
Przedstawiać ich chyba nie trzeba, bo napisano o nich już wszystko.
No dobra, wstawię tu jakieś podstawowe o nich informacje, ale to może później. Chyba wątek do dyskusji sam w sobie jest ważniejszy.





Który był wirtuozem instrumentu na którym grał? Czy w The Beatles mieliśmy jakieś popisy instrumentalne, solówki?









zgredzik napisał(a):jedyny element którego ZA NIC nie mogę ZDZIERŻYĆ w ich tworczości to ten pieprzony sitar. nienawidzę tego instrumentu. a przy Beatlesach znienawidziłem go dziesięciokrotnie. "Within You Without You" - nie potrafię tego przesłuchać od początku do końca. to chyba jest jedna z tych piosenek, która irytuje mnie do tego stopnia, że jestem w stanie wstać z miejsca i pójść.


whoatemydinner napisał(a):https://soundcloud.com/rc428/side-1-x-100
100 egzemplarzy Białego Albumu na LP puszczonych naraz. Już przy Dear Prudence robi się z tego musique concrete, a potem to już właściwie noise. Przepięknie pokręcone. John i Yoko byliby dumni z takiego pomysłu na sztukę.
a skoro już tu jestem:zgredzik napisał(a):jedyny element którego ZA NIC nie mogę ZDZIERŻYĆ w ich tworczości to ten pieprzony sitar. nienawidzę tego instrumentu. a przy Beatlesach znienawidziłem go dziesięciokrotnie. "Within You Without You" - nie potrafię tego przesłuchać od początku do końca. to chyba jest jedna z tych piosenek, która irytuje mnie do tego stopnia, że jestem w stanie wstać z miejsca i pójść.
![]()
Sitar użyty w niektórych piosenkach przez Beatlesów nadawał im odcienia egzotyczności i eksperymentalizmu. Jedyny utwór, w którym mogę powiedzieć, że mnie irytuje, to b-side Lady Madonna, czyli The Inner Light, który używa tylko i wyłącznie indyjskiego tradycyjnego instrumentarium zdaje się i przez to już nie brzmi jak "zainspirowani Beatlesi" tylko jak "George i jego przyjaciele ze Wschodu". Ale w ogóle najlepszy dodatek indyjski do muzyki Beatlesów stanowił nie sitar, tylko tambura, która często się pojawiała w okresie psychodelicznym jako drone w tle piosenek. Szczególnie świetnie wypadała w Tomorrow Never Knows (to ona tworzy ten charakterystyczny dźwięk na początku) oraz Getting Better (ostatnia zwrotka, mistrzostwo aranżacji). Także szkoda, że sitar Ci przeszkadza. Ale może DOJRZEJESZ do tego instrumentu.







Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość