Re: QW XLIII-OBIAD NA STUDIACH-PAŹDZIERNIK '14 -List 28.10 2
Jezu ale ten sendspace jest powolny; w tym tempie to ja te paczki ściągnę na finał
ale pierwsza już jest
LET ME IN YOUR HEADPHONES AGAIN
01 - YEA YEA YEA YEA YEA
Chcę zjechać, ale to w sumie jest na tyle pozytywne, że nie mogę bez plucia sobie w brodę. Co prawda The Yeah Yeah Yeah Song może być tylko jedno, ale to też spoko. Nakręcające otwarcie edycji. Hot Space/10
02 - Klasyczne progi z lekko indyjskim zabarwieniem, nie mówię z góry nie. Taki trochę ten orientalny moment Home Dream Theaterów rozciągnięty na całą piosenkę i bez sapiącej kobietki. Przyjemnie, fajnie oscyluje między spokojniejszymi a bardziej bębnocentrycznymi fragmentami. Pomimo umiejętności muzyków mam wrażenie, że mało tu faktycznego wirtuozeriowania dla samego pokazywania umiejętności; wychodzi taka fajna improwizacja co można ją w tle zapuścić i przyjemnie jest. Mi pasuje, choć zachwytów nie ma. Jam Session/10
03 - Gra gitara. Znowu, taka tam improwizacja, ale tym razem brakuje smaczków typu nawiązania do jakiejś nietypowej muzyki czy chociażby organów. Ale wychodzi u ładna melodia nawet na tyle, że właściwie to chyba bardziej kompozycja niż impro. Ale za mało tu przewrotności czy pomysłów żeby na 6 minut starczyło [powiedział Obiad i poszedł słuchać Spacelab Kraftwerk] Oldfield na autopilocie/10
04 - jjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaazzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzz/10
05 - genialne. Serio, słucham tego już chyba 3 raz pod rząd. Koniec z ocenami, nie chce mi się. W sumie długich komentów też mi się już nie chce pisać. Ten fortepian pędzący w tle to jakieś objawienie.
06 - jakiś soundtrack? Jest cool. Jest bardzo kewl.
07 - BOJĘ SIĘ. Ale tu się tyle rzeczy dzieje, że nie powiem złego słowa. Poza tym nawet najbardziej bezsensowna rzecz tego typu przynosi uśmiech na twarz. Jest bardzo spoko. Toplelrone.
ale pierwsza już jest
LET ME IN YOUR HEADPHONES AGAIN
01 - YEA YEA YEA YEA YEA
Chcę zjechać, ale to w sumie jest na tyle pozytywne, że nie mogę bez plucia sobie w brodę. Co prawda The Yeah Yeah Yeah Song może być tylko jedno, ale to też spoko. Nakręcające otwarcie edycji. Hot Space/1002 - Klasyczne progi z lekko indyjskim zabarwieniem, nie mówię z góry nie. Taki trochę ten orientalny moment Home Dream Theaterów rozciągnięty na całą piosenkę i bez sapiącej kobietki. Przyjemnie, fajnie oscyluje między spokojniejszymi a bardziej bębnocentrycznymi fragmentami. Pomimo umiejętności muzyków mam wrażenie, że mało tu faktycznego wirtuozeriowania dla samego pokazywania umiejętności; wychodzi taka fajna improwizacja co można ją w tle zapuścić i przyjemnie jest. Mi pasuje, choć zachwytów nie ma. Jam Session/10
03 - Gra gitara. Znowu, taka tam improwizacja, ale tym razem brakuje smaczków typu nawiązania do jakiejś nietypowej muzyki czy chociażby organów. Ale wychodzi u ładna melodia nawet na tyle, że właściwie to chyba bardziej kompozycja niż impro. Ale za mało tu przewrotności czy pomysłów żeby na 6 minut starczyło [powiedział Obiad i poszedł słuchać Spacelab Kraftwerk] Oldfield na autopilocie/10
04 - jjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaazzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzz/10
05 - genialne. Serio, słucham tego już chyba 3 raz pod rząd. Koniec z ocenami, nie chce mi się. W sumie długich komentów też mi się już nie chce pisać. Ten fortepian pędzący w tle to jakieś objawienie.
06 - jakiś soundtrack? Jest cool. Jest bardzo kewl.
07 - BOJĘ SIĘ. Ale tu się tyle rzeczy dzieje, że nie powiem złego słowa. Poza tym nawet najbardziej bezsensowna rzecz tego typu przynosi uśmiech na twarz. Jest bardzo spoko. Toplelrone.



.gif)


.