Strona 5 z 5
Re: Książki

Napisane:
16 sie 2014, o 21:27
przez Anet
AABBAAA napisał(a):OberstPrymas napisał(a):- za dużo opisów przyrody jak dla mnie. wiem że to spełnia ważną rolę, ale pod tym względem jestem literaturowym ignorantem;
Też mnie to zawsze wnerwiało we Władcy i w innych książkach zresztą też


Boziu przecież to tak rozwija wyobraźnie...

Pamiętam jak ludzie w liceum narzekali na ,,Nad Niemnem" a ja się zachwycałam tymi opisami. Fakt faktem, że jak byłam w gimnazjum to też za tym nie przepadałam i omijałam bardzo często. TRZEBA DOJRZEĆ CHŁOPCY.

Re: Książki

Napisane:
16 sie 2014, o 21:39
przez Xavi
Ja właśnie przez różne opisy miejsc rzadko czytam. Po prostu w czasie czytania jednej historii mogę zobaczyć w tym czasie z dziesięć historii na ekranie. I jakoś jestem wtedy bardziej spełniony niż gdy wiem jaki to ładny pokój i obok jakiego pięknego drzewa przeszedł główny bohater

Re: Książki

Napisane:
16 sie 2014, o 21:59
przez Anet
Xavi napisał(a):Ja właśnie przez różne opisy miejsc rzadko czytam. Po prostu w czasie czytania jednej historii mogę zobaczyć w tym czasie z dziesięć historii na ekranie. I jakoś jestem wtedy bardziej spełniony niż gdy wiem jaki to ładny pokój i obok jakiego pięknego drzewa przeszedł główny bohater

A ja z kolei po prostu lubię sama w głowie tworzyć obraz jak czytam, a nie mieć narzucony z góry

Czytając, mogę sobie wyobrazić to drzewo, to jakie ma liście i jak pięknie szumią
Niezliczoną ilość razy próbowałam oglądać filmy i o ile w życiu jestem bardzo spokojną osobą, nie mam ADHD,tak nie jestem w stanie usiedzieć i obejrzeć filmu przez 2h. po 45 minutach się nudzę. Nie jest to na pewno kwestia tego że wybieram filmy słabe. Bo to co jest uważane za klasykę oglądałam.Nie mam pojęcia z czego to wynika. Dziwna jestem.
Re: Książki

Napisane:
16 sie 2014, o 22:34
przez manwerty
Wszystko z wyobrażaniem sobie to rzecz jasna prawda, ale cała strona opisu baobabu u sienkiewicza nie mówiąc już o kuriozum totalnym Nad Niemnem to przesada w drugą stronę jednak
Re: Książki

Napisane:
16 sie 2014, o 23:13
przez NAR
Nie ogarniam pomysłu porównywania książek i filmów. ;p Dwie różne sprawy i chyba nie ma za bardzo sensu ich zestawiać. Inaczej angażują człowieka i oferują inne doznania. Też mam czasem, że film (nie ważne jakby był świetny) zaczyna mnie w połowie nudzić chociaż obejrzany innego dnia mógłby wciągnąć. Ale tak samo z książkami. Ile to razy zaczynałem jakąś lekturę by po pierwszych 100-150 stronach ją odłożyć na następne pół roku na półkę?
W kwestii czytanych, to ostatnio w ogóle mało beletrystyki biorę. Bardziej rzeczy związane z magisterką, czy ogólnie politologią - pisma Dmowskiego, Dzielskiego, Heywooda... </pretensjonalność>

Co do normalnych powieści to niedawno przerobiłem Fatalne Jaja Bułhakowa, ale podobały mi się zdecydowanie mniej od Psiego Serca i Mistrza. U Babci na wsi leżą "Notatki na mankietach", jak we wrześniu będę jechał, to może sobie je przywłaszczę.

(Btw, czytał ktoś Białą Gwardię?) A obecnie kończę "Według Łotra" Snerga-Wiśniewskiego, o którym chyba tutaj kiedyś pisałem.. - fantastyczną wyobraźnię miał ten facet.
Re: Książki

Napisane:
17 sie 2014, o 09:30
przez Anet
manwerty napisał(a):Wszystko z wyobrażaniem sobie to rzecz jasna prawda, ale cała strona opisu baobabu u sienkiewicza nie mówiąc już o kuriozum totalnym Nad Niemnem to przesada w drugą stronę jednak
Oczywiście, zgadzam się z Tobą. Trzeba znaleźć złoty środek. Tak jest we wszystkim, w każdej dziedzinie życia.
Jednak nawiązując do wypowiedzi Obersta opisy we Władcy są piękne

A ,,Nad Niemnem" musiałabym sobie przypomnieć ale te kilka lat temu mi się podobało.
Re: Książki

Napisane:
17 sie 2014, o 18:37
przez Maciej
A propos opisów, przypomniał mi się opis samego portalu w kościele w Imieniu Róży - bite 6 stron maczkiem

. Oczywiście ze słownictwem takim, że można było dostać zawrotu głowy

.
Re: Książki

Napisane:
17 sie 2014, o 19:12
przez Rysiu
Maciej napisał(a):A propos opisów, przypomniał mi się opis samego portalu w kościele w Imieniu Róży - bite 6 stron maczkiem

. Oczywiście ze słownictwem takim, że można było dostać zawrotu głowy

.
Nie wiem co wszyscy mają z tym "Imieniem Róży". Nie uważam się za giganta intelektu (a już na pewno nie w dziedzinach humanistycznych), wiele dzieł uważanych za klasyki faktycznie jest dla mnie za trudne i sprawia wrażenie bełkotu, albo zostawiają mnie z pytaniem "i co w tym genialnego?", ale z "Imieniem Róży" nie miałem żadnego problemu, przeczytałem w życiu co najmniej 4 razy (zdaje się, że więcej, ale nie jestem pewien), za każdym razem tak samo bezproblemowo i tak samo zachwycony. Być może faktycznie umysł musi miejscami pracować przy tej książce na najwyższych obrotach - ale to jak z jazdą na rowerze albo bieganiem, im więcej się człowiek zmęczy, tym bardziej jakoś szczęśliwy i zadowolony. Przyjemność z tej lektury wynagradza wszystkie trudności, jakie pojawiają się po drodze. Dla mnie zdecydowane 10/10, a jak ktoś spojrzy na mój profil na "Lubimy Czytać" to zauważy, że dostać u mnie 10/10 to wyczyn - bo na ok. 170 recenzji tylko dwie książki na razie dostały taką ocenę.
A skoro już jesteśmy w tym temacie - drugą moją dziesiątką jest "Krótka Historia Prawie Wszystkiego" Billa Brysona. Historia odkryć naukowych napisana z taką pasją, że wciąga jak rybo dwudyszna. Mnóstwo ciekawostek, których nie znajdzie się nigdzie indziej - o dziwactwach z życiorysów naukowców i o wojnach toczonych między nimi. Przed przeczytaniem tej książki nigdy nie powiedziałbym o sobie, że będę z zapartych tchem czytać cokolwiek o geologii, która zawsze wydawała mi się nudna. A oprócz geologii dużo mamy astronomii, fizyki, chemii, biologii, antropologii, klimatologii i czego tam jeszcze. I wszysttko, do rybo dwudyszna, ciekawe i fascynujące jak nigdy wcześniej. Jakby komuś wpadło w łapy - brać, nie zastanawiać się ani momentu. Uważać tylko i nie dać się (jak ja) za bardzo w tego autora wciągnąć, bo ten sam autor napisał też kilka książek z gatunku podróżniczych - niestety, nieporównywalnie słabszych i rozczarowujących na tle genialnej "krótkiej historii prawie wszystkiego"
A jeśli zna i lubi dzieło Brysona, to polecam "Na początku był wodór" - leciwe (chyba ~1970) już tomiszcze Hoimara von Dittfurtha, bardzo podobne w zamyśle i stylu do "Krótkiej Historii..." (nie jest to nigdzie powiedziane, ale podejrzewam, że Bryson na tym się wzorował), równie fascynujące, bo prostym językiem mówi o rzeczach trudnych, a nawet bardzo trudnych. I pomimo wieku nie zdezaktualizowała się. "Na początku był wodór" to tak ogólnie środkowa część tzw. kosmicznej trylogii tego autora, dwóch pozostałych części ("Dzieci Wszechświata" i "duch nie spadł z nieba") nie będę polecał, bo nie czytałem, ale podejrzewam, że w genialne nie odstają od "Na początku był wodór". Leżą u mnie na półce jako wyrzut sumienia, szkoda mi ich ruszać i czytać na spłyń z lodami, a na dokładne studiowanie nie mam czasu, zresztą nie mam też chwilowo fazy na popularno-naukową literaturę.
No i tych klimatów - Dawkinsa - przy czym jeżeli jesteś wierzący/a, to POD ŻADNYM POZOREM NIE ZACZYNAĆ OD "BOGA UROJONEGO", bo się można zrazić do tego genialnego naukowca, który oprócz głębokiego sceptycyzmu co do istnienia Boga ma też do zaoferowania o wiele, wiele więcej.
Re: Książki

Napisane:
17 sie 2014, o 23:28
przez Maciej
Rysiu napisał(a):Nie wiem co wszyscy mają z tym "Imieniem Róży". Nie uważam się za giganta intelektu (a już na pewno nie w dziedzinach humanistycznych), wiele dzieł uważanych za klasyki faktycznie jest dla mnie za trudne i sprawia wrażenie bełkotu, albo zostawiają mnie z pytaniem "i co w tym genialnego?", ale z "Imieniem Róży" nie miałem żadnego problemu, przeczytałem w życiu co najmniej 4 razy (zdaje się, że więcej, ale nie jestem pewien), za każdym razem tak samo bezproblemowo i tak samo zachwycony. Być może faktycznie umysł musi miejscami pracować przy tej książce na najwyższych obrotach - ale to jak z jazdą na rowerze albo bieganiem, im więcej się człowiek zmęczy, tym bardziej jakoś szczęśliwy i zadowolony. Przyjemność z tej lektury wynagradza wszystkie trudności, jakie pojawiają się po drodze. Dla mnie zdecydowane 10/10, a jak ktoś spojrzy na mój profil na "Lubimy Czytać" to zauważy, że dostać u mnie 10/10 to wyczyn - bo na ok. 170 recenzji tylko dwie książki na razie dostały taką ocenę.
Ale ja nigdzie nie napisałem, że Imię Róży ssie czy coś podobnego

. To również jedna z moich ulubionych książek, którą czytałem wielokrotnie i też jedna z (bardzo) nielicznych, której mogę dać 10/10. Co nie zmienia faktu, że nieprzerwany opis portalu przez tyle stron, jest niewiarygodny. Zazwyczaj opisy jednej rzeczy w powieściach tyle nie sięgają.
Re: Książki

Napisane:
1 lis 2014, o 00:59
przez OberstPrymas
Pytałem na fejsie, spytam i tutaj.
Czytał ktoś Atlasa zbuntowanego Ayn Rand? Albo przynajmniej słyszał jak ktoś mówił że warto przeczytać?
Re: Książki

Napisane:
1 lis 2014, o 02:30
przez Atrus
OberstPrymas napisał(a):Pytałem na fejsie, spytam i tutaj.
Czytał ktoś Atlasa zbuntowanego Ayn Rand? Albo przynajmniej słyszał jak ktoś mówił że warto przeczytać?
Tysiąc stron bardzo przeciętnej literatury? Niekoniecznie. To znaczy można spróbować, żeby sobie wyrobić jakieś zdanie na temat libertarianizmu i tak dalej, ale są pewnie lepsze ku temu lektury. Ja przeczytałem może ćwiartkę i dałem sobie spokój, a że podobno dalej jest tylko gorzej niespecjalnie tego żałuję. Literacko to jest naprawdę marne, a o treści, powiedzmy, filozoficznej nie chcę się wypowiadać bo a) to nie ten temat; b) nie przeczytałem całości, więc nie mogę się rzetelnie wypowiedzieć.
Re: Książki

Napisane:
1 lis 2014, o 10:20
przez OberstPrymas
Dzięki za odpowiedź. Chcę ją poznać, ponieważ ostatnio grałem w Bioshocki gdzie twórcy mocno wszczepili filozofię obiektywizmu pani Rand. I ponoć ta książka to frajda dla ludków co w te gry grali.
Ale nie będę się napalał, zamiast kupować poszukam w bibliotekach

Re: Książki

Napisane:
11 lis 2014, o 12:07
przez Anet
Wczoraj skończyłam czytać ,,Złodziejkę książek"
Podobno jest też film na podstawie ksiażki, nie mam pojęcia nie oglądałam, pewnie wkrótce zobaczę z ciekawości ale w 99% nie będzie dorastał do pięt książce.
Opowieść o wojnie, miłości, przyjaźni napisana w przejmujący sposób,akcja toczy się w Niemczech.
Narracja mnie urzekła, jest niebanalna bo narratorem jest śmierć ale nie taka przerażająca kostucha, tylko śmierć naprawdę przyjazna.
Mam wrażenie , że tej książki nigdy nie zapomnę. Ma w sobie jakąś magię, pokazuje wartości jakimi każdy z nas powinien się kierować. Jest piękna.
Re: Książki

Napisane:
8 sty 2015, o 19:14
przez OberstPrymas
Ok, skończyłem dzisiaj czytać tego Atlasa Zbuntowanego. I jak było? Interesująco. Wprawdzie cała ta filozofia obiektywizmu średnio mnie pociągała sama w sobie, ale że - znowu się muszę powtórzyć - grałem z wywieszonym językiem w Bioshocki, które się o ową filozofię opierają, książka dość nieźle mi wchodziła. Fabuła jest oryginalna nawet, chociaż trzeba przyznać, że rzeczywistość wykreowana przez Ayn Rand jest baaaaaardzo mocno naciągana, nie zarejestrowałem jakichś totalnych nonsensów. Chociaż raz czy dwa chciałem dać sobie spokój, bo niektóre elementy wyraźnie naginały moje umiejętności ogarniania. A najcięższe kilkadziesiąt stron, było wtedy, kiedy cały jeden rozdział to była filozoficzna tyrada głównego autora całego zamieszania. Mówiąc swojsko - bania wysiadała.
Niemniej przebrnąłem, książka rzeczywiście może zmienić postrzeganie niektórych spraw, nie mam uczucia, że straciłem przy niej czas. A jeden z bohaterów "Atlasa" bardzo mi się spodobał i dłużej pozostanie w mojej pamięci.
No i ej - duma jest, że ogarnąłem taką inteligencką cegłę

Teraz sobie odpuszczam takie cięższe tematy i wracam do końcówki porzuconego jakiś czas temu Władcy.
Re: Książki

Napisane:
18 lut 2015, o 02:35
przez mumin_king
Jakiś czas temu pisałem wielgachny post na temat przeczytanych ostatnio przeze mnie książek, niestety w jakiś sposób go nie zapisałem, więc się potem też i wkurwiłem na siebie.
Teraz chciałem zacząć go pisać jeszcze raz, ale chyba nie mam weny. Tym samym, zapraszam na swoje konto na portalu Lubimy Czytać, tam macie pokrótce, jeśli was to interesi:
http://lubimyczytac.pl/profil/288312/mumin-king
Re: Książki

Napisane:
29 maja 2015, o 01:34
przez NAR
Właśnie skończyłem głośne "Jakie piękne samobójstwo" Ziemkiewicza. Zaorał. Nie pamiętam kiedy ostatni raz tak szybko połknąłem lekturę. Polecam każdemu, bo analogie pomiędzy opisem rządów sanacji tuż przed tragedią 39, a dzisiejszą sytuacją walą po oczach. Ziemkiewicz nie szczędzi nikogo: Francuzi, Brytyjczycy, Bolszewicy, Amerykanie... no i Polacy - wszystkich orze od góry do dołu. Złośliwi powiedzą, że najmniej się dostało Niemcom.

Dosadnie rozprawia się z mitami i różowymi wyobrażeniami o II wojnie, a przede wszystkim z wyobrażeniami o dumnej II RP, która nie zna pojęcia pokoju za wszelką cenę. Natomiast wie że bezcenną rzeczą w życiu narodów jest honor. Zwłaszcza, gdy się ucieka do Rumunii.
Naprawdę, doskonała pozycja.
Polecam. Froncz Piotrewski.
Re: Książki

Napisane:
29 maja 2015, o 22:46
przez ytron
O, miałem to przeczytać. Co nie zmienia faktu że pisze tego posta żeby zobaczyć jaki mam fajny avatar. Co też nie zmienia faktu że czytanie książek jest spoko a teamwork is very important.
Re: Książki

Napisane:
24 wrz 2015, o 23:40
przez OberstPrymas
Przeczytałem sobie znane i lubiane Metro 2033. Jestem raczej usatysfakcjonowany, ale nie zatrzęsła mną jakoś ta lektura. Pomysł wyśmienity - że też nikt wcześniej na to nie wpadł? - potencjał mimo wszystko nie do końca wykorzystany. Szukałem cały czas fragmentów grozy, które pozwoliłyby bardziej namacalnie poczuć fakt że cywilizację zdmuchnęło. Wiadomo, sam fakt że ostatki ludzkości schroniły się przed wyparowaniem w metrze jest całkiem dołujący, szkoda tylko że właściwie tylko w jednym fragmencie ("opancerzony kiosk") gdzieś tam głębiej mnie ścisnęło. No i zakończenie w moim odczuciu takie se. Zaskakujące, ale nie powalające.
PS: dobrze wiedzieć, że w moskiewskim metrze jest/była stacja "warszawska".

Re: Książki

Napisane:
17 paź 2015, o 22:56
przez Maciej
Już kiedyś próbowałem czytać Masłowską, ale słynna Wojna polsko-ruska pod flagą biało czerwoną wydała mi się totalnym bełkotem. Dałem więc szanse jej kolejne powieści – Paw Królowej, wokół której tez było sporo zamieszania.
Z tym, że mam wrażenie, że całe to zamieszanie wynika z pewnego nowatorstwa tej książki, tyle że sam fakt, iż nikt wcześniej nie zrobił takiej powieści, nie oznacza, że jest ona dobra i na poziomie. Jestem przekonany, że część współczesnej krytyki piałaby z zachwytu nad książką, która została napisana przez szympansa, który naciskał przypadkowe klawisze komputera albo byłaby stylizowaniem na Wietnamczyka, który zna raptem sto słów i kaleczy naszą mowę ojczystą niemiłosiernie, więc taka powieść byłaby jakże eksperymentalna, achy i ochy, przecież nikt czegoś takiego wcześniej nie napisał.
Natomiast propozycja pani Masłowskiej to po prostu banalna rymowanka rodem z hiphopowych piosenek. Owszem, nikt do tej pory czegoś takiego nie napisał, ale nic z samego tego faktu nie wynika. No właśnie, wyobraźcie sobie jakby teksty przeciętnego rapera spisać na papier i się tym zachwycać jako wielką literaturą godną najwyższych laurów – to właśnie jest dokładnie ten przypadek. Najsmutniejsze jest to, że naprawdę inteligentni ludzie dają się nabrać na to coś. Przecież tyle osób nie może się mylić i musi w tym być geniusz, skoro nagradzają.
Tu dochodzimy do sedna czym jest ta pozycja. Jest taka bajka Andersena, w której nikt nie zwraca uwagi, że król jest nagi, otóż w tym szkopuł, że nasza królowa jest naga. Powieść ową można określić trzema słowami: dno, tandeta i bełkot. Robienie w polskiej literaturze prozy rymowanej ma długą tradycję, takie próby podejmowano już nieraz, na czele z trzynastozgłoskowym Panem Tadeuszem. Gdy się chce faktycznie coś takiego zrobić, należałoby wykazać się wielkim kunsztem, ciekawymi rymami itd. Oczywiście artyzm takiej książki powinien współgrać z innymi aspektami powieści.
Forma jest w literaturze równie ważna co treść, bo inaczej literatura piękna nie różniłaby się od zwykłego gadania. Zresztą samej treści też tutaj niewiele, gdyby powieść zapisać normalnie, to byłoby wielkie nic (to znaczy i tak przecież jest). Niestety, prawdziwi pisarze, umiejący tworzyć mięsiste fabuły i intrygi, wielkie narracje, świetnie operujący napięciem, tworzący wielopłaszczyznową psychologię postaci, błyszczący erudycją, nie będą tak docenieni jak pseudoawangardowy bełkot. Takie czasy.
Re: Książki

Napisane:
18 paź 2015, o 10:06
przez daga
Uff ja po paru stronach rzucilam czytanie Wojny ... czyli jestem normalna.
napisane leniwie w tapatalk
Re: Książki

Napisane:
31 paź 2015, o 17:14
przez Maciej
Coraz więcej książek, coraz mniej czytelników - co sądzicie o takim zjawisku, jakie obecnie istnieje na rynku. Mamy od dekad spadek czytelnictwa (i to jest gorzej niż podawany fakt, że 60% Polaków nie przeczytało nic w mijającym roku, bo do badań liczą też poradniki, przewodniki, magazyny, książki do nauki na studiach itp, prawdopodobnie te 10%, które czyta więcej niż 6 książek rocznie, to jest ta grupa faktycznie czytająca). Z drugiej strony mamy coraz więcej książek na rynku, coraz więcej się wydaje polskich rzeczy, jak i coraz więcej zagranicznego chłamu na szybko się przekłada, choć rynek przez dziesięciolecia się kurczył. Dla porównania w zeszłym roku wydano około 150 kryminałów/sensacji polskich autorów, jeszcze dwie dekady temu raptem kilka pozycji rocznie. O fantastyce nawet nie wspominam, bo tu przebicie to są tysiące procentów.
Książka stała się towarem, tytuł żyje kilka tygodni/miesięcy, ze wszystkich stron jesteśmy bombardowani nowościami, tego jest strasznie dużo. Natłok pozycji jest przerażający. Kto to wszystko kupi i przeczyta.
Jak myślicie z czego to wynika, że choć coraz mniej osób czyta, to coraz więcej pisze/wydaje?? I dokąd to nas zaprowadzi?
Sam się nad tym zastanawiam. Na pewno popularyzacja komputera i wygoda pisania, paradoksalnie internet, sukcesy polskich autorów na rynku, może brak większego sita i przesiewu w wydawnictwach i redakcjach, które myślą tylko o zyskach, przy braku samokrytycyzmu wśród autorów.
Re: Książki

Napisane:
2 lis 2015, o 22:44
przez Atrus
Mnie raczej niepokoi wzrost liczby tych, którzy wprawdzie czytają -- nierzadko bardzo dużo -- ale kompletnie swoich lektur nie rozumieją. To, że motłoch woli czytać SuperExpress niż Dostojewskiego to akurat rzecz oczywista, natomiast kiedy ludzie zdawałoby się wykształceni, z tytułami naukowymi lub do tych tytułów aspirujący dają się nabrać intelektualnym szarlatanom, sytuacja robi się nieciekawa.
Re: Książki

Napisane:
3 lis 2015, o 11:02
przez daga
Odniosę się do ilości wydawanej - często są marnej jakości to pozycje pod względem pisarskim, ale co gorsza edytorskim i korekty. Nawet uznanych autorów trafiają mi się książki z literówkami i innymi błędami. I ciągnie się taki brak korekty, redaktorów bez wykształcenia kierunkowego po internetach gdzie człowiek nie wie co czyta... ale skoro lektura ludzi jest fakt itp. to czego oczekujemy.
Re: Książki

Napisane:
5 lis 2015, o 23:07
przez Wadychu
Koszty druku poszly w dol, to i kazdy moze teraz ksiazke wydac. Poza tym ciezko mi uwierzyc w te statystyki, bo prawie wszyscy moi znajomi i czlonkowie rodziny cos czytaja, niekoniecznie w wersji papierowej. Mysle, ze wolny rynek i gospodarka kapitalistyczna zmusza ludzi do ciaglego biegu, kazdy mysli tylko o zarobieniu na chleb i nie ma czasu na rozrywki, a jak masz czas wolny to chce sie rozluznic po ciezkim tygodniu i woli isc do baru niz czytac ksiazki. Zauwazcie jak popularne staly sie w Polsce w ostatnich latach amerykanskie seriale. Polskich seriali teraz mam wrazenie, ze kreci sie coraz wiecej.