lookaug napisał(a):whoatemydinner napisał(a):Ten nowy Sufjans jest niesamowity
Potwierdzam, jest genialny. Przy czym moja opinia się bardziej liczy, bo ja nie jestem psychofanem ;>
Chciałbym powiedzieć, że to prawda, ale nie mogę, bo mi elektroniczny Sufjans raczej nie podchodzi, nad czym ubolewam nieprzerwanie od czasu, jak poznałem Age of Adz. :< To óczócie...
Lookaug napisał(a):Ostrożność porównywalna ze stwierdzeniem, że Franciszek jest top10 żyjących papieży ;> Jedyną lepszą piosenką Sufjana jest John Wayne Gacy Jr. Swoją drogą co to za song jest. Co za mieszanka zwiewnego piękna i przerażającej duszności. Twenty-seven people, even more/They were boys with their cars, summer jobs/Oh my God - przy tym zaśpiewanym łamiącym głosem Oh my God prawdziwe ciary. O końcówce nawet nie będę wspominał.
No że John Wayne Gacy Jr. to mistrzostwo to wiadomo od zawsze przecież

Całkowita zgoda, no ale jeszcze jest ten element, że Sufjan pół-szeptająco śpiewa aż do "He'd kill ten-thousand people...", kiedy jakby emocje nad nim biorą górę i już nie może po cichutku śpiewać. Bardzo chwytający za serce moment. Z resztą w Fourth of July jest ostatni wers, który jest jednym z najbardziej poruszających momentów tekstowych Stevensa: "The hospital asked should the body be cast/Before I say goodbye, my star in the sky/Such a funny thought to wrap you up in cloth/Do you find it all right, my dragonfly?'. W ogóle temat dziecka które musi sobie radzić ze stratą rodzica jest raczej ambitnym i trudnym do dobrze zrealizowania motywem a IMO na tej płycie Sufjanowi się to udało świetnie.
A tak ogólnie to Illinois to to nie jest, ale chyba moja druga ulubiona na dzień dzisiejszy płyta tego gościa. Hajp wciąż nie schodzi.