Atrus napisał(a):Uczę się pilnie do jutrzejszego egzaminu, i muszę Wam powiedzieć, że "Pozdrowienia z Rosji" to chyba jednak najlepszy Bond ever. Daniela Bianchi to co najmniej Top3 najładniejszych aktorek; Sean Connery - wiadomo. Intryga piętrzy się absurdalnie, ale lepsze to, niż typowe "zły szaleniec chce zniszczyć świat, Wielka Brytanio na pomoc". Spora część akcji dzieje się w Stambule i Wenecji, z hitchcockowskim epizodem w pociągu w międzyczasie (scena z helikopterem to też ukłon w stronę wiadomego filmu, jak sądzę). Robert Shaw jako nazistowsko wyglądający zabójca na usługach SPECTRE. Cyganki biją się o faceta, Bułgarzy z rumuńskimi nazwiskami strzelają z karabinów maszynowych gdzie popadnie, szachiści szachują szachistów, bojowniki syjamskie zjadają się nawzajem (BTW, do tej pory myślałem, że "siamese fighting fish" to wymyślili Fry i Laurie na potrzeby parodii Bondów, o ja naiwny) - wszystko, czego się można spodziewać po Bondach i jeszcze trochę. Coś pięknego.
Jak byłem mały to na mnei wielkie wrażenie zrobił ten film o dziwo. Jak siadłem po latach to usnąłem












