedzi, nowości, premiery.

PostNapisane: 25 paź 2013, o 16:01
przez NAR
nowy Airbag już jest.
Po pierwszym odsłuchu raczej bez szaleństw. Takie gilmour-popy. może przy kolejnych odsłuchach zyska. W sumie najlepiej wypada pierwszy i ostatni kawałek.

Re: 2013 - zapowiedzi, nowości, premiery.

PostNapisane: 25 paź 2013, o 17:11
przez Mandey
Też masz w tej zmiennej jakości? Czy może w 320kb/s :D

Re: 2013 - zapowiedzi, nowości, premiery.

PostNapisane: 28 paź 2013, o 21:18
przez NAR
u mnie żadnych zmiennych nie ma ;)

posłuchałem za to fragmentów Boards of Canada i kurczeblade.. dobre to jest.

Re: 2013 - zapowiedzi, nowości, premiery.

PostNapisane: 31 paź 2013, o 11:29
przez Xavi
posłuchałem za to fragmentów Boards of Canada i kurczeblade.. dobre to jest.


music has the right to children obowiązkowo kiedyś, jedna z najbardziej klimatycznych płyt ever.

Re: 2013 - zapowiedzi, nowości, premiery.

PostNapisane: 31 paź 2013, o 14:57
przez NAR

Re: 2013 - zapowiedzi, nowości, premiery.

PostNapisane: 2 lis 2013, o 22:59
przez Maciej
Nowy Ayreon już w sieci, także na spotify.

Arjen zmiażdżył, nagrał płytę o wiele lepszą od poprzedniej, więcej przestrzeni, klimatu i partii instrumentalnych. Jedyna wada, poszatkowanie na 42 tracki, przez co przeciętny kawałek ma ok 2-3 minuty, ale akurat na spotify rzecz jest jako 4 kolosy. Myśl że mimo wszystko, jest to jeden z kandydatów w walce o płytę roku, choć konkurencji ma sporo :wink:

Re: 2013 - zapowiedzi, nowości, premiery.

PostNapisane: 4 lis 2013, o 22:25
przez Mandey
.
W refrenie mogli się bardziej postarać. Ogólnie to jest w większości nagrań ich słaby punkt niestety ale nadrabiają zwrotkami za to. Mimo wszystko produkcją znów mnie kupili.

Re: 2013 - PODSUMOWANIE, REFLEKSJE, RANKINGI.

PostNapisane: 17 gru 2013, o 22:38
przez NAR
Chyba już można zacząć czas wszelkich refleksji i podsumowań :)

Re: 2013 - PODSUMOWANIE, REFLEKSJE, RANKINGI.

PostNapisane: 18 gru 2013, o 21:48
przez Atrus
ROTFL, Paavoharju przedawkowało marihuanę:
https://www.youtube.com/watch?v=9pzPiwNys08
W sumie to nie jest takie złe muzycznie, ale pamiętając, co ten zespół nagrywał parę lat temu - beka nieziemska.

Re: 2013 - PODSUMOWANIE, REFLEKSJE, RANKINGI.

PostNapisane: 26 gru 2013, o 22:39
przez manwerty
Top 36 Płyt wydanych w tym roku, czyli ŁUBU-DUBU MUZYCZNE aka kolejny bezsensowny ranking manwertego
Jedziemy od najgorszych, bo tak.

Najgorsze shity roku

36.Dream Theater - Dream Theater
Klapa po prostu. Okropna płyta, długasa nawet do końca nie przesłuchałem tak nudny, przy 3 utworze przestałem odczuwać przyjemność ze słuchania. Parę plusów jest, takie Along for the Ride spoko rzecz jest. 1/5
35.James LaBrie - Impermanent Resonance
To nie był dobry rok dla LaBriego, niestety. Płyta powielająca znane już nam rzeczy, brak pomysłu na wygląd całości. 1,5/5
34.Pet Shop Boys - Electric
Jest tu kawałek Vocal. I dzięki temu nie jest ostatnie. PSB nigdy nie lubiłem, ta płyta tylko utwierdza mnie w przekonaniu że to słaby zespół jest jednak. 1,5/5

Da radę posłuchać, ale nigdy więcej

33.Mike Oldfield & York - Tubular Beats
Zachciało się psu (łapiecie, bo York) remiksować Jezusa to ma co chciał. 2,5/5
32.Deep Purple - Now What?!
Tak niespecjalnie im to wyszło. Vincent Price super ale chyba bardziej z uwielbienia dla aktora niż z utworu. 2,5/5
31.Atoms for Peace - Amok
Jęki Yorka do jakiegoś elektronicznego pimpania. 2,5/5
30.Kanye West - Yeezus
Mieliśmy już białego Jezusa, teraz ten czarny. Pogubił się i chyba za mało ćpał w czasie nagrywania. 2,5/5

Może się podobać (chyba)

29.Sting - The Last Ship
Tytułowy miażdzy nie ma co gadać. Ale od kiedy Sting poszedł w te swoje celtyckie brzmienia nie kręci mnie tak jak kiedyś. 3/5
28.Blackfield - Blackfield IV
Nie znałem zespołu, ale Wilson no więc no. Są highlighty, ale ogólnie mdławo. 3/5
27.Dawid Podsiadło - Comfort and Happiness
Nie moja bajka takie Coldplayowe utworki, ale Nieznajomy to naprawdę super numer. Tylko że reszta momentami spada poniżej poziomu przyzwoitości. 3/5
26.Alice in Chains - The Devil Put Dinosaurs Here
Black Gives ways to Blue pokazało że Alici mogą dobrze grać bez Staleya. Ta płyta pokazała, że chyba jednak nie. 3/5
25.Depeche Mode - Delta Machine
Przeciętniak jednak, ale przyjemny dość. 3/5
24.Suede - Bloodsports
Nie przepadam za Suede, ale momentami fajnie. 3/5
23.Pearl Jam - Lightning Bolt
No niby miał powrót do Ten, ale chyba wyszedł do Backspacera. 3/5
22.Nine Inch Nails - Hesitation Marks
Copy of A, copy of A .... Reznor w dobrej formie. 3/5
21.Gaba Kulka - Wersje
Nowe wersje starych utworów, ale w większości słabsze. No ale to Kulka mimo wszystko czyli rox. 3/5

Całkiem, całkiem dobre

20.Airbag - The Greatest Show on Earth
Nie jestem fanem, All Rights uwilebiam, a tu mamy fajny prog z nawiązaniami. 3,5/5
19.Paul McCartney - New
Rzeczywiście New, brzmi bardzo świeżo, Macca trzyma się. 3,5/5
18.Goldfrapp - Tales of Us
Zmiana stylu - i to na lepsze. 3,5/5
17.Fish - A Feast of Consequences
To jest dobra płyta, ale jak słyszę All Loved Up to mam ochotę zabijać. Beznadziejne rockery, super ballady. 3,5/5
16.Katie Melua - Ketevan
Kilka numerów super, ale nie fapię do tej płyty jak Oberst jednak. 3,5/5
15.Riverside - Shrine of New Generation Slaves
Deprived to najlepszy Duda ever, Depth of Self-Dellusion jest fajnym singlem. 3,5/5
14.New Order - Lost Sirens
Przyjemna płyta, do polecenia w tle genialna. 3,5/5
13.Steven Wilson - The Raven that Refused to Sing
Prog z ogromnym fapem do Crimsonów tu przytoczę NARową recenzję z którą ciężko mi się nie zgodzić :
NAR na RYMie napisał(a):It's like "HEY LOOK AT ME I LOVE KING CRIMSON, I LOVE LIZARD, I LOVE ALL THAT STUFF FROM 70' AND LATE 60' YOU CRIMSON KNOW I KING LOVE CRIMSON OLD VERY MUCH FRIPP FAP FAP MELLOTRON FAP FAP CRIMSON FAP MELLOOOOOTROOOON ITS FUCKING PRRROOOOOGGG. fap"

No prawda cała. Ale no mi aż tak to nie przeszkadza. 3,5/5
12.Daft Punk - Random Access Memories
Odkrywcze, świeże, hiciarskie. Czego chcieć więcej? 3,5/5

Dobroci same:

11.Sigur Ros - Kveikur
To jest dobra płyta, nie mówię. Ale no na dziesiątke potrzeba było jednak trochę więcej. 4/5
10.Rykarda Parasol - Against the Sun
Mhrocznie, kilmatycznie i z super wokalem. 4/5
9.Matt Eliott - Only Myocardial Infarction Can Break Your Heart
Jak to Eliott, niesamowity klimat. 4/5
8.Anna Calvi - One Breath
Calvi trochę słabsza niż w debiucie, ale jest genialna. Uwielbiam ten głos, no i znowu klimat. 4/5
7.The National - Trouble Will Find Me
Bardzo spójnie, równo, no i po prostu perfekcyjnie wykonane. 4/5
6.Julia Holter - Loud City Song
Barowy klimat, genialny wokal, czegoś takiego mi brakowało i będę tą panią obserwował w przyszłoścdi. 4/5
5.Black Sabbath - 13
Wielki powrót po latach, metal w culus czy coś tam. 4/5
4.Manic Street Preachers - Rewind the Film
Może i trochę zbyt biesiadnie, no ale warto było choćby dla zamykacza czy dęciaków w Show Me The Wonder. 4/5
3.David Bowie - The Next Day
Ostatnie Davidowe płyty były IMO koszmarne, ta zupełnie zmienia trend jego kariery. Na minus okropna okładka (pomysł ok, ale wygląd jest naprawdę tragiczny), ale no rozmawiamy tu o warstwie muzycznej jednak. 4/5

Super, super, super, więc o co ci chodzi?

2.Arcade Fire - Reflektor
Parę gnuśnych momentów w tym świeżutkim indiediscopopie jest, ale wszystko nadrabia Reflektor. Jezu jakby cała płyta była na tym poziomie... 4,5/5
1.Nick Cave & The Bad Seeds - Push the Sky Away
I zwycięzca. Cave dostojny, poważny, trochę liryczny. Niesamowite Higgs Bosson Blues, najpiękniejszy refren roku w Mermaids i genialny otwieracz. Miód w uszach. 4,5/5

Top 5 tegorocznych utworów :
1.Arcade Fire - Reflektor
2.Nick Cave & The Bad Seeds -Mermaids
3.Pearl Jam - Sirens
4.Manic Street Preachers - 30-Year War
5.Dawid Podsiadło - Nieznajomy
(guilty pleasure)

Re: 2013 - PODSUMOWANIE, REFLEKSJE, RANKINGI.

PostNapisane: 27 gru 2013, o 01:29
przez Xavi
Afterlife > Reflektor. Tak mi się uznało ostatnio (+RYMowi też). W każdym bądź razie odstają od reszty płyty strasznie ;p W ogóle nawet w Teraz Rocku do Arcade fapują niesamowicie (że nawet płyta roku), a myślałem, że zjadą bo odeszli od 'rockowych wzorców' i poszli w jakieś elektro.

Re: 2013 - PODSUMOWANIE, REFLEKSJE, RANKINGI.

PostNapisane: 27 gru 2013, o 01:38
przez NAR
boże, Teraz Rock.. powinien się połączyć z Trójkowym Topem Wszechczasów i bronić sztandaru rocka czy coś.. ;d

Dla mnie gdyby z Arcade zrobić jednopłytową rzecz, to byłby genialne album, jeden z najmocniejszych w tym roku. No i przydałaby się jeszcze z jedna kosa na poziomie tytułowego jednak... ale to i tak bardzo fajna płyta.
Manwerty tak w ogóle mądrze pisze w tym podsumowaniu. Atoms bym dał wyżej, a taki NIN czy Airbag na dół, ale to fajna lista. Żeby choć w połowie tak te wszystkie internetowo-czasopismowe podsumowania wyglądały :)

Re: 2013 - PODSUMOWANIE, REFLEKSJE, RANKINGI.

PostNapisane: 27 gru 2013, o 03:41
przez manwerty
Xavi napisał(a):W ogóle nawet w Teraz Rocku do Arcade fapują niesamowicie (że nawet płyta roku), a myślałem, że zjadą bo odeszli od 'rockowych wzorców' i poszli w jakieś elektro.


Wyborcza nawet fapie, płyta roku wg nich.

Re: 2013 - PODSUMOWANIE, REFLEKSJE, RANKINGI.

PostNapisane: 27 gru 2013, o 16:06
przez Xavi
No i przydałaby się jeszcze z jedna kosa na poziomie tytułowego jednak...


No mówię, Afterlife jest dla mnie lepszy od tytułowego ostatnio ;p

Jakby ktoś mnie na fb nie miał w znajomych albo go nie miał w ogóle:

Podsumowanie roku 2013 - muzyka

No to jedziemy po kolei gatunkami:

hip-hop: nie było bomby na poziomie good kid Kendricka z zeszłego roku. Kanye z kolei pogubił się w swoim ego i nie nawiązał choc trochę do Dark Twisted. Więc generalnie tak jak w swoim porównywaniu do boga West błysnął tylko w 'Send It Up' gdzie naprawdę wymiótł tak to wymiatanie zostało rozciągnięte do kilku kawałków w rewelacyjnym Run The Jewels. I to jest właśnie hip-hop roku. Christmas Fucking Miracle to z kolei tego wymiatania kulminacja. W ogóle hip-hop strasznie efekciarski się ostatnio zrobił, ale chyba w pozytywnym sensie.Tak wracając do Kanye to jednak momenty ten cały Yeezus ma, ale jednak wymagamy więcej. Strasznie dużo zaległości mam z Death Grips na czele, raczej klasykę nadrabiałem. Dalej nie wiem co gra M.I.A. Podobno rozczarorował Deltron.

elektronika: najciekawszym projektem wydaje się Darkside, kapitalne łącznie deep house'u z bardziej popowymi wstawkami, a całość jest niesamowicie przestrzenna i zyskuje na pierwszym planie, okładka w sumie wszystko oddaje. Daft Punk nagrał po prostu zbiór świetnych tanecznych singli, a gdy poszedł w jakąś celową prawie- autoparodię jak w ambitniejszych rzeczach typu Touch to dalej jest dobrze. Nie zawiodło Boards of Canada tworząc jeden z najbardziej klimatycznych krążków roku, w swoim stylu, po cichu (wręcz ambientowo) a przemawiając głośniej niż niejeden Guetta. Po Disclosure spodziewałem się właśnie tego co usłyszałem - kilkanaście pewniaków imprezowych, dobre chłopaki. Nie słyszałem Depeche Mode i Knife jeszcze, z tym, że podobno pierwszy sux, a drugi rox. Arcade Fire w sumie chyba tutaj by trzeba było wpisać bo to taka indietronika (lol), która jest straszie nierówna i mogli z tego 1cd zrobić. W każdym bądź razie Reflektor i Afterlife to tegoroczna czołówka singli. Dalej nie wiem czy Burial to jakaś parodia siebie czy coś genialnie nowego po jednym odsłuchu.

metal: na pewno wydarzeniem roku był powrót Black Sabbath. Starali się nawiązać do początków kariery i tak jak poziom odrobinę niższy tak klimat zachowali i jeśli zamknęli dyskografię to z klasą. Potężnie brzmi nowe Gorguts nawiązując do klimatów najlepszych Opethów w karierze i najlepszych wzorców death (melodic?) metalowych. Do czołówki polskich metaluchów dobrnął w końcu zasłużenie Blindead i nazwa przebija sie na rynek. Dream Theater już chyba niczym nie różni się od podrzędnych zespołów około-power-metalowych i technike już przekłada całkiem nad jakiekolwiek emocje. Deafheaven z różową okładką miesza z kolei melodyjność z brutalnością w dość ciekawy sposób, choć jeszcze w sumie nie ogarnąłem co tam sie do końca dzieje.

rock: w sumie sie dobrze trzyma bo dalej to tutaj się dzieje najwięcej niegłupich rzeczy. Nick Cave znowu nie miał sobie równych, jedna z najbardziej dojrzałych płyt w karierze i błoga atmosfera w śpiewaniu o Hannie Montana. Bowie udowadnia, że jest jednym z najlepszych (o ile nie najlepszym) muzyków w historii nie tylko rocka, może dla siebie poziom koło przeciętnej, ale nie do przeskoczenia dla naśladowców. Wilson budzący wielkie kontrowersje zbytniego zgapiania od klasyków lat 60-tych czy 70-tych robi po prostu swoje nie odstając od Porcupine zbytnio, a może bijący ostatnie dokonania. Wydarzeniem był powrót My Bloody Valentine i tak jak niebieska koło Loveless nawet nie stoi tak dobrze, że ta płyta powstała. Riverside potwierdza, że jeśli o polską muzykę chodzi to są dalej w czołówce, jak nie na samym szczycie (choć nagrali chyba najsłabszą rzecz w karierze). Queens of the Stone Age miecie w swoim stylu używając przy okazji... wielu klawiszy. Najlepsza rzecz od czasów Songs for the Deaf. Sigur Ros już samymi bębnami na początku przywróciła mi wiarę w ten zespół i utrzymując go w moim topie ever, kapitalne żywe i pełne ciepła numery obłożone śniegowym puchem. Pearl Jam nagrywa dobre rzeczy, ale nie zapomnijmy, że przecież oni kiedyś tworzyli takie rzeczy jak Ten, jakieś tam rozczarowanie musi się pojawić. Arctic Monkeys za sprawką Homme'a stworzyli album dzięki któremu uwierzyłem, że jeszcze coś z nich może być bo już chyba na dobre chcieli podbić gimbazowe listy przebojów, zgrabne piosenki idelne na lato. Dla mnie może i lepszy niż post-punkowe dwuminutowe napieprzanki (też fajne) z debiutu. National pokazuje klasę po raz kolejny pisząc piękne piosenki 'do wina' pokazując na Openerze, że ładne wariaty z nich przy okazji.

pop: Vampire Weekend nagrywa najbardziej melodyjną rzecz od lat pokazując na czym polega 'niebanalna ładność' i przywracając wiarę w indie pop. Może pierwsze miejsce w Rolling Stone to za dużo, ale czołówka u mnie na pewno. Więcej spodziewałem się po Sky Ferreirze bo to taki elektropop, który strasznie traci z czasem i zwyczajnie nudzi. Justin Timberlake tworzy mnóstwo świetnych singli rozciągając wręcz progowo numery radiowe na albumie w ambietniejsze R&B. Nie wiem czy następca Jacksona, ale nie wiem czy ktokolwiek w skali światowej jest bliżej. Muszę obczaić jeszcze co tam Yorke z Fleą na Atoms for Peace wymyślili. Potworki w stylu Lorde czy Haim mnie jakoś nie ruszają. Tegan and Sara poza otwieraczem (który się podoba tylko mi i Rolling Stone) nagrywają banalny synth. 30 Second To Mars już poza gimnazjalne hymny już chyba nie wyjdzie i jestem najstarszą osobą na świecie, ktora im daje jakieś szanse.

Jakby ułożyć top 10 płyt to jakoś tak:

1. Nick Cave and The Bad Seeds - Push the Sky Away
2. Sigur Rós - Kveikur
3. David Bowie - The Next Day
4. Vampire Weekend - Modern Vampires of the City
5. Queens of the Stone Age - ...Like Clockwork
6. DARKSIDE - Psychic
7. Steven Wilson - The Raven That Refused to Sing (And Other Stories)
8. Run the Jewels - Run the Jewels
9. Arcade Fire - Reflektor
10. Black Sabbath - 13

blisko: My Bloody Valentine - m b v, Riverside - Shrine of New Generation Slaves, Boards of Canada - Tomorrow's Harvest

daleko, ale na plus: The National - Trouble Will Find Me, Deafheaven - Sunbather, Blindead - Absence, Daft Punk - Random Access Memories, Justin Timberlake -The 20/20 Experience, Gorguts - Colored Sands, Arctic Monkeys - AM, Disclosure - Settle

rozczarowanie lekkie: Pearl Jam - Lightning Bolt, Kanye West - Yeezus, Sky Ferreira - Night Time, My Time

nędza: Dream Theter - Dream Theater, Tegan and Sara - Heartthrob, 30 Second To Mars - Love Lust Faith + Dreams

ważniejsze do nadrobienia: Paul Maccartney, Alice in Chains, Deep Purple, Nine Inch Nails, Fish, Manic Street Preachers, Wire. Tim Hecker, Cult of Luna, Knife, Fuck Buttons, Stara Rzeka, Mazzy Star, Flaming Lips, Matt Elliott, New Model Army, Yo La Tengo, Suede, Savages, Foxygen, Moderat.

Re: 2013 - PODSUMOWANIE, REFLEKSJE, RANKINGI.

PostNapisane: 28 gru 2013, o 22:23
przez NAR
Afterlife bardzo fajne, takie top 3 płyty, ale do gracji i bogactwa tytułowego trochę mu brakuje. Ale fakt, że świetny kawałek.
Dla mnie tak to powinno wyglądać:

1 Reflektor
2 We Exist
3 Here Comes the Night Time
4 Joan of Arc
5 Awful Sound (Oh Eurydice)
6 It's Never Over (Hey Orpheus)
7 Porno
8 Afterlife

i wtedy mielibyśmy jedną z najlepszych płyt w tym roku.

Re: 2013 - PODSUMOWANIE, REFLEKSJE, RANKINGI.

PostNapisane: 28 gru 2013, o 22:52
przez whoatemydinner
Dobra, to ja się podzielę top17 płyt, które wyszły w tym roku i które poznałem:

01. Public Service Broadcasting - Inform / Educate / Entertain
Przehajpowałem? Może. Stary pomysł? Jak świat. Ale z drugiej strony... Ile to ma energii, jak wiele pomysłów, jak sprawnie wykonane jest to. I to dopiero debiut. Chyba właśnie ta nadzieja, że panowie (a właściwie chyba nawet jeden pan) się zdążą jeszcze rozwinąć sprawia, że aż tak bardzo cenię ten album. Choć z drugiej strony - pomimo tego, że jest to muzyka zachaczająca o schematy, brzmi świeżo. Może to to całkiem frywolne połączenie indie rocka, krautrocka, elektroniki i czegoś tam jeszcze. To jest album, który IMO całkiem sprawnie przełamuje granice gatunkowe - każdy utwór jest w swoim własnym, odrębnym stylu, ale dzięki użyciu sampli z lat 50. wszystko jest zespolone w świetną, spójną całość. Któż by się spodziewał, że da się zrobić coś brzmiącego nowatorsko pomimo brania całymi garściami z istniejących już wzorców?
Obiad Poleca (TM): Spitfire, Signal 30, ROYGBIV, Late Night Final, Night Mail
02. Daft Punk - Random Access Memories
Z każdym odsłuchem dzieją się dwie rzeczy: prawie każdy kawałek zyskuje w moich uszach, a także stwierdzam, że klimat disco i generalnie muzyki tanecznej końca lat 70. idealnie pasuje do tego, co Daft Punk chce robić. Połączenie vintage'owych syntezatorów z funkową gitarą, charyzmatycznych wokalistów z sympatycznym vocoderem, bombastycznych utworów oraz bardziej stonowanych instrumentali - wszystko to zapewnia świetną zabawę i przemiłe przeżycie przez te 60 minut, nawet nie wiem, czy nie przyjemniejsze niż na klasycznych Daft Punkach. A to przecież o ten luz chodzi w tej muzyce.
Obiad Poleca (TM): Get Lucky, Fragments of Time, Georgio by Moroder, Motherboard
03. Manic Street Preachers - Rewind the Film
Bardzo sympatyczna akustyczna wycieczka MSP. Jeśli ktoś chce tutaj szukać tradycyjnego kaznodziejskiego ognia, to niestety będzie to robił na próżno raczej, ale jako przedłużenie motywu takich kawałków jak Small Black Flowers, This Joke Sport Severed, czy druga połowa This Is My Truth - sprawdza się wyśmienicie i wciąż słychać, że to ten zespół, nawet, gdy biesiada pojawia się skrajna lub zaczynają przynudzać. Szkoda, że nie odniósł sukcesu komercyjnego - teraz za dwa/trzy lata zespół będzie to wymieniał jako najsłabszy obok Lifeblood album. Niezasłużenie moim zdaniem. Z nadzieją spoglądam w stronę Futurology, że będzie równie nietypowa, ale również właśnie ostrzejsza.
Obiad Poleca (TM): 30-Year War, (I Miss The) Tokyo Skyline, This Sullen Welsh Heart, Rewind the Film
04. Nick Cave and the Bad Seeds - Push the Sky Away
05. The National - Trouble Will Find Me
06. David Bowie - The Next Day
07. Boards of Canada - Tommorow's Harvest
08. Riverside - Shrine of New Generation Slaves
09. Foxygen - We Are the 21st Century Ambassadors of Peace and Magic
10. Vampire Weekend - Modern Vampires of the City

jakieś tam opisy do tych miejsc 4-10 skrobnę wkrótce

=====
11. Autechre - Exai
Chora rzecz. Autechre znałem raczej z IDMowych przyjemnych elektronik z jakimś tam wpływem ambientowego techno, a tutaj to jakieś glitche się dzieją. Nigdy nie byłem fanem takiej przesadnie eksperymentującej z tym, co jeszcze muzycznie przyjemne dla ucha a co nie muzyki. Stąd moja niechęć do Enjoy Your Rabbit Sufjana Stevensa, i stąd też moja awersja do tego dziwnie brzmiącego wydawnictwa. Ale tu to jest wykonane bardzo profesjonalnie (no kto jak kto, ale Autechre się zna na fachu) i trudno temu nie odmówić uroku. Niestety, ale w jednej czwartej drogi od Autechre z początku lat 90. do Merzbowa, ja wysiadam - za INTELIGENTNE i eksperymentalne to dla mnie jest.
12. C418 - Minecraft Volume Beta
Soundtrack do ulubionej gry gimbazy (wg. niezależnych badań instytutu internetów), część II. I tak jak na pierwszej części, mamy tu do czynienia z przyjemnym połączeniem ambientu, IDMu i muzyki użytkowej. Jednak w przeciwieństwie do części pierwszej, mamy tu ok. 3 razy (!) więcej materiału, tj. ponad 3 godziny. Niestety przez to mamy po prostu przesycenie tą muzyką i płyta się nudzi straszliwie. Dodatkowo - C418 chyba jednak nie jest w stanie wyprodukować aż tyle naprawdę wysokiej jakości atmosferycznych, wciągających melodii i progresji akordów, żeby nawet tą uwagę przykuć po raz kolejny na choćby kolejną godzinę. Przyjemny album jednakże.
13. Savages - Silence Yourself
Gdy tego słuchałem, to miałem wrażenie, że parytety już się nawet do przemysłu muzycznego dostały. Bo jasne, jest to całkiem niezły album, ale mało odkrywczy i jedyną rzeczą, którą może ewentualnie zachwycić jest ta niezaprzeczalna energia, z jaką repertuar jest zagrany. Dlaczego więc ludzie tak to lubią? Nie wiem - nostalgia za tego typem muzyki, a może... może to, że to grupa z samych pań, więc autmatyczne dodatkowe punkty? Nie wiem, staram się to sobie w swoim seksistowskim umyśle wytłumaczyć, bo poza She Will jakoś trudno było mi znaleźć tu cokolwiek naprawdę świetnego.
14. Kanye West - Yeezus
Jedyny rapowany album, który w tym roku przesłuchałem w całości, choć sporo pojedynczych rzeczy słyszałem z tego gatunku (Run the Jewels trzeba obowiązkowo przesłuchać jak tylko na Spotify będzie). I wrażenia? Kanye zjadł swój własny ogon. Jak teraz prowokuje to głównie tylko tekstowo, a nie jednakowoż przez zestawienia gatunków i sampli, jak to miało miejsce na MBDTF. Całość jest właściwie całkiem elektroniczna i choć naprawdę dobrze wyprodukowana (oczywiście propsy dla pana Westa), to nie zachwyca nic a nic. Szkoda, można było się spodziewać więcej.
15. Deafheaven - Sunbather
Dawno już nie słyszałem tak zagubionego albumu. Z jednej strony bardzo próbują panowie zagrać muzykę atmosferyczną, z bardzo słyszalnymi inspiracjami post-rockiem i shoegazem, a z drugiej pokazać metalowy pazur. Sorry, ale dla mnie te rzeczy się nie łączą. Atmosferyczne fragmenty nie są w stanie się rozwinąć, bo zaraz wchodzi perkusja grająca 3000bpm i groźne wokalizy, co tworzy wrażenie... no śmieszności, ponad wszystko. Jeśli chodzi o przehajpione płyty, to ta dla mnie wygrała w tym roku zdecydowanie, absolutnie nie zrozumiałem, co się ludziom w niej tak podobało. Choć z drugiej strony może też to, że black metalu w ogóle nie słucham, a post-rocka od święta, sprawia, że tak podchodzę do tego wydawnictwa?
16. Mike Oldfield and York - Tubular Beats
No takie tam remiksy. Czasem lepiej, czasem pożal się Boże. Jednak nowy utwór się nawet broni, choć przesłuchałem go chyba ze dwa razy w życiu, hehe, a remiksy Ommadawn i Far Above the Clouds pokazują, że nowoczesne interpretacje podchodzące pod współczesną elektronikę rzeczy, które tworzyły raczkujący gatunek New Age, to niezły pomysł. A imprezowa wersja Guilty to prawdziwy guilty pleasure. Wtedy podbijało kluby, to i dziś powinno, o. O remiksach wokalnych kawałków im mniej się powie tym lepiej.
17. Anamanaguchi - Endless Fantasy
Powiem krótko: spodziewałem się dynamicznego crossoveru chiptune i indie rocka, dostałem kwadratowy album synthpopowy z jakimiś tam wpływami muzyki z gier z pegasusa. A najgorsze jest to, że się jeszcze trochę na ten album nakręciłem jak idiota. Taki smutek. :<

Jeszcze apropos Boards of Canada, bo to ciekawe: to jest... na swój sposób przejmujące i emocjonalne. Na tyle, na ile muzyka dość ostro zahaczająca o ambient może spełniać te dwa przymiotniki. Generalnie to mamy tutaj chyba jakieś post-apokaliptyczne pustkowie, albo przynajmniej jakąś świątynię samotności, która tapla się w swojej pustce i odosobnieniu, delektuje się powoli upływającym czasem, który może właściwie już się zatrzymał. I to jest super, bo jednak tego typu płyty powinny się decydować na koncept atmosferyczny. Z drugiej strony jednak... jak zwykle pojawia się pytanie na ile i czy w ogóle taka muzyka może naprawdę przykuć naszą uwagę przez cały czas. Wiele razy uświadamiałem sobie, że myślałem o czymś, czy coś czytałem, zamiast zwracać uwagę na muzykę, która, choć niesamowicie ładna i atmosferyczna... no chyba jednak trochę nudzi jeśli słuchamy jej że tak powiem "aktywnie".

Re: 2013 - PODSUMOWANIE, REFLEKSJE, RANKINGI.

PostNapisane: 28 gru 2013, o 23:07
przez NAR
09. Foxygen - We Are the 21st Century Ambassadors of Peace and Magic

ha! A jednak :)
Ogarnij koniecznie nowe Arcade Fire, jeśli nie słyszałeś, bo znając Twoje upodobania to powinno podejść :)

Re: 2013 - PODSUMOWANIE, REFLEKSJE, RANKINGI.

PostNapisane: 29 gru 2013, o 02:29
przez Xavi
Jeszcze apropos Boards of Canada, bo to ciekawe: to jest... na swój sposób przejmujące i emocjonalne. Na tyle, na ile muzyka dość ostro zahaczająca o ambient może spełniać te dwa przymiotniki. Generalnie to mamy tutaj chyba jakieś post-apokaliptyczne pustkowie, albo przynajmniej jakąś świątynię samotności, która tapla się w swojej pustce i odosobnieniu, delektuje się powoli upływającym czasem, który może właściwie już się zatrzymał. I to jest super, bo jednak tego typu płyty powinny się decydować na koncept atmosferyczny. Z drugiej strony jednak... jak zwykle pojawia się pytanie na ile i czy w ogóle taka muzyka może naprawdę przykuć naszą uwagę przez cały czas. Wiele razy uświadamiałem sobie, że myślałem o czymś, czy coś czytałem, zamiast zwracać uwagę na muzykę, która, choć niesamowicie ładna i atmosferyczna... no chyba jednak trochę nudzi jeśli słuchamy jej że tak powiem "aktywnie".


Musisz sobie przesłuchać Music Has the Right to Children, żeby wyrobić sobie opinię. Dla mnie to top 10 elektroniki ever i kiedyś w końcu 5.0 na RYMie tak mi się wydaje bo niszczy mnie coraz bardziej. Jednak bardziej charakterystyczne motywy i mniej ambientu, też chyba łatwiejsza płyta od trudnej nowej, która mi bardzo późno weszła. No i bardziej nadaje się do słuchania na pierwszym planie. Turquoise Hexagon Sun czy Roygbiv to totalne dziesiątki jeśli chodzi o utwory. Powracanie do wspomnień z dzieciństwa (dźwięków kojarzących się z dorastaniem) i takie różne sprawy, bardzo działa na wyobraźnię.

Re: 2013 - PODSUMOWANIE, REFLEKSJE, RANKINGI.

PostNapisane: 29 gru 2013, o 03:28
przez lookaug
1. Arcade Fire - Reflektor
Jest wszystko, indie i elektronika, delikatniej i z wykurwem, singiel roku i David Bowie. Z jednej strony mogli trochę skondensować, zgadzam się, z drugiej nawet gdyby podliczyć NARową tracklistę to i tak wychodzi 50 minut highlightów, czyli więcej niż na jakimkolwiek innym tegorocznym wydawnictwie. A przecież nie wymienił chociażby takiego mocarza jak Normal Person z riffem tnącym drzewa. Tak naprawdę całkowicie zbędne to jest tylko Supersymmetry na końcu.
Kluczowy utwór: Reflektor

2. David Bowie - The Next Day
Mistrz wrócił. Nie będę się rozpisywał, bo większość słuchała, nikt nie marudzi, wszyscy zadowoleni.
Kluczowy utwór: The Stars (Are Out Tonight)

3. James Blake - Overgrown
Cudna płyta. Subtelna elektronika? Chyba tak by to wypadało nazwać. Momentami zahacza imo nawet o ten poziom emocji, który kreował Jeff Buckley, chociaż poza inicjałami raczej nic ich nie łączy.
Kluczowy utwór: Retrogade

4. Fuck Buttons - Slow Focus
Też elektronika, ale zdecydowanie na przeciwnym biegunie klimatycznym. O ile poprzednik to delikatna bryza muskająca po policzku, to tutaj mamy wybuch bomby atomowej. Wielka dbałość o detale, naprawdę fantastycznie to wszystko pokleili. Nie wiem czy ta broszka z okładki miała symbolizować tworzenie efektownej całości z małych elementów, ale się udało.
Kluczowy utwór: Brainfreeze

5. Arctic Monkeys - AM
Zaskoczenie roku. Krótko mowiąc - dojrzały gitarowy album dla młodych ludzi. Nie ma gówniarstwa, ale ciągle jest ta witalność i energia. No i przede wszystkim - są melodie.
Kluczowy utwór: Do I Wanna Know?

6. Rasmentalism - Za młodzi na Heroda

Cudze chwalicie... Dobre polskie rapsy to brzmi śmiesznie, toteż najgorsze co można zrobić, to odbierać ten album przez pryzmat tego smutnego jak kalafonio podgatunku muzycznego. A to jest kawał naprawdę dobrej muzyki. Tak - muzyki, bo nareszcie i nad Wisłą doszli do wniosku, że zapętlone popierdywanie z Amigi to już nie te czasy. Podkłady są tu naprawdę na światowym poziomie, świetnie wyszperane sample, wszystko poklejone jak należy. No i lirycznie też daje radę, co jest warte odnotowania, jako że nasz język wybitnie do rapu stworzony nie jest.
Kluczowe utwory: Nowe kino, OFF, Dobra muzyka

7. Justin Timberlake - The 20/20 Experience
Chyba ostatni bastion łączący popkulturowy świat typowej papki dla mas z muzyką, którą naprawdę można sobie puścić bez zażenowania i dla własnej przyjemności. Co prawda tego bagażu, łączącego jego nazwisko z klimatami tlenionych blondynków i Britney Spears, do końca się nie pozbędzie, ale co zrobić. Nie będę współczuł facetowi z jego kasą, wyglądem i żoną. A ośmiominutowy ornamentowy pop hulający nonstop na radiowych playlistach, zawsze na propsie.
Kluczowy utwór: Mirrors

8. Black Sabbath - 13
Skoro ci goście każdym oddechem zaprzeczają temu, że już dawno nie powinni żyć, to i równie dobrze mogli zaprzeczyć temu, że nie są w stanie nagrać takiego albumu. To jest TEN klimat z pierwszych płyt przeniesiony o pieprzone 45 lat. Tylko błagam, niech im nie odbije i niech nie nagrywają za pół roku jakiegoś popierdywania, bo na takim poziomie dyskografię zamknął naprawdę mało który zespół (dla przykładu Led Zeppelin Codą, hehe).
Kluczowy utwór: God Is Dead?

9. Vampire Weekend - Modern Vampires of the City
Żadna tam płyta roku, niemniej płyta bardzo dobra. Jest melodyjnie, jest różnorodnie, a przy tym wszystko w unikalnym dla nich stylu. Nie jaram się nawet w połowie tak jak piczforki, ale słuchałem z uśmiechem na ryju. I to więcej niż raz.
Kluczowy utwór: Ya Hey

10. AlunaGeorge - Body Music
#lepszeniżdisclosure #jużmisięniechce
Kluczowy utwór: Attracting Flies

Może później jeszcze napiszę jakiś suplement o Yeezusie i innych...

Re: 2013 - PODSUMOWANIE, REFLEKSJE, RANKINGI.

PostNapisane: 2 sty 2014, o 21:37
przez NAR
no to jeszcze ja.
Trochę dla mnie za wcześnie, by jakoś logicznie to wszystko poukładać, więc taki podział dla ułatwienia sobie zrobiłem

I Ulubione:

Nick Cave and the Bad Seeds – Push the Sky Away

Black Sabbath – 13
Boards of Canada - Tomorrow's Harvest
David Bowie – The Next Day
Cult of Luna – Vertikal
The Drones – I See Seawed
The Knife - Shaking the Habitual
New Model Army – Beetwen Dog and Wolfs (numer 2 w tym roku dla mnie)
Queens Of The Stone Age - ...Like Clockwork
Run the Jewels – Run the Jewels

II Dobre

Ampacity - Encounter One
Arcade Fire - Reflector
Atom For Peace - AMOK
Daft Punk - Random Access Memories
Fish - A Feast Of Consequences
Flaming Lips – Terror
Foxygene - We Are The 21st Century Ambassadors of Peace and Magic
Manic Street Preachers - Rewind The Film
Riverside - SONGS (strasznie nierówne, ale te trzy najdłuższe strasznie mi się kojarzą z zeszłym rokiem, cóż więc pozostaje zrobić.. ;d)
Savages – Silence Yourselfe
Sigur Rós – Kveikur (jednak imo trochę przehajpione, ale to dobra rzecz)

III Przechowalnia
Stara Rzeka
My Bloody Valentine
Ulver
Deafheaven
Fire! Orchestra
James Blake
Matt Elliot

Sporo też było przeciętniaków. Nine Inch Nails, Placebo, Airbag, Big Big Train, Wilson, Depeche Mode… ten ostatni, mimo wszystko, chyba jednak najlepszy.
Więcej grzechów nie pamiętam. To znaczy pamiętam, ale na takie rzeczy jak ostatnie Deep Purple czy Dream Theater to szkoda mi klawiatury.

Plus ulubione piosenki
Arcade Fire – Reflector
Atoms For Peace – Bofore Your Very Eyes…
David Bowie – The Stars (are out tonight)
Nick Cave – Higgs Boson Blues
The Drones – I See Seaweed
Flaming Lips – Be Free, Away
The Knife – Wrap Your Arms Around Me
Manic Street Preachers - 30 Year War
New Model Army – Did You Make it Safe?
Queens Of The Stone Age – My God is the Sun
Riverside - Deprived (Irretrievably Lost Imagination)
Run the Jewels - A Christmas Fucking Miracle
Stara Rzeka – Przebudzenie Boga Wschodu

Re: 2013 - PODSUMOWANIE/ 2014- ZAPOWIEDZI

PostNapisane: 20 sty 2014, o 18:28
przez Maciej
Rok poprzedni wciąż można podsumowywać, ale czas też na zapowiedzi tegoroczne (nie ma sensu na naszym małym forum kolejnego tematu tworzyć, za rok się tutaj też podsumuje mijający wówczas rok).

Rok 2014 zapowiada się ciekawie ze strony dinozaurów, które nie próżnują ;)

Ian Anderson (lider Jethro Tull) nagrywa nowy album, biorąc pod uwagę że nowego Jethro już raczej nie uświadczymy, to będzie de facto krypto Jethro. Anderson zapowiedział, iż album w przeciwieństwie do poprzedniego będzie folk-prog-metalowy, z mocnymi gitarami i dużą iloscią intensywnych partii fletu. Zapowiada się bardzo ciekawie.

Budka Suflera wydaje płytę na 40 (a właściwe na 45) lecie. Podobno ma być powrót do korzeni. Debiut budki, to chyba moja ulubiona polska płyta rockowa. Czy usłyszymy kawałki na poziomie Cienia Wielkiej Góry?, czas pokaże :).

Yes przygotowuje się do nagrań z nowym wokalistą. Jak widać nawet brak dwóch kluczowych zawodników czyli Jona Andersona i Ricka Wakemana, nie przeszkodzi progresywnym gigantom zarejestrować nowy materiał. Oby udany

Uriah Heep od stycznia pracuje nad nowym albumem. Mineło kilka lat od poprzedniego wydawnictwa. Jak mówił w jednym z ostatnio oglądanych przeze mnie wywiadów Mick Box „really good melodic heavy rock” tego możecie być pewni od „juraja hip”. Słowem - musi być dobrze :)

Na scenę wraca też King Crimson czy będzie nagranie także nowej płyty? Już w trakcie nagrań jest za to Whitesnake, możliwe że premiera jeszcze w tym roku :).

Re: 2013 - PODSUMOWANIE/ 2014 - ZAPOWIEDZI

PostNapisane: 20 sty 2014, o 19:36
przez NAR
Na ostatniej płycie Budki też miał być powrót do korzeni... lepiej niech oni się skupią już na koncertowaniu.
King Crimson faktycznie się reaktywowało, ale na razie jedynie w wersji koncertowej. Ale jeżeli trasa okaże się sukcesem to kto wie.. wszyscy wiemy, że po Frippie niczego się nie można spodziewać.

Nie wiem czy ktoś z Was zwrócił uwagę na polski zespół Ampacity. W zeszłym roku ich debiutancki album narobił trochę hałasu zdobywając sporo laurów w wielu podsumowaniach 2013. Muzycznie to mieszanka psychodeli, hard i post rocka. Płyta zawierała jedynie trzy utwory. Dwa pierwsze miały koło 10 minut, a ostatni prawie 20. W tym roku mają powrócić z nowym materiałem, jestem bardzo ciekawy.
Jak na razie wypuścili jeden kawałek. Został napisany specjalnie na ichnią mini trasę, wspólnie z muzykiem jazzowym - Mikołejem Trzaską (np muzyka do Drogówki czy Domu Złego). Odjechany, z orientalnym riffem, hipnotyzujący, wciągający. Jakby tak miała brzmieć ich nowa płyta to byłbym zachwycony. Wszystkim którzy lubią takie klimaty polecam gorąco, Frącz Piotrewski.
Bo brzmi genialne:
http://www.youtube.com/watch?v=vfeZ1jCZ ... e=youtu.be

Re: 2013 - PODSUMOWANIE/ 2014 - ZAPOWIEDZI

PostNapisane: 20 sty 2014, o 19:52
przez Atrus

O, zgrabne. Oni tę nową płytę planują nagrać z Trzaską, czy tylko trasa?

Re: 2013 - PODSUMOWANIE/ 2014 - ZAPOWIEDZI

PostNapisane: 20 sty 2014, o 20:41
przez NAR
Niestety tylko trasa.

Re: 2013 - PODSUMOWANIE/ 2014 - ZAPOWIEDZI

PostNapisane: 20 sty 2014, o 21:07
przez Atrus
To szkoda, bo sporo wnosi ten saksofon. Płyta była niezła, ale w kategorii polskich ubiegłorocznych jazgotów większe wrażenie zrobiła na mnie jednak Stara Rzeka. To znaczy ciężko porównywać, bo to jednak inna muzyka, ale jakoś mi się utarło, żeby ich wymieniać jednym tchem. W ogóle fajne rzeczy się dzieją ostatnio na naszym podwórku.

BTW, jakby ktoś jeszcze nie słyszał rzeczonej Starej Rzeki:
http://stararzeka.bandcamp.com/album/ci ... nt-classic

Re: 2013 - PODSUMOWANIE/ 2014 - ZAPOWIEDZI

PostNapisane: 20 sty 2014, o 21:17
przez NAR
Gdy Kuba Ziołek jest nominowany do Paszportu Polityki w kategorii "muzyka POPULARNA", to wiedz, że coś się dzieje.

Re: 2013 - PODSUMOWANIE/ 2014 - ZAPOWIEDZI

PostNapisane: 28 sty 2014, o 23:24
przez NAR
Nowe Swans w maju - To Be Kind. Podobno znowu dwugodzinna kobyła.

Re: 2013 - PODSUMOWANIE/ 2014 - ZAPOWIEDZI

PostNapisane: 28 sty 2014, o 23:32
przez OberstPrymas
Na Spotify jest już nowy album Sophie Ellis-Bextor. Jak ktoś nie kojarzy to to jest ta kobiałka od Murder on the Dance Floor.
Jednak teraz to są zupełnie inne klimaty. Bardziej melancholijne, rozemocjonowane i zwyczajnie piękne. Ja wiem że kobiałki to nie jest to co tu się jakoś generalnie uwielbia, ale parę ludzi powinno dać Sophie szansę. Parę kawałków idealnie by się nadawało do bajek Disneya, więc w ogóle miłość. Teksty też nie są takie zupełnie od czapy. Można się zakochać w tej płycie.

Próbka: Birth of an Empire

Re: 2014 - ZAPOWIEDZI, PREMIERY, Viva Najpiękniejsi.

PostNapisane: 26 lut 2014, o 01:08
przez NAR
Nowy Laibach gra dubstep. Takich czasów dożyliśmy. Po pierwszym odsłuchu kilka rzeczy mi zgrzyta (za dużo kobity), ale może mi się uleży jeszcze :)

http://thequietus.com/articles/14585-la ... bum-stream

EUROPE IS FALLING APART \o/