Strona 10 z 17

Re: Seriale

PostNapisane: 11 lip 2014, o 12:25
przez lookaug
Nominacje do Emmy dla lead actor: Cranston, Harrelson, McConaughey, Spacey, Daniels, Hamm. Nie ma bata, żeby oskary miały mocniejszą obsadę w tym roku.

Re: Seriale

PostNapisane: 11 lip 2014, o 20:53
przez Xavi
Łał. No mam nadzieję, że McConaughey bo Spacey jeszcze kiedyś dostanie, a Cranston już dostał. Nie znając roli Danielsa.

Re: Seriale

PostNapisane: 12 lip 2014, o 18:25
przez daga
House of Cards sezon 2 - kilka zwrotów i sezon z cyklu już gorzej nie może być. Kilka nowych postaci, sezon zaczął się z wysoka, a koniec skoro wiemy, że będzie sezon 3 był chyba przewidywalny..... ale forma jak Frank dotarł do tego momentu trzymała za gardło. Minus postać ochroniarza, zbędne. Wyrolowanie kochanka-fotografa bez cenne. Boje się myśleć co Frank będzie robił w 3 sezonie... konflikt z Rosją?! Skoro już Chiny były.
No i jak wypadnie Holland czy będzie zauważalna, chociaż to producent i scenarzysta ma więcej do gadania przy takich produkcjach.

Re: Seriale

PostNapisane: 12 lip 2014, o 21:08
przez Rysiu
daga napisał(a):House of Cards sezon 2 - kilka zwrotów i sezon z cyklu już gorzej nie może być. Kilka nowych postaci, sezon zaczął się z wysoka, a koniec skoro wiemy, że będzie sezon 3 był chyba przewidywalny..... ale forma jak Frank dotarł do tego momentu trzymała za gardło. Minus postać ochroniarza, zbędne. Wyrolowanie kochanka-fotografa bez cenne. Boje się myśleć co Frank będzie robił w 3 sezonie... konflikt z Rosją?! Skoro już Chiny były.
No i jak wypadnie Holland czy będzie zauważalna, chociaż to producent i scenarzysta ma więcej do gadania przy takich produkcjach.


Ja oglądam drugi sezon właśnie, zostało mi jeszcze kilka odcinków, ale tym sezonem jestem mocno rozczarowany.

Już w pierwszym odcinku culus w zarodku (a kilka odcinków później dobito) wątek dziennikarski, który dawał troszkę różnorodności. Brakuje też czegoś takiego jak wątek Petera Russo - postaci samej w sobie może nieciekawej, ale jednak tragicznej, zręcznie manipulowanej przez Franka i napędzającej przez to akcję. Pamiętam odcinek, w którym Frank poznał Raymonda Tuska - ach, ta tajemnica czego ten facet chce i o co mu chodzi.

Tu ogromna większość "akcji" toczy się gdzieś w gabinecie białego domu na rozmowach, dyskusjach negocjacjach itp. W pierwszym sezonie mieliśmy przecież dużo Zoe Barnes, wątek Russo/Christina i troszkę innych napędzaczy akcji. Tutaj wieje nudą, a ta dziewczyna co była kiedyś dziwką (nie mam pamięci do imion) i zakochany w niej Doug to wątek przegadany i ziewopędny, podobnie jak wątek gwałtu przeprowadzonego przez tego pułkownika czy generała.

Obejrzę do końca oczywiście i liczę na to, że zacznie się dziać coś więcej niż przepychanki pod stołem. Nawet oglądanie nowego hobby Franka (modelowanie bitwy z czasów wojny secesyjnej) nie daje mi takiej jak oglądanie Franka w starym żywiole (czyli łupanki na konsoli).

Najgorsze (póki co) postacie sezonu (kolejność przypadkowa)
Remy
Chińczyk
Tusk (szkoda, że nie dali mu imienia "Donald")
Indianin
Rzecznik prasowy Franka (też nie pamiętam)
Żona prezydenta
Doug - WYRÓŻNIENIE SPECJALNE, w nagrodę otrzymuje olej "Kujawski" i kilogram flaków
"dziewczyna" Douga
Christina - nie mieli pomysłu na jej zagospodarowanie
Claire

Czyli w sumie to wszyscy poza Frankiem, Lucasem, Janine, a także - wyróżnienie specjalne - Tomem Hammerschidtem, który w tym sezonie IMO troszkę się rozkręcił i szkoda, że było go tak mało.

Re: Seriale

PostNapisane: 12 lip 2014, o 21:22
przez daga
Remy co za ciacho go gra 8)

Re: Seriale

PostNapisane: 12 lip 2014, o 21:27
przez Rysiu
daga napisał(a):Remy co za ciacho go gra 8)


Remy z racji tego, że nie jestem waginosceptykiem, średnio mnie interesuje, ale (zwrócę się tu do męskiej części forum) dla mnie pod tym względem nr1 jest Christina.

Re: Seriale

PostNapisane: 29 lip 2014, o 22:31
przez Anet
Dziś skończyłam oglądać The Sopranos. Zakończenie najlepsze jakie mogło być. Niebanalne, pełno odniesień,symboliki.
Nie to co BB ( przewidywalne do bólu, niewymagające ani momentu myślenia, wszystko podane na tacy).

Nawet jeśli te 6 sezonów TS się troszkę ciągnęło,czasami wręcz irytowało tak koniec nam to wynagradza :wink: Świetne postaci,świetne dialogi. Mój najlepszy serial do tej pory. Polecam.

Re: Seriale

PostNapisane: 30 lip 2014, o 01:34
przez Atrus
HBO kończy swój najlepszy serial na piątym sezonie, który ma się ukazać tej jesieni. Niby smutne, ale może dzięki temu nie dołączy do grona seriali "o jeden sezon za daleko", jak na przykład Homeland, któremu do tego wystarczyły trzy sezony.

Re: Seriale

PostNapisane: 8 sie 2014, o 18:00
przez lookaug
Fargo > True Detective

Re: Seriale

PostNapisane: 15 sie 2014, o 02:45
przez mumin_king
Po latach niepowodzeń zabrałem się w końcu za Office. Serial kojarzyłem z początków CC w Polsce, ale jakoś o nim zapomniałem. Potem leciał na starym forum spory hajp na niego, to z przekory nie tykałem. Aż w końcu kumpel puścił mi dwa filmiki na jutubie i postanowiłem spróbować.
Teraz mogę tylko napisać jedno:

<3

Re: Seriale

PostNapisane: 15 sie 2014, o 10:16
przez whoatemydinner
Mumin, a która wersja? Amerykańska czy brytyjska?

Edit: Dobra, w sumie skoro Comedy Central to na 90% amerykańska. Zacny wybór. 8)

Re: Seriale

PostNapisane: 15 sie 2014, o 11:15
przez mumin_king
No amerykańska, amerykańska. Choć gdy ją skończę dam jeszcze sobie upust w postaci brytyjskiej. Póki co jestem na 4 sezonie.

Re: Seriale

PostNapisane: 26 sie 2014, o 16:53
przez Xavi
lookaug napisał(a):Fargo > True Detective


W sumie możliwe. Znaczy chyba dałbym remis za klimat Detektywa, ale Fargo ma tą przewagę, że odcinki lecą od najsłabszego (nie, że słabego) do najlepszego, a nie odwrotnie.

No i Detektyw nie ma takiego czarnego charakteru jak Malvo <3 No i te wszystkie cudne nawiązania do cudnego filmu.

Re: Seriale

PostNapisane: 30 sie 2014, o 00:14
przez kater
Xavi napisał(a):
lookaug napisał(a):Fargo > True Detective


W sumie możliwe. Znaczy chyba dałbym remis za klimat Detektywa, ale Fargo ma tą przewagę, że odcinki lecą od najsłabszego (nie, że słabego) do najlepszego, a nie odwrotnie.

No i Detektyw nie ma takiego czarnego charakteru jak Malvo <3 No i te wszystkie cudne nawiązania do cudnego filmu.


ok jestem już prawie przekonany
tylko najpierw muszę sobie film odświeżyć

to potrwa

Re: Seriale

PostNapisane: 1 wrz 2014, o 10:05
przez lookaug
Xavi napisał(a):No i Detektyw nie ma takiego czarnego charakteru jak Malvo <3 No i te wszystkie cudne nawiązania do cudnego filmu.


A nawiązanie do American Beauty też tam zauważasz czy sam sobie wymyśliłem? Już samo imię głównego bohatera wiele mówi, a przecież to nie koniec podobieństw.

Re: Seriale

PostNapisane: 1 wrz 2014, o 12:01
przez Xavi
lookaug napisał(a):
Xavi napisał(a):No i Detektyw nie ma takiego czarnego charakteru jak Malvo <3 No i te wszystkie cudne nawiązania do cudnego filmu.


A nawiązanie do American Beauty też tam zauważasz czy sam sobie wymyśliłem? Już samo imię głównego bohatera wiele mówi, a przecież to nie koniec podobieństw.


W sumie podczas seansu nie stwierdziłem, ale jak o tym wspomniałeś to faktycznie coś w tym jest. W sumie pierwsze skojarzenie: 'Breaking Bad w śniegu'. Choćby przemiana Lestera niczym Walta.

Re: Seriale

PostNapisane: 6 wrz 2014, o 22:33
przez Atrus
Xavi napisał(a): Fargo ma tą przewagę, że odcinki lecą od najsłabszego (nie, że słabego) do najlepszego, a nie odwrotnie.

Oby tak było, pierwszy odcinek był zniechęcająco słaby.

Re: Seriale

PostNapisane: 10 wrz 2014, o 23:40
przez Atrus
Atrus napisał(a):
Xavi napisał(a): Fargo ma tą przewagę, że odcinki lecą od najsłabszego (nie, że słabego) do najlepszego, a nie odwrotnie.

Oby tak było, pierwszy odcinek był zniechęcająco słaby.

Ok, jest coraz lepiej, ale do "Detektywa" na razie się nie zbliża. Malvo faktycznie daje radę, ale kolejny psychopata w amerykańskim serialu, wow, oryginalne. Wciąga, ale w porównaniu z oryginalnym Fargo to kino familijne.

A, czy w każdym odcinku będą retrospekcje, przypominające co się wydarzyło w pierwszym odcinku? Serio, chyba nie widziałem jeszcze produkcji tak przyjaznej cierpiącym na zanik pamięci.

Re: Seriale

PostNapisane: 10 wrz 2014, o 23:44
przez Xavi
No to akurat jest złe. Pewnie dla ludzi, którzy zaczęli od 3. odcinka bo akurat leci w niedzielny wieczór po Faktach i którzy pomijają co drugi odcinek.

Re: Seriale

PostNapisane: 13 wrz 2014, o 00:05
przez Atrus
Ok, tylko komentowanie na bieżąco ma jakiś sens, więc: szósty odcinek najlepszy jak na razie, i nie tylko dlatego, że zginęła połowa postaci (ups, spoiler). Inna rzecz, że zostały tylko cztery odcinki i mam szczerą nadzieję, że to jednak dokądś zmierza, bo jeżeli wielkim finałem ma być strzelanina między Malvo a synem Toma Hanksa, to będzie mimo wszystko nieco daremne.
W każdym razie ostatnia scena z uśmiechającym się Lesterem (plus ta piosenka) na razie wygrywa.

Re: Seriale

PostNapisane: 15 wrz 2014, o 21:01
przez Mithrandir
Czy na forum egzystują może fani Star Treka (TOS lub ew TNG) lub Doctor Who?

Re: Seriale

PostNapisane: 15 wrz 2014, o 21:18
przez AABBAAA
"Egzystują" fani Doctora w mojej osobie :D. Tylko proszę bez spoilerów nowych odcinków :P.

Re: Seriale

PostNapisane: 17 wrz 2014, o 00:30
przez Atrus
lookaug napisał(a):Fargo > True Detective

A teraz wyjaśnijmy, dlaczego to nieprawda. MASA SPOJLERÓW AHEAD

1. Serial a film - udało się zdecydowanie zachować klimat; chociaż osiągnięto to niezbyt wyszukanymi sposobami - ot, śnieg, małomiasteczkowość i skandynawskie nazwiska. Z drugiej strony, aktorzy jacyś tacy ładniejsi się zrobili w stosunku do oryginału, wygładzone to wszystko, zęby spiłowane. Czarny humor też się gdzieś zagubił po drodze.
1.1. Brakuje moralnego ciężaru oryginału. Niby sporo rzeczy ma swój odpowiednik w serialu, ale brakuje np. czegoś na miarę Francis McDormand strofującej wielokrotnego mordercę głosem zawiedzionej matki, a skurwysyństwo Lestera próbuje się jakoś wytłumaczyć - a bo go dręczyli w szkole, bo żona go poniżała itd. - podczas, gdy skurwysyństwo Jerry'ego było skurwysyństwem czystym i naiwnym. A filmów/seriali na zasadzie "(anty)bohater ma już dość tego wszystkiego" było już sporo. W tym, i owszem, kilka lepszych.
2. Gliniarze. Są głupsi niż u Hitchcocka. Uganiają się latami (ok, delikatnie przesadziłem) za gościem, który a) zabił kilkadziesiąt osób - o tylu przynajmniej wiemy, a raczej można przypuszczać, że Sam Hess nie był jego pierwszą ofiarą; b) jego wyraźne zdjęcie en face ma policja, FBI, CIA, NASA i KGB; c) nawet nie próbuje się ukrywać - kursuje po Bemidji, praktykuje medycynę, zabija ludzi itp. Zmienił tylko nieznacznie fryzurę. Yhhhh.
2.1. Amerykański wymiar sprawiedliwości skazuje gościa za morderstwo na podstawie zakrwawionego młotka znalezionego w szafie kilka(naście?) dni po danej zbrodni. A, przypadkiem jest to brat męża ofiary, dotąd głównego podejrzanego, który pojawia się z dziurą w ręku po postrzale i mieszkał u niego od momentu zbrodni. Dzień jak co dzień.
3. Motywacje Malvo - najpierw morduje kogo popadnie, zwraca na siebie uwagę, dokłada starań, żeby zapaść w pamięć każdemu, kogo spotka, najpierw wypuszcza świadków swoich zbrodni, a potem ściga ich przez pół świata. Ok, rozumiem, Malvo miał być szatanem, który sprowadza Lestera na złą drogę i wywraca życie mieszkańców małego miasteczka do góry nogami. Byłoby to pomysłowe, gdyby Lynch nie zrobił dokładnie tego samego dwadzieścia parę lat temu (lepiej).
3.1. Poza tym - kolejny uśmiechnięty psychopata, zabijający bez mrugnięcia okiem - zieew, gdzie się podziali ci wszyscy prości zwyrodnialcy mordujący dla kasy z lat 90.?
4. RETROSPEKCJE. Wiem, to chyba tylko mi (i Xaviemu) przeszkadza, ale muszę o tym wspomnieć. Są KOMPLETNIE zbędne. Na przykład Lester wspomina, jak zatłukł swoją żonę młotkiem - ok, ale a) widzowie o tym pamiętają, takich scen się raczej łatwo nie zapomina; b) nietrudno się domyślić, że Lester o tym często myśli i przeżywa to na nowo, bo, jakby nie patrzeć, ZATŁUKŁ SWOJĄ ŻONĘ MŁOTKIEM. Mała rzecz, a denerwuje.
5. Dobra, a teraz o tym, co mi się podobało.
5.1. Mimo wszystko wciąga.
5.2. Ładne zdjęcia. Muzyka, o ile pamiętam, podobna do oryginału, więc wiele nie wnosi, niemniej też na plus.
5.3. Zagrane nieźle. Zwłaszcza Thornton, którego jakoś specjalnie nie kojarzyłem z niczym wcześniej (a jak się okazuje, widziałem go w kilku filmach).
5.4. Zakończenie - jedyne słuszne. Niektóre wątki pozostały wprawdzie niedomknięte, ale Malvo wpadający w sidła (he, he) Lestera i dobity przez przygłupiego policjanta - pyszne.
5.5. Nawiązania do filmu - nienachalne, taktowne, nic do zarzucenia pod tym względem akurat.

TL;DR - nie rozumiem hajpu. Złe to w sumie nie było, rozrywka na parę godzin w sumie przyjemna, jak ktoś ma dużą tolerancję na dziury w fabule i/lub podobał mu się film, to powinien się bawić doskonale.Ale dopiero, jak skończy "Detektywa", który "Fargo" przebija pod każdym (sprawdziłem - pod każdym) względem.

Re: Seriale

PostNapisane: 17 wrz 2014, o 12:31
przez lookaug
Najlepsze w tym wszystkim, że tezę Fargo>TD próbujesz obalić udowodniając, że Fargo(film)>Fargo(serial).

Zresztą ja też nie mam zamiaru udowadniać, że Fargo jest wiekopomnym dziełem, bo nie jest. A "nie rozumiem hajpu" idealnie pasuje do TD.

Re: Seriale

PostNapisane: 17 wrz 2014, o 14:20
przez Atrus
lookaug napisał(a):Najlepsze w tym wszystkim, że tezę Fargo>TD próbujesz obalić udowodniając, że Fargo(film)>Fargo(serial).

O TD już pisałem w tym wątku i naprawdę nie widzę niczego, w czym ustępowałoby "Fargo". A akurat oba seriale są do siebie bardzo podobne, więc jest co porównywać. Aktorstwo? Punkt dla TD, w "Fargo" błyszczy Thornton, reszta - blado, w przypadku Freemana można mówić o rozczarowaniu. W TD oprócz popisu głównych aktorów mamy całkiem przyzwoity drugi plan, np. Shea Whigham. TD miało tendencję spadkową po mniej więcej piątym odcinku, ale i tak zdążyli skończyć na bardzo wysokim poziomie, "Fargo" zaczęło fatalnie i pięło się do góry. Odcinki 6-8 faktycznie trzymały poziom, kolejne dwa nieco w dół. Dialogi - tu różnicę widać chyba najwyraźniej. W "Detektywie" są świetnie napisane i odtworzone, a przy tym świeże - "Fargo" jest pod tym względem zupełnie bezbarwne. To samo w kwestii rozwoju postaci, muzyki (!), napięcia, wreszcie oryginalności. Ok, przyznaję - zdjęcia w "Fargo" są ładniejsze, w śniegu wszystko wygląda lepiej. I nie, nie twierdzę, że "Detektyw" jest bez wad, ale mimo wszystko zapracował uczciwie na swój hajp - "Fargo", jak sam przyznałeś, niekoniecznie.

Re: Seriale

PostNapisane: 17 wrz 2014, o 14:46
przez daga
A ja się napaliłam na oglądanie Fargo bo będzie na Ale kino, a TD jeszcze nie widziałam.

Re: Seriale

PostNapisane: 17 wrz 2014, o 15:24
przez NAR
Co prawda nie widziałem Fargo (serialu), ale w takich przypadkach najlepiej polegać na najbardziej miarodajnym wyznaczniku artyzmu -> Detektyw i tak wygrywa cyckami.

Re: Seriale

PostNapisane: 17 wrz 2014, o 16:51
przez lookaug
No i może właśnie ta tendencja poziomu kolejnych odcinków wpłynęła na mój odbiór obu seriali. Sam byłem TD niesamowicie zajarany gdzieś tak do połowy sezonu, później moje napięcie stopniowo opadało, by zakończyć się wielkim WTF na finale. Zresztą na gali Emmy MM i Woody byli przedstawiani jako "two men who also have no idea what happened at the end of True Detective". To całe subiektywne Fargo>TD w moim przypadku sprowadzało się do tego, że pierwszy serial zakończyłem z uczuciem "fajnie było", a drugi z "ale zjebali". Obiektywniej patrząc dialogi rzeczywiście na korzyść Detektywa, aktorsko to akurat główny duet tak zjada wszystko, że nawet tego ziomka z Boardwalk Empire tam nie zauważyłem. Jakoś imo w Fargo się to tam równiej rozkłada, Billy wiadomo na czele, Freeman mnie absolutnie nie zawiódł, a i Allison Tolman dała radę. Oryginalność? Co tam w końcu było takiego, czego wcześniej nie widzieliśmy?

A hajp TD opiera się głównie ma McConaugheyu, po części zasłużenie (bo zagrał przecież wybornie), po części nie (bo ta cała hollywoodzka historia wałkowana do porzygu "o jezu piękny chłopiec z komedyjek umie grać, co za rok, Oskar i jeszcze taki serial").

I rzeczywiście oba seriale są stworzone do porównań i żałuję (i do tej pory w sumie nie wiem czemu), że oba seriale nie zostały włożone w Emmy do jednej kategorii, tylko TD się sam wystawił na zmasakrowanie przez Breaking Bad. Wiadomo, jak to z nagrodami bywa (raz celnie, innym razem kuriozalnie), ale ciekawy byłbym, jak to by się skończyło.

NAR napisał(a):Co prawda nie widziałem Fargo (serialu), ale w takich przypadkach najlepiej polegać na najbardziej miarodajnym wyznaczniku artyzmu -> Detektyw i tak wygrywa cyckami.


To akurat prawda. Alexandra Daddario rozbiła bank.

Re: Seriale

PostNapisane: 17 wrz 2014, o 18:07
przez Atrus
Mnie tam finał "Detektywa" w pełni usatysfakcjonował, o czym pisałem wcześniej. Mam wrażenie, że hajpowi na serial towarzyszy przesadzona krytyka zakończenia - ok, rozmija się z wyobrażeniami widzów (moimi też), ale jest jak najbardziej konsekwentne i rozsądne.

lookaug napisał(a):A hajp TD opiera się głównie ma McConaugheyu, po części zasłużenie (bo zagrał przecież wybornie), po części nie (bo ta cała hollywoodzka historia wałkowana do porzygu "o jezu piękny chłopiec z komedyjek umie grać, co za rok, Oskar i jeszcze taki serial").

A tu masz akurat rację. Inna rzecz, że osobiście prędzej bym go nagrodził za "Detektywa" - "Witaj w klubie" to chyba największy przehajp roku. A że dobrze zagrał prostaka z Teksasu - nie dziwi, ostatecznie jest prostakiem z Teksasu 8-)

Re: Seriale

PostNapisane: 17 wrz 2014, o 21:55
przez Lily of the valley
Ja natomiast z umiarkowanym zainteresowaniem oglądam świeżutki serial pt. The Knick. "Umiarkowanym", bo ambiwalentność. Z jednej strony: arcyciekawy temat, początek XX w. i historia medycyny, a w dodatku - Clive Owen, którego bardzo lubię od czasu Gosford Park. Z drugiej - nie żre to za bardzo jeśli chodzi o historie toczące się na uboczu tematu głównego, mam trochę zastrzeżeń w tym względzie, no i nuży już temat uzależnionego od dragów (tu: kokaina) medyka (dobrze, że chociaż pokazane to jest bez zbędnych fajerwerków). Ale obraz epoki ciekawy, choć dość słabo znoszę krwistą dosadność chirurgiczną. Trochę to dziwne właściwie, bo podobne rzeczy w serialach o seryjnych zabójcach znoszę generalnie bez problemu. Muszę się zastanowić nad sobą chyba.