



posłuchałem za to fragmentów Boards of Canada i kurczeblade.. dobre to jest.






NAR na RYMie napisał(a):It's like "HEY LOOK AT ME I LOVE KING CRIMSON, I LOVE LIZARD, I LOVE ALL THAT STUFF FROM 70' AND LATE 60' YOU CRIMSON KNOW I KING LOVE CRIMSON OLD VERY MUCH FRIPP FAP FAP MELLOTRON FAP FAP CRIMSON FAP MELLOOOOOTROOOON ITS FUCKING PRRROOOOOGGG. fap"



Xavi napisał(a):W ogóle nawet w Teraz Rocku do Arcade fapują niesamowicie (że nawet płyta roku), a myślałem, że zjadą bo odeszli od 'rockowych wzorców' i poszli w jakieś elektro.

No i przydałaby się jeszcze z jedna kosa na poziomie tytułowego jednak...
Podsumowanie roku 2013 - muzyka
No to jedziemy po kolei gatunkami:
hip-hop: nie było bomby na poziomie good kid Kendricka z zeszłego roku. Kanye z kolei pogubił się w swoim ego i nie nawiązał choc trochę do Dark Twisted. Więc generalnie tak jak w swoim porównywaniu do boga West błysnął tylko w 'Send It Up' gdzie naprawdę wymiótł tak to wymiatanie zostało rozciągnięte do kilku kawałków w rewelacyjnym Run The Jewels. I to jest właśnie hip-hop roku. Christmas Fucking Miracle to z kolei tego wymiatania kulminacja. W ogóle hip-hop strasznie efekciarski się ostatnio zrobił, ale chyba w pozytywnym sensie.Tak wracając do Kanye to jednak momenty ten cały Yeezus ma, ale jednak wymagamy więcej. Strasznie dużo zaległości mam z Death Grips na czele, raczej klasykę nadrabiałem. Dalej nie wiem co gra M.I.A. Podobno rozczarorował Deltron.
elektronika: najciekawszym projektem wydaje się Darkside, kapitalne łącznie deep house'u z bardziej popowymi wstawkami, a całość jest niesamowicie przestrzenna i zyskuje na pierwszym planie, okładka w sumie wszystko oddaje. Daft Punk nagrał po prostu zbiór świetnych tanecznych singli, a gdy poszedł w jakąś celową prawie- autoparodię jak w ambitniejszych rzeczach typu Touch to dalej jest dobrze. Nie zawiodło Boards of Canada tworząc jeden z najbardziej klimatycznych krążków roku, w swoim stylu, po cichu (wręcz ambientowo) a przemawiając głośniej niż niejeden Guetta. Po Disclosure spodziewałem się właśnie tego co usłyszałem - kilkanaście pewniaków imprezowych, dobre chłopaki. Nie słyszałem Depeche Mode i Knife jeszcze, z tym, że podobno pierwszy sux, a drugi rox. Arcade Fire w sumie chyba tutaj by trzeba było wpisać bo to taka indietronika (lol), która jest straszie nierówna i mogli z tego 1cd zrobić. W każdym bądź razie Reflektor i Afterlife to tegoroczna czołówka singli. Dalej nie wiem czy Burial to jakaś parodia siebie czy coś genialnie nowego po jednym odsłuchu.
metal: na pewno wydarzeniem roku był powrót Black Sabbath. Starali się nawiązać do początków kariery i tak jak poziom odrobinę niższy tak klimat zachowali i jeśli zamknęli dyskografię to z klasą. Potężnie brzmi nowe Gorguts nawiązując do klimatów najlepszych Opethów w karierze i najlepszych wzorców death (melodic?) metalowych. Do czołówki polskich metaluchów dobrnął w końcu zasłużenie Blindead i nazwa przebija sie na rynek. Dream Theater już chyba niczym nie różni się od podrzędnych zespołów około-power-metalowych i technike już przekłada całkiem nad jakiekolwiek emocje. Deafheaven z różową okładką miesza z kolei melodyjność z brutalnością w dość ciekawy sposób, choć jeszcze w sumie nie ogarnąłem co tam sie do końca dzieje.
rock: w sumie sie dobrze trzyma bo dalej to tutaj się dzieje najwięcej niegłupich rzeczy. Nick Cave znowu nie miał sobie równych, jedna z najbardziej dojrzałych płyt w karierze i błoga atmosfera w śpiewaniu o Hannie Montana. Bowie udowadnia, że jest jednym z najlepszych (o ile nie najlepszym) muzyków w historii nie tylko rocka, może dla siebie poziom koło przeciętnej, ale nie do przeskoczenia dla naśladowców. Wilson budzący wielkie kontrowersje zbytniego zgapiania od klasyków lat 60-tych czy 70-tych robi po prostu swoje nie odstając od Porcupine zbytnio, a może bijący ostatnie dokonania. Wydarzeniem był powrót My Bloody Valentine i tak jak niebieska koło Loveless nawet nie stoi tak dobrze, że ta płyta powstała. Riverside potwierdza, że jeśli o polską muzykę chodzi to są dalej w czołówce, jak nie na samym szczycie (choć nagrali chyba najsłabszą rzecz w karierze). Queens of the Stone Age miecie w swoim stylu używając przy okazji... wielu klawiszy. Najlepsza rzecz od czasów Songs for the Deaf. Sigur Ros już samymi bębnami na początku przywróciła mi wiarę w ten zespół i utrzymując go w moim topie ever, kapitalne żywe i pełne ciepła numery obłożone śniegowym puchem. Pearl Jam nagrywa dobre rzeczy, ale nie zapomnijmy, że przecież oni kiedyś tworzyli takie rzeczy jak Ten, jakieś tam rozczarowanie musi się pojawić. Arctic Monkeys za sprawką Homme'a stworzyli album dzięki któremu uwierzyłem, że jeszcze coś z nich może być bo już chyba na dobre chcieli podbić gimbazowe listy przebojów, zgrabne piosenki idelne na lato. Dla mnie może i lepszy niż post-punkowe dwuminutowe napieprzanki (też fajne) z debiutu. National pokazuje klasę po raz kolejny pisząc piękne piosenki 'do wina' pokazując na Openerze, że ładne wariaty z nich przy okazji.
pop: Vampire Weekend nagrywa najbardziej melodyjną rzecz od lat pokazując na czym polega 'niebanalna ładność' i przywracając wiarę w indie pop. Może pierwsze miejsce w Rolling Stone to za dużo, ale czołówka u mnie na pewno. Więcej spodziewałem się po Sky Ferreirze bo to taki elektropop, który strasznie traci z czasem i zwyczajnie nudzi. Justin Timberlake tworzy mnóstwo świetnych singli rozciągając wręcz progowo numery radiowe na albumie w ambietniejsze R&B. Nie wiem czy następca Jacksona, ale nie wiem czy ktokolwiek w skali światowej jest bliżej. Muszę obczaić jeszcze co tam Yorke z Fleą na Atoms for Peace wymyślili. Potworki w stylu Lorde czy Haim mnie jakoś nie ruszają. Tegan and Sara poza otwieraczem (który się podoba tylko mi i Rolling Stone) nagrywają banalny synth. 30 Second To Mars już poza gimnazjalne hymny już chyba nie wyjdzie i jestem najstarszą osobą na świecie, ktora im daje jakieś szanse.
Jakby ułożyć top 10 płyt to jakoś tak:
1. Nick Cave and The Bad Seeds - Push the Sky Away
2. Sigur Rós - Kveikur
3. David Bowie - The Next Day
4. Vampire Weekend - Modern Vampires of the City
5. Queens of the Stone Age - ...Like Clockwork
6. DARKSIDE - Psychic
7. Steven Wilson - The Raven That Refused to Sing (And Other Stories)
8. Run the Jewels - Run the Jewels
9. Arcade Fire - Reflektor
10. Black Sabbath - 13
blisko: My Bloody Valentine - m b v, Riverside - Shrine of New Generation Slaves, Boards of Canada - Tomorrow's Harvest
daleko, ale na plus: The National - Trouble Will Find Me, Deafheaven - Sunbather, Blindead - Absence, Daft Punk - Random Access Memories, Justin Timberlake -The 20/20 Experience, Gorguts - Colored Sands, Arctic Monkeys - AM, Disclosure - Settle
rozczarowanie lekkie: Pearl Jam - Lightning Bolt, Kanye West - Yeezus, Sky Ferreira - Night Time, My Time
nędza: Dream Theter - Dream Theater, Tegan and Sara - Heartthrob, 30 Second To Mars - Love Lust Faith + Dreams
ważniejsze do nadrobienia: Paul Maccartney, Alice in Chains, Deep Purple, Nine Inch Nails, Fish, Manic Street Preachers, Wire. Tim Hecker, Cult of Luna, Knife, Fuck Buttons, Stara Rzeka, Mazzy Star, Flaming Lips, Matt Elliott, New Model Army, Yo La Tengo, Suede, Savages, Foxygen, Moderat.



09. Foxygen - We Are the 21st Century Ambassadors of Peace and Magic

Jeszcze apropos Boards of Canada, bo to ciekawe: to jest... na swój sposób przejmujące i emocjonalne. Na tyle, na ile muzyka dość ostro zahaczająca o ambient może spełniać te dwa przymiotniki. Generalnie to mamy tutaj chyba jakieś post-apokaliptyczne pustkowie, albo przynajmniej jakąś świątynię samotności, która tapla się w swojej pustce i odosobnieniu, delektuje się powoli upływającym czasem, który może właściwie już się zatrzymał. I to jest super, bo jednak tego typu płyty powinny się decydować na koncept atmosferyczny. Z drugiej strony jednak... jak zwykle pojawia się pytanie na ile i czy w ogóle taka muzyka może naprawdę przykuć naszą uwagę przez cały czas. Wiele razy uświadamiałem sobie, że myślałem o czymś, czy coś czytałem, zamiast zwracać uwagę na muzykę, która, choć niesamowicie ładna i atmosferyczna... no chyba jednak trochę nudzi jeśli słuchamy jej że tak powiem "aktywnie".





NAR napisał(a):http://www.youtube.com/watch?v=vfeZ1jCZ ... e=youtu.be







Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość