Strona 11 z 18

Re: Filmy

PostNapisane: 19 sty 2015, o 23:07
przez daga
To trzeba sie chyba wybrac do kina na te filmy.

Re: Filmy

PostNapisane: 19 sty 2015, o 23:09
przez daga
Co myślicie o Ziarno prawdy?

Re: Filmy

PostNapisane: 20 sty 2015, o 19:00
przez shamar
Jeśli to film polski to myślę, że należy go omijać z daleka. :lol:


Xavi napisał(a):Birdman to najlepszy amerykański film od kilku lat, że się powtórzę znów.


A czy wygląda inaczej niż pierwsze 20 (?) minut? Bez spoilerów. Bo wytrzymałem do momentu zatrudnienia Nortona. Nie chce mi się czytać napisów

Re: Filmy

PostNapisane: 21 sty 2015, o 03:07
przez Xavi
Pierwsze 20 minut to raczej taki wstęp, ale przecież i tak wymiatający. Raczej Tobie nie podejdzie :P Zresztą Norton i Emma Stone ładnie wywijają na deskach teatru. Bo Keaton mam nadzieję Oscar na luzie.

Atrus - nie lubisz Iñárritu? Dla mnie to jeden z nielicznych współczesnych reżyserów, którzy trafiają blisko środka tarczy. Czasem minimalnie obok. Amores Perros to jeden z najlepszych filmów po 2000 roku jakie powstały.

Re: Filmy

PostNapisane: 21 sty 2015, o 23:12
przez Atrus
Xavi napisał(a):Atrus - nie lubisz Iñárritu? Dla mnie to jeden z nielicznych współczesnych reżyserów, którzy trafiają blisko środka tarczy. Czasem minimalnie obok. Amores Perros to jeden z najlepszych filmów po 2000 roku jakie powstały.

Nie wiem, w moją tarczę trafił dopiero teraz. "Amores Perros" jeszcze było w miarę - chociaż hajpu nie rozumiem do końca i tak - ale już "21 gramów" to jeden z najbardziej przereklamowanych filmów, jakie widziałem. Ktoś to ładnie określił na RYMie mianem "sorrow porn", niespecjalnie mnie takie kino interesuje prawdę mówiąc. Stąd mam szczerą nadzieję, że "Birdman" nie był tylko jednorazowym eksperymentem i w następnych filmach pójdzie raczej w tę stronę, aniżeli wstecz ;)

Nie pamiętam, czy o tym pisałem wcześniej na forum, czy nie, ale przypomniałem sobie o filmie, który walczy o Oscara za najlepszy nieanglojęzyczny w cieniu "Idy" i "Lewiatana", a który, przyznam, podobał mi się bardziej od tych dwóch - "Mandarynki". Jest to co prawda ostry hipster overload, bo opowiada o Estończykach na Kaukazie w czasie wojny abchasko-gruzińskiej w 1992, jednym z jego głównych bohaterów jest Czeczen, a wszyscy mówią oczywiście po rosyjsku, oprócz Estończyków, którzy mówią również po estońsku ALE film to bardzo przystępny, a miejscami, mimo jego posępną tematykę, wręcz zabawny. Bardzo "skandynawski", szczególnie mocno skojarzył mi się z "Jabłkami Adama" - nie wiem, czy to przez te owoce w tytułach, czy ogólny feeling, ale coś w tym jednak jest - a poniekąd także z "Historiami kuchennymi", tyle, że przeniesionymi w ponurą, wojenną rzeczywistość. Także jakbyście szukali jakiegoś ambitniejszego, ale niezbyt męczącego filmu na wieczór, poranek czy tam kiedy lubicie oglądać filmy, to naprawdę polecam.

Re: Filmy

PostNapisane: 22 sty 2015, o 00:12
przez shamar
Xavi napisał(a):Pierwsze 20 minut to raczej taki wstęp, ale przecież i tak wymiatający. Raczej Tobie nie podejdzie :P


No jeśli cały film skupia się "na teatrze" i rozkminianiu zawodu aktora, rozterek aktorskich itp. to też wątpię. I szczególnie jeśli opiera się głównie na nawijaniu (a to mnie ostatnio strasznie denerwuje, jeśli oglądam film z napisami - po prostu nie chce mi się czytać tyle linijek tekstu, gdzie nie mogę skupić się na warstwie wizualnej).

Obejrzę ale chyba poczekam na wersję z lektorem... Starzeje się... Traktuje teraz filmy jak produkty, które mogę ale nie muszę mieć :P

Re: Filmy

PostNapisane: 25 sty 2015, o 20:05
przez Atrus
"Whiplash" - gęste. Wyszedłem z kina spocony jak mysz, głównie za sprawą ostatniej sceny (chyba najlepszy moment w kinie w 2014). Nie wszystko mi się podobało - trochę efekciarsko miejscami, zmarnowana postać ojca oraz scena kiedy Neiman po rozbiciu samochodu biegnie na koncert - farfoclu, jakie to było głupie - ale trzymał w napięciu mocniej, niż ten daremny ostatni film Finchera. Jest coraz większa szansa, że tegoroczne Oscary nie będą taką porażką, jak w ostatnich latach.

Re: Filmy

PostNapisane: 25 sty 2015, o 21:03
przez daga
Ja jutro idę na Ziarno prawdy, potem Birdman zobaczymy jak te filmy się prezentują.

Re: Filmy

PostNapisane: 25 sty 2015, o 21:15
przez lookaug
Atrus napisał(a):"Jest coraz większa szansa, że tegoroczne Oscary nie będą taką porażką, jak w ostatnich latach.


Będą, jeżeli główną nagrodą zgarnie Boyhood, a na to się zanosi. Oglądając go doszedłem do wniosku, że w sumie każdy może dostać Oscara, tylko musi poczekać 12 lat. Faktycznie ciekawy zabieg z tym kręceniem przez lata, ale sam film zabija nudą. No bo cóż może być ciekawego w oglądaniu zwyczajnego dorastania zwyczajnego chłopaka. Ani tego nie idzie rozpatrywać w kategoriach rozrywki, ani to pouczające. Bo jaki niby jest morał? Że czas szybko leci? Że wszyscy przemijamy? No kurde, rzeczywiście. Trąci banałem i nudzi na śmierć. Nie polecam.

Re: Filmy

PostNapisane: 26 sty 2015, o 01:09
przez Xavi
Choćby o tym, że ktoś czuje się wyjątkowy na tle społeczeństwa, a tu trochę culus. O tym, że bele jaka bzdura jest czasami ważniejsza w życiu niż powiedzmy urodziny czy inne 'niby ważne chwile'. Ten film to taki album ze zdjęciami - nie pokazuje tej całej 'ważności' jakby to określił Dem. Zresztą głównym atutem filmu jest zatrzymanie się na danym momencie i to ma tu pierwszeństwo nad tym całym projektem '12 lat'. Zresztą obserwowanie jak każda postać zmienia się przez te 12 lat było naprawdę genialnie ukazane. No i finał po którym nie wiadomo czy bardziej mieć żal czy miec nadzieję. Wolę dalej Whiplash i Birdmana, ale nie obrażę się nic a nic jeśli wygra Boyhood.

Zresztą w sumie to taki filmowy odpowiednik Sun Kil Moon :P Ja po prostu lubię taką nudę i nostalgię. To samo było z Życiem Adeli gdzie z żadnej sceny praktycznie nic nie wynikało tylko się pięknie snuło. Foxcatcher też zbiera cięgi za to, że mało się dzieje, a dla mnie reżyseria to główny atut tego filmu.

daremny ostatni film Finchera


musiał przyhipsterzyć na sam koniec ;p

Re: Filmy

PostNapisane: 26 sty 2015, o 23:33
przez shamar
"Miasto 44" to świetnie wyglądająca (nie, nie jak na nasze warunki... tak ogólnie)... kupa :P
No może nie kupa ale słaby, film, bez scenariusza, z beznadziejnymi bohaterami ale cały praktycznie świetny technicznie. Można się czepiać jedynie kilku debilnych zastosowań efektów.

Re: Filmy

PostNapisane: 28 sty 2015, o 02:40
przez lookaug
Obejrzałem Whiplash. No i to jest film o czymś. O spełnianiu marzeń, o wytrwałości w dążeniu do celu, o "strive for greatness", że się posłużę angielskim, bo jakoś mi ten zwrot idealnie pasuje. Plus JK Simmons jako absolutny pewniak do indywidualnej statuetki i oczywiście muzyka (btw, sam bohater mi momentami przypominał śp. Oltera, też tak ktoś miał?). W każdym razie kolejna po Birdmanie fantastyczna produkcja z tegorocznej puli. Boyhood jest przy tych dwóch filmach jak schody dla inwalidów #niemapodjazdu

Atrus napisał(a):scena kiedy Neiman po rozbiciu samochodu biegnie na koncert - farfoclu, jakie to było głupie -


A tutaj to rzeczywiście. Ja w ogóle myślałem, że to może będzie zmiana kierunku filmu w stylu Million Dollar Baby, a on się otrzepał ze szkła i pobiegł dalej xD No ale to taka łyżeczka dziegciu w sporej bece miodu.

Re: Filmy

PostNapisane: 28 sty 2015, o 12:35
przez daga
Birdman (2014) - tyle nominacji do Oscara, ale ja tego nie czuje. Najlepszy film? Nie. Ketaon. Tak. Dźwięk? Tak. Reszta nie koniecznie. W sumie przydługi, udana kreacja Keatona eks Batmana. Norton wkurzający, ale pozytywnie.
Kilka scen wartych zapamiętania, ale tematyka aktor, teatr, przemijanie sławy... chyba wolę Cały ten zgiełk. Ba wolę chyba Woody'ego. W sumie film przygnębiający i schizowy, co potęguje muzyka perkusyjna (miodzio).
Lekki niedosyt, zwłaszcza po niektórych recenzjach tutaj przeczytanych. Efekt niby jednego ujęcia, co jest złudą co sam twórca przyznał, większy wyczyn był w 1948 r. w Sznurze przy braku technicznych możliwości tak kręcenia.... ale muzyka Sancheza wymiata, wczoraj cały wieczór słuchałam streamu. Ona rządzi w tym filmie... moje koleżanki miały jej dosyć, ale to przecież tylko potęgowało wymiar filmu, ale bez tego byłoby płasko. Tak samo czołówka/napisy końcowe pod rytm perkusji. Liczę, że Oscara zgarnie Grand Budapeszt Hotel.

Ziarno prawdy (2015) - nie wiedziałam jak to zjeść czy to zamierzona komedia kryminalna czy tak im wyszło... książek z prokuratorem Szackim nie czytałam, Miłoszewskiego tylko Domofon (upiorne polskie realia brrr). Po twórcy Rewersu spodziewałam się chyba jednak czegoś lepszego, lekkie rozczarowanie, tamto było filmem nori,a to... ni to serial Castle ni to Siedem.
Plusy: czołówka filmu na poziomie światowym kto im robił tą animację?! warto tylko to zobaczyć. Jakubik - śmieszny, ale naturalnie bawi widza, bo ta postać taka jest. Henryk Talar - nie tylko Gajos ma patent na gliniarzy; dobrze dobrany aktor. Pierwsza scena z Talarem jest urocza. Muzyka - prawie ok chociaż trochę inspirowana Milenium. Oczko do widza - głos pani Szackiej to Maja O.
Minusy - menelowaty Więckiewicz, aktorsko ujdzie na swoim poziomie, ale coś zgrzyta w zębach. Konwencja ni to thrillera, komedii, dreszczowca. Główny bohater niczym Richard Castle - leci na baby, gada głupoty i rozwiązuje zagadki. Scena z Żydem w jego mieszkaniu totalnie bez celowa. Przez połowę filmu twórcy nam łopatologicznie pewne kwestie wykładają, a gdzie zaufanie do widza?! Podsumowując jak ktoś okrzyknie, że znowu antypolski film, to proszę bardzo przytyk do polskiego antysemityzmu bije z połowy filmu przy którym Pokłosie jest niczym. (scena w sklepie, maca itd.) W sumie Miłoszewski przywala Polakom... W sumie film na poziomie szwedzkiego Millenium.. tyle i aż tyle...
P.S. Kościelny z mopem!
P.S.2 Więckiewicz w ciemnym garniaku nie wiem czemu kojarzy mi się z Kołyski Machulskiego gdzie grał wampira.... Kto czytał książki może iść oceni sam jak to się ma. Reszta jak lubi kryminały, ale nie na poziomie realizacji Zaginionej dziewczyny.

Re: Filmy

PostNapisane: 28 sty 2015, o 20:30
przez Atrus
lookaug napisał(a):
Atrus napisał(a):scena kiedy Neiman po rozbiciu samochodu biegnie na koncert - farfoclu, jakie to było głupie -


A tutaj to rzeczywiście. Ja w ogóle myślałem, że to może będzie zmiana kierunku filmu w stylu Million Dollar Baby, a on się otrzepał ze szkła i pobiegł dalej xD No ale to taka łyżeczka dziegciu w sporej bece miodu.

Miałem to samo skojarzenie :D To znaczy w obliczu reszty filmu bardzo się cieszę, że tego nie zrobili, ale przez to ta scena staje się kompletnie zbędna, a co najmniej przesadzona. No ale bez przesady, to faktycznie drobna wpadka.

daga napisał(a):Efekt niby jednego ujęcia, co jest złudą co sam twórca przyznał, większy wyczyn był w 1948 r. w Sznurze przy braku technicznych możliwości tak kręcenia....

Nie zgodzę się. "Sznur" - jakkolwiek jest to bardzo dobry film i jeden z moich ulubionych Htichcocków - przy "Birdmanie" wypada blado pod względem technicznym, nawet przy uwzględnieniu możliwości technicznych. Ruchy kamery są dość ograniczone i konserwatywne (7 lat po "Obywatelu Kane", przypomnijmy), akcja też nie należy do dynamicznych, wreszcie cięcia są łatwe do wychwycenia przy uważnym oglądaniu. Żeby nie było, jak na 1948 to był ciekawy pomysł, który został sprawnie zrealizowany (chociaż Hitchcock podobno nie był z niego do końca zadowolony), ale zaawansowanie techniczne i liczba sztuczek zastosowanych w "Birdmanie" jest o wiele bardziej imponująca. Część cięć jest zamaskowana w podobny sposób (zbliżenie na jednolitą powierzchnię albo ciemny kąt w pomieszczeniu), ale np. do dzisiaj nie mam pojęcia, jak nakręcili scenę, w której kamera na balkonie odjeżdża w górę, potem wraca i znajduje się w zupełnie innym miejscu. Oscar za najlepsze zdjęcia ma w tym roku jednego kandydata.

Natomiast jeżeli chodzi o filmy rzeczywiście nakręcone w jednym ujęciu, to polecam "Rosyjską Arkę". To jest już czyste szaleństwo, podobno udało się za trzecim razem, przy czym żeby było zabawniej najtrudniejsze sceny są na początku i na końcu (kiedy kamera meandruje między tańczącymi arystokratami na balu!). Problem w tym, że fabuła nie należy do sensacyjnych, więc jeśli kogoś mało interesuje historia i kultura Rosji, to może się wynudzić, zwłaszcza w środkowej części.

Re: Filmy

PostNapisane: 29 sty 2015, o 03:58
przez NAR
shamar napisał(a):Pisał tu ktoś, że Ida to kiepszczyzna?


O dziwo się zgadzam. Strasznie tanimi chwytami leci ten film. Zabrakło mi na koniec tylko, by główna bohaterka się zabiła. Pod presją otoczenia najlepiej. Pomijam już wiadomy wątek, bo że taka tematyka zgarnie nagrody jest równie pewne jak to, że nowa płyta Wilsona dostanie 10 gwiazdek na artrocku (choć z drugiej strony czytałem też, że już oskarżają Pwalikowskiego o antysemityzm :D).
Ładne zdjęcia.
Oczywiste skojarzenie z Pokłosiem. tyle że tam mieliśmy dostać niezły thriller i to obejrzeliśmy. Tutaj zdaje się mieliśmy otrzymać przekonujący dramat(?). Gdzieś w internecie przeczytałem, że bliżej temu obrazowi do psychologicznego science fiction. Celne.
Pewnie trochę przesadzam, bo nie była to jakaś męczarnia, ale całość niezwykle przeciętna.

Re: Filmy

PostNapisane: 29 sty 2015, o 14:07
przez shamar
Cały problem polega na tym ,że nawet ten największy (?) atut czyli zdjęcia, po jakimś czasie zaczynają nużyć i denerwować. Podobne odczucia miałem ostatnio przy "Drive". Typowe przestylizowanie. Do tego nie zgadzam się, że się nie dłużył... Jak na film godzina dwadzieścia to wlókł się strasznie.
Typowe polskie - jadą, idą, siedzą, gadają, obierają ziemniaki :lol:

Co do kontrowersji... dla każdego "coś miłego". Jedni uważają, że antypolski (bo w sumie ten motyw był żałosny i niepotrzebny) a drudzy, że "obraża Żydów". No bo jak wiemy, pewni prokuratorzy mieli pewnie korzenie marsjańskie...

Re: Filmy

PostNapisane: 29 sty 2015, o 16:33
przez NAR
Drive też przereklamowany, racja. :D

Re: Filmy

PostNapisane: 29 sty 2015, o 19:41
przez Xavi
Drive można oskarżać, że nudny, że mało się dzieje i rożne (dla mnie akurat zaleta). Ale że jest 'przestylizowany' to niestety nie ;)

Obejrzałem Whiplash. No i to jest film o czymś. O spełnianiu marzeń, o wytrwałości w dążeniu do celu, o "strive for greatness"


Spoilery.
To akurat jest co w drugim filmie w USA, 'od zera do bohatera', którymi rzygam :P Ten film jest o czymś w momencie w którym dwaj bohaterowie spotykają się przy stole po koncercie Fletchera i wymieniają poglądy o jazzie, że 'dobra robota' to najgorsze co może artystę spotkać. Gdyby nie było tej sceny i wszystko działoby się na zasadzie 'jesteśmy coraz wyżej' to film strasznie by stracił. Scena wypadku chyba też była potrzebna by podkreślić jak bardzo zależy Andrew bo parę plastrów i wiele straconych godzin tak do końca o tym nie przekonują. Najwięcej zabawy jest jednak w tym czy Fletcher widział w Andrew nowego Parkera już w pierwszej scenie na próbie i cały film to jego zaplanowana akcja.

Jeszcze do lookauga: jak już jesteśmy przy Linklaterze: widziałeś 'Przed Wschodem Słońca' czy którąś z następnych części? Podobał Ci się?

Re: Filmy

PostNapisane: 30 sty 2015, o 01:04
przez shamar
Xavi napisał(a):Drive można oskarżać, że nudny, że mało się dzieje i rożne (dla mnie akurat zaleta). Ale że jest 'przestylizowany' to niestety nie ;)


LOL... Nie można oskarżać o przestylizowanie filmu, który każdym kadrem KRZYCZY - PATRZCIE JAKI genialne, ARTYSTYCZNY, KADR. :lol:

Re: Filmy

PostNapisane: 30 sty 2015, o 02:00
przez Atrus
Trudno się z tym nie zgodzić, ale zdecydowanie wolę takie świadomie przestylizowane filmy jak Ida, Drive czy Beyond the Black Rainbow od tych wszystkich niebiesko-pomarańczowych filmów z muzyką a la Clint Mansell, których powstaje po pięć miesięcznie. Poza tym akurat uważam, że strona fabularna i scenariusz w Drive broni się nieźle, mimo pewne dłużyzny w środku. Przereklamowane filmy z ostatnich lat można wymieniać dziesiątkami - zaczynając po kolei od laureatów Oscarów aż po 2006 - ale akurat tego filmu do nich nie zaliczam.

Re: Filmy

PostNapisane: 30 sty 2015, o 03:19
przez Xavi
shamar napisał(a):
Xavi napisał(a):Drive można oskarżać, że nudny, że mało się dzieje i rożne (dla mnie akurat zaleta). Ale że jest 'przestylizowany' to niestety nie ;)


LOL... Nie można oskarżać o przestylizowanie filmu, który każdym kadrem KRZYCZY - PATRZCIE JAKI genialne, ARTYSTYCZNY, KADR. :lol:


Mi tam nikt nie krzyczał, zresztą jak już to cicho szepce tak jak tutaj:

https://www.youtube.com/watch?v=UgNt_oJnZpA

Zresztą się rozpisywałem o tym w swoim czasie, nawet mam na starym blogu sprzed 100 lat :D

http://takietamoczymstam.blogspot.com/2 ... dziea.html

Zresztą jakie przereklamowanie? Na miliard osób jakie o niego pytałem znało go parę i jeszcze im tłumaczyłem czemu nie jest taki zły ;)

Re: Filmy

PostNapisane: 30 sty 2015, o 03:41
przez NAR
Atrus napisał(a):Trudno się z tym nie zgodzić, ale zdecydowanie wolę takie świadomie przestylizowane filmy jak Ida, Drive czy Beyond the Black Rainbow od tych wszystkich niebiesko-pomarańczowych filmów z muzyką a la Clint Mansell, których powstaje po pięć miesięcznie. Poza tym akurat uważam, że strona fabularna i scenariusz w Drive broni się nieźle, mimo pewne dłużyzny w środku. Przereklamowane filmy z ostatnich lat można wymieniać dziesiątkami - zaczynając po kolei od laureatów Oscarów aż po 2006 - ale akurat tego filmu do nich nie zaliczam.


Nie wiem z kim i gdzie to już pisałem, ale powtórzę, by internety w nocy wiedziały: Drive - ładna kopia Taksówkarza i Samuraja, ale nadal jedynie ich kopia więc hajp nieuzasadniony ;D (to z Xavim chyba o tym gadałem).
Ida oprócz stylówy nic nie ma. Taka wydmuszka.

Ale za to obejrzałem Black Raimnow. Atrus, jeżeli Ci się podobało, to (jeśli jeszcze nie widziałeś) sięgnij sobie po Under The Skin. Uderza w podobne tony, a scenariusz nie ma takich luk. No i film wygrywa na starcie nagą Scarlett Johansson. :wink:

Re: Filmy

PostNapisane: 31 sty 2015, o 22:58
przez OberstPrymas
Widziałem kinowe Pingwiny. Genialne - 8/10. Dostałem właściwie to, czego się spodziewałem. Film nie porywa fabułą, ale nasz swojski dubbing wygrywa ten film. Nie miałem jakiś większych wybuchów śmiechu (w kinie rzadko mam, parsknięcie to max), ale przez cały seans byłem utrzymywany w przyjemnym humorze. No i bardzo się cieszę, że oszczędzono występów Juliana (pojawił się jednak na minutę po napisach). Do wybitności trochę brakuje (kilka odcinków serialu było lepszych), ale jako fan Pingwinów jestem usatysfakcjonowany.

A, i na chwilkę na ekranie pojawia się dumny napis "POLAND". Sława.

Re: Filmy

PostNapisane: 1 lut 2015, o 01:32
przez shamar
OberstPrymas napisał(a):Widziałem kinowe Pingwiny. Genialne - 8/10.


To teraz napisz, jak oceniłeś "Madagaskary" i serial "Pingwiny". Wtedy będę miał pojęcie, na ile Twa ocena jest wiarygodna :P 8) :wink:


OberstPrymas napisał(a):A, i na chwilkę na ekranie pojawia się dumny napis "POLAND". Sława.


Wreszcie wyjaśniają czemu Kowalski nazywa się... Kowalski? Ale nie pisz, nie chcę spoilerów. :P

Re: Filmy

PostNapisane: 1 lut 2015, o 01:54
przez OberstPrymas
Madagaskary średnio mi przypadły do gustu. Znaczy momenty miały, ale żeby jakiś mnie zniszczył to raczej nie. Powiedźmy że ~7/10 dla każdej części ;) No dobra, jedynka 7.5 :P

A serial 9/10 - jeden pkt odjęty za dość daleko idące uproszczenia (dziwne skalowanie, kopiuj-wklej i podobne).

Re: Filmy

PostNapisane: 1 lut 2015, o 19:37
przez Atrus
Uczę się pilnie do jutrzejszego egzaminu, i muszę Wam powiedzieć, że "Pozdrowienia z Rosji" to chyba jednak najlepszy Bond ever. Daniela Bianchi to co najmniej Top3 najładniejszych aktorek; Sean Connery - wiadomo. Intryga piętrzy się absurdalnie, ale lepsze to, niż typowe "zły szaleniec chce zniszczyć świat, Wielka Brytanio na pomoc". Spora część akcji dzieje się w Stambule i Wenecji, z hitchcockowskim epizodem w pociągu w międzyczasie (scena z helikopterem to też ukłon w stronę wiadomego filmu, jak sądzę). Robert Shaw jako nazistowsko wyglądający zabójca na usługach SPECTRE. Cyganki biją się o faceta, Bułgarzy z rumuńskimi nazwiskami strzelają z karabinów maszynowych gdzie popadnie, szachiści szachują szachistów, bojowniki syjamskie zjadają się nawzajem (BTW, do tej pory myślałem, że "siamese fighting fish" to wymyślili Fry i Laurie na potrzeby parodii Bondów, o ja naiwny) - wszystko, czego się można spodziewać po Bondach i jeszcze trochę. Coś pięknego.

Re: Filmy

PostNapisane: 1 lut 2015, o 21:19
przez daga
Ja dziś miałam przyjemnośc rozmawiac z dow aosobami o Pingwinach obie osoby były ze swoimi dziecmi. I stwierdziły, że serial o niebo lepszy, jedna, że tylko jedna scena wywolala u niej łzy ze śmiechu (taniec0> Małe dzieci nie kumało zbytnio wszystkiego (6latki), a starsze lepiej sie bawilo (12lat).

Re: Filmy

PostNapisane: 1 lut 2015, o 21:59
przez Rysiu
Ja byłem na pingwinach ze swoimi dziećmi. Całą szesnastką (tzn. to jest moja klasa, nie moi potomkowie). Dla mnie - sieczka troszkę, luźny główny wątek fabularny + masa gagów i wodotrysków tak zorganizowanych, żeby było śmiesznie, wesoło, dynamicznie i głośno. Dzieciakom (~10-11 lat) bardzo się podobało, bo faktycznie wciąż się coś dzieje, moim zdaniem jednak zbyt kalejdoskopowy film, aczkolwiek momentami zabawny. Sam z siebie na to w życiu bym nie poszedł.

Re: Filmy

PostNapisane: 2 lut 2015, o 00:11
przez daga
Ja w sama w życiu o tym myślalam, bom fanka serialu, Madagaskar mi nie podobał się, ale po opiniach starszych fanów chyba poczekam na film w TV.

Re: Filmy

PostNapisane: 2 lut 2015, o 01:18
przez shamar
Gorzej niż Madagaskar 3 być nie może... Sam wstęp (z młodymi) zjada cały tamten film :P