Strona 2 z 5

Re: Książki

PostNapisane: 16 wrz 2013, o 00:09
przez daga
Millenium - świetny kryminał, ale 3tom juz ciut słabszy. Raczej nawet 1 tom to kryminał, kolejne to już Lisa i jej walki. Przemoc, seks, naziści, komputerowcy, gazety, watek Polski, prostytutki, zwyrodnialce, dziennikarz niepokorny.

Re: Książki

PostNapisane: 16 wrz 2013, o 16:35
przez Kriejtiw
manwerty widzę na rozstaju dróg stoi, bo ten Grisham między Dostojem i Niczem wygląda jak Village People pomiędzy Milesem Davisem i Can. Ale i tak propsuję w sumie, jeśli lubi się Fiodora, to ma się jakiś gust.
Co czytałeś jeszcze od tego pana? Swoją drogą może dziwnie to brzmi, ale sam wolę raczej wczesnego Fiodora niż tego spod znaku Idioty czy Braci Karamazow. Wiadomo: Biedni ludzie, Gracz, Białe noce itd. W ogóle ta twórczość została kiedyś podsumowana tak: "Dostojewski to romantyk zagubiony w realizmie". To moim zdaniem idealnie podsumowuje tego młodego Fiodora, niezafascynowanego jeszcze tym Nietzschem właśnie, co wcale nie znaczy, że gorszego, a po prostu mniej znanego.

I serio Rodzina Borgiów najlepszą książką Puzo? Jeśli tak, to nieco przereklamowany musi być ten Mario, hehe. Nie no, akurat czytałem tylko tę powieść. Podobała mi się w sumie. Renesansowy Rzym jako arena intryg religijno-pałacowych - super, ale czy na pewno opus magnum? Ojca Chrzestnego widziałem tylko film, no i wielkiego wrażenia na mnie nie zrobił, cóż... No, ale ja raczej kryminałów/mafijnych powieści/giallo nie czytam, więc chyba targetem nie jestem.
Ale jeśli lubisz takie knowania we włoskim sosie - obczaj dyptyk Roberta Gravesa. Epoka wprawdzie nie ta, bo książki te są pisane z perspektywy cesarza Klaudiusza, ale jest więcej bohaterów, więcej zdarzeń i jest ogólnie dużo gęściej. Jest się w czym rozsmakowywać, no. Tempo może nie jest tak wartkie, ale podobało mi się, że Graves solidnie odrobił pracę domową z psychologii, bo o każdym bohaterze coś wiadomo. I nie jest tak, że Kaligula to ten zły, co z własnymi siostrami spał, o nie. A przynajmniej nie tylko.

Rysiu napisał(a):Postanowiłem kopiować tutaj wszystkie (a przynajmniej większość) recenzji, które zamieszczam na lubimyczytac.pl (mój profil: http://lubimyczytac.pl/profil/173754/hubert).]

Proces 3/10? C'mon. Jestem też ciekaw, co powiesz o Schulzu (half-summon) .
Założyłem konto, pozaznaczałem z kilkanaście knig, po czym... rzuciłem wszystko w diabły. Nie czuję się na siłach, by kategoryzować książki, a zdecydowana większość przeczytanych przez mnie rzeczy stoi na półce po mojej prawicy. No i raczej nietrudno znaleźć autorów podobnych do tych, w których się lubuję, więc nie jest mi to do niczego potrzebne. Jak w czyimś przypadku zdaje to egzamin - spoko.

Ogólnie książka>>>>film

A do czego ty tę książkę porównujesz? Do oświetlenia? Do dźwięku? Do gry aktorskiej? Bez sensu jest takie porównanie, bo film to kompletnie inne medium, odwołujące się do zupełnie innych zmysłów niż słowo pisane, toteż ich komparatystyka = fail in my book (hehehe).

A sam w oczekiwaniu na paczkę, przerobiłem Wędrujący świat, autorstwa pewnego pana, co zwie się Grzegorz Kołodko. I cóż, nie mam wykształcenia ekonomicznego, więc logiczne jest, iż wolałbym przedstawienie pewnych danych/faktów/statystyk w formie wykresów, bo imo te dane strasznie się rozlały i sztucznie powiększyły objętość knigi... Ale ogólnie to dobra rzecz, dająca nam pewne rozeznanie w mechanizmie tego świata, skąd wziął się kryzys, i dlaczego Manhattan nie mógłby istnieć w Tanzanii. Wizje na temat świata przyszłości, które kreśli Kołodko, są dla mnie straszne, lecz mają duże szanse na spełnienie, niestety. Chociaż, jak sam pisze, nigdy nie wiadomo. Rozpad kilku imperiów przeszłości był niespodziewany, jak i nikt też kiedyś nie przypuszczał, że Chiny wyrosną na takiego mocarza. Garść słusznych spostrzeżeń, zrozumiały język + kilkanaście odniesień do świata kina, sztuki i muzyki - mnie się podobało.

EDIT: cenzura poprawiła mi "Idi_oty" na niemądrego, najs!

Re: Książki

PostNapisane: 16 wrz 2013, o 16:48
przez manwerty
Kriejtiw napisał(a):.manwerty widzę na rozstaju dróg stoi, bo ten Grisham między Dostojem i Niczem wygląda jak Village People pomiędzy Milesem Davisem i Can. Ale i tak propsuję w sumie, jeśli lubi się Fiodora, to ma się jakiś gust.
Co czytałeś jeszcze od tego pana? Swoją drogą może dziwnie to brzmi, ale sam wolę raczej wczesnego Fiodora niż tego spod znaku niemądrego czy Braci Karamazow. Wiadomo: Biedni ludzie, Gracz, Białe noce itd.
(....)
I serio Rodzina Borgiów najlepszą książką Puzo?
(.....)
Ale jeśli lubisz takie knowania we włoskim sosie - obczaj dyptyk Roberta Gravesa.


<3
Dostojewskiego muszę bardzo nadrobić, czytałem chyba poza tym tylko dwie rzeczy - wspomnianych Braci Karamazow i Idiotę.
Karamazowów uważam za bardzo przehajpionych, Idiota zaś bardzo mnie się podobał - ale jakoś tak z Fiodorem stanąłem w miejscu, chociaż pierwsze miejsce w książkach do nadrobienia.
........
Tak serio. Tu mam jakieś rozeznanie - przeczytałem wszystkie jego powieści - fantastyczne rzeczy - najlepsze Borgiowie, niewiele dalej Ojciec chrzestny, a zaraz za nimi Sześć Grobów do Monachium, a i reszta książek w większości bardzo dobra. Jakoś tak jedynie w debiut Mroczną Arenę się nigdy nie wkręciłem.
..........
A co do Gravesa to znam Ja, Klaudiusz, kapitalna rzecz raczej nie wiem w sumie czego zabrakło do mojej dziesiątki.

EDIT : Lol, mi też. Niemądry dobre :wink:

Re: Książki

PostNapisane: 16 wrz 2013, o 18:46
przez Rysiu
Kriejtiw napisał(a):
Rysiu napisał(a):Postanowiłem kopiować tutaj wszystkie (a przynajmniej większość) recenzji, które zamieszczam na lubimyczytac.pl (mój profil: http://lubimyczytac.pl/profil/173754/hubert).]

Proces 3/10? C'mon. Jestem też ciekaw, co powiesz o Schulzu (half-summon) .


Bruno Schulz? Pamiętam coś tam z liceum, ale przez mgłę. Więc nic nie powiem. Co do procesu - nie podeszła mi jakoś narracja. Zdarza się, ale myślę, że do książki za jakiś czas wrócę, może wtedy odkryję ją na nowo - albo też utwierdzę się w swoim przekonaniu.

Ogólnie książka>>>>film

A do czego ty tę książkę porównujesz? Do oświetlenia? Do dźwięku? Do gry aktorskiej? Bez sensu jest takie porównanie, bo film to kompletnie inne medium, odwołujące się do zupełnie innych zmysłów niż słowo pisane, toteż ich komparatystyka = fail in my book (hehehe).


Nie do mnie pisane - ale (troszkę się powtórzę) wydaje mi się, że porównywanie książek i filmów ma sens w przypadku ekranizacji. Jedni wolą to medium, jedni inne, ale jednak książka zawsze pełniej przedstawi sytuację - szczególnie bogate monologi wewnętrzne, które motywują dlaczego bohater postępuje tak, a nie inaczej i różne didaskalia z ciekawostkami, których w filmach zwyczajnie brakuje. Chyba, że ktoś lubi kiedy trzeba się czegoś domyślać między wierszami - wtedy OK. Ja akurat nie lubię. Książka jest zawsze pełniejsza, bardziej szczegółowa i bogatsza. Mi właśnie takie coś odpowiada.


"Religia i ja" - Kotarbiński, Infeld, Russel. Ocena: 7/10

Pamiętam, kiedy czytałem to jako "początkujący" ateista - książka była dla mnie wtedy taka świeża, pełna ciekawych spostrzeżeń i odkrywczych stwierdzeń. Po latach jako zaprawiony w bojach bezbożnik widzę tutaj jedynie szereg banałów, oczywistych oczywistości i płytkie ślizganie się po temacie.

Szczególnie widać to w pierwszych dwóch esejach - Kotarbiński i Infeld pomimo posiadanej przez siebie niepospolitej erudycji piszą prostym językiem - tak jakby chcieli dotrzeć do najniższych, niewykształconych warstw społecznych i wytłumaczyć im wszystko na swój sposób.

Ale nawet Bertrand Russel pomimo tego, iż jego wypowiedź jest najspójniejsza i najbardziej przemyślana ze wszystkich, na dodatek odwołująca się do dzieł wielu filozofów, nie wysilił się zbytnio podchodząc do tematu dość płytko.

Podsumowując: jeżeli zaczynasz wątpić w istnienie Boga i chciałbyś poczytać o tym coś innego aniżeli to, co mogą zaproponować ci księża - wal od razu, będziesz zadowolony jak ja X lat temu. Jeżeli jednak czytałeś już kilka pozycji na ten temat i raczej nie czujesz głębokich wątpliwości na temat słuszności swojej "niewiary", lepiej dać sobie spokój. Pomimo tego, iż to jest tylko 80 stron (i to maleńkich stroniczek dużym drukiem) lepiej czas ten poświęcić na coś innego.

Re: Książki

PostNapisane: 17 wrz 2013, o 14:44
przez Kriejtiw
Rysiu napisał(a):Bruno Schulz? Pamiętam coś tam z liceum, ale przez mgłę. Więc nic nie powiem. Co do procesu - nie podeszła mi jakoś narracja. Zdarza się, ale myślę, że do książki za jakiś czas wrócę, może wtedy odkryję ją na nowo - albo też utwierdzę się w swoim przekonaniu.

Ano, właśnie o niego chodziło. Przywołałem go dlatego, że ciężko znaleźć pisarza piszącego w podobnym stylu do Kafki (co nie znaczny, że był jego naśladowcą, co niektórzy imputują), więc ciekaw byłem twej opinii. Ale nieważne. Co do Franza - spróbuj może Amerykę, jego pierwszą powieść. Do połowy muszę rzec, że jest to relatywnie prosto napisana książka - oczywiście jak na jego standardy - z całkiem klarowną fabułą. Im dalej, tym charakterystycznych dla niego absurdalnych plot-twistów jest więcej, rzeczy się komplikują, ale to Kafka przecież. Zamek odradzam w takim razie, bo zawsze był to dla mnie jeszcze bardziej hardkorowy Proces. I chyba najlepsza duża rzecz Kafki.
Rysiu napisał(a):
Ogólnie książka>>>>film

A do czego ty tę książkę porównujesz? Do oświetlenia? Do dźwięku? Do gry aktorskiej? Bez sensu jest takie porównanie, bo film to kompletnie inne medium, odwołujące się do zupełnie innych zmysłów niż słowo pisane, toteż ich komparatystyka = fail in my book (hehehe).


Nie do mnie pisane - ale (troszkę się powtórzę) wydaje mi się, że porównywanie książek i filmów ma sens w przypadku ekranizacji. Jedni wolą to medium, jedni inne, ale jednak książka zawsze pełniej przedstawi sytuację - szczególnie bogate monologi wewnętrzne, które motywują dlaczego bohater postępuje tak, a nie inaczej i różne didaskalia z ciekawostkami, których w filmach zwyczajnie brakuje. Chyba, że ktoś lubi kiedy trzeba się czegoś domyślać między wierszami - wtedy OK. Ja akurat nie lubię. Książka jest zawsze pełniejsza, bardziej szczegółowa i bogatsza. Mi właśnie takie coś odpowiada.

Wiesz, ale to nie jest do końca sprawiedliwe, jeśli ma się do czynienia z filmem, który jest ekranizacją nieczytanej przez nas książki. Sam powiedziałeś, że niemal zawsze film dużo traci w twych oczach po przeczytaniu książki, na której bazuje. Czyli film, który przedtem uważałem za rewelacyjny, nagle ma utracić swój status z powodu książki? Lekko to nie fair.
manwerty napisał(a):Dostojewskiego muszę bardzo nadrobić, czytałem chyba poza tym tylko dwie rzeczy - wspomnianych Braci Karamazow i Idiotę.
Karamazowów uważam za bardzo przehajpionych, Idiota zaś bardzo mnie się podobał - ale jakoś tak z Fiodorem stanąłem w miejscu, chociaż pierwsze miejsce w książkach do nadrobienia.

Nie dziwię się, że uważasz Braci za przereklamowanych, skoro była to twoja druga/trzecia książka Fiodora. To raczej takie zamknięcie twórczości, klamra, która spina tę jego dojrzalszą, bardziej filozofującą twórczość. Chociaż historia Aloszy miała być kontynuowana, ale Dostojowi się zmarło. Powiedziałbym, że dość mocno bazuje na Zbrodni i karze, ale też sporo zapożycza z późniejszych jego książek.
Idiota zaś mnie nieco mniej podszedł, nie wiem, trochę rozczarował mnie koniec, oczekiwałem czegoś innego. I skoro książę Myszkin miał być Jezusem, to sądziłem, że napotka w życiu trochę więcej trudności niż sprawy sercowe. No, ale być może to jest też sam Dostojewski, co nie byłoby takie głupie (opinia na temat obrazu Holbeina, choroba, życiowe niedopasowanie etc.). I ten opis degrengolady generała, zbyt rozwlekły imo. Są tam świetne sceny i dialogi, bez dwóch zdań, lecz całościowo jest trochę zbyt monotonnie. Sądzę też, że Dostojewskiemu lepiej wychodzą portrety Rogożynów czy Dymitrów, a niekoniecznie Myszkinów czy Aloszek. Mnie na przykład ta czołobitność Aloszki nieco przeszkadzała, dużo bardziej spodobał mi się podobał krewki Mitia i drażliwy intelektualista Iwan. Choć i tak Smierdiakow najlepszy, mam straszną słabość do tego bękarta. W ogóle w Karamazowach postacie są chyba najlepiej zarysowane, oprócz tego nieszczęsnego Aloszy, choć nie ma co gadać, bo przedstawiony jest bardzo dobrze. Tylko nigdy nie lubiłem bohaterów w jego typie, cóż.
I oczywiście wszechobecne dissy na nihilistów czy Polaczków, ach. Jak ktoś taki mógł mieć takie zaściankowe poglądy - ciężko to pojąć.
manwerty napisał(a):A co do Gravesa to znam Ja, Klaudiusz, kapitalna rzecz raczej nie wiem w sumie czego zabrakło do mojej dziesiątki.

Klaudiusza i Messalinę znasz? To kontynuacja, gdzie jednak jest nieco więcej elementów batalistycznych. I cóż, największa różnica jest taka, że w jedynce główną intrygantką była Liwia, a tutaj w tej roli występuje Messalina. Dla mnie ten pojedynek zdecydowanie wygrywa starucha, bo Messalina zwyczajnie nie jest tak ciekawą i zajmującą postawą, pomimo jej nimfomańskich skłonności. Ale to naturalny sequel, więc nadrobić wypada.

Aha, orientujesz się w jakim stopniu Rodzina Borgiów została dokończona przez żonę Puzo? Właśnie to mnie dziwi: co to za opus magnum, skoro to niedokończona rzecz, dziwne.

Re: Książki

PostNapisane: 17 wrz 2013, o 17:08
przez manwerty
Kriejtiw napisał(a):
manwerty napisał(a):A co do Gravesa to znam Ja, Klaudiusz, kapitalna rzecz raczej nie wiem w sumie czego zabrakło do mojej dziesiątki.

Klaudiusza i Messalinę znasz? To kontynuacja, gdzie jednak jest nieco więcej elementów batalistycznych. I cóż, największa różnica jest taka, że w jedynce główną intrygantką była Liwia, a tutaj w tej roli występuje Messalina. Dla mnie ten pojedynek zdecydowanie wygrywa starucha, bo Messalina zwyczajnie nie jest tak ciekawą i zajmującą postawą, pomimo jej nimfomańskich skłonności. Ale to naturalny sequel, więc nadrobić wypada.

Aha, orientujesz się w jakim stopniu Rodzina Borgiów została dokończona przez żonę Puzo? Właśnie to mnie dziwi: co to za opus magnum, skoro to niedokończona rzecz, dziwne.


Nie,nie znam. W najbliższym czasie postaram się nadrobić.
Co do Borgiów to bodajże ostatni rozdział - co zresztą można poczuć bo nagle z rozwlekłego stylu Puzo robi się jakiś taki skrót wydarzeń czy coś.

I co do teorii jakoby Myszkin był Dostojewskim - tak to właśnie zawsze odbierałem.

Re: Książki

PostNapisane: 17 wrz 2013, o 18:14
przez lookaug
A się wypowiem. Przede wszystkim Dostojewski bardzo i cieszę się, że jest tutaj propsowany. Na razie jestem co prawda fiodorowym laikiem, bo przetworzyłem tylko Zbrodnię i Braci K., ale jako że obie się załapały do ścisłego topu na pewno pójdzie więcej. Następna w kolejce jest na pewno powieść o Tytule, Którego Nie Wolno Wymawiać. Jeżeli się nie zawiodę (a tego nie przewiduję), pomyślę, co następne - ewentualne rady mile widziane. W ogóle Ruski literaturą nas imo miażdżą. W tym miejscu oczywiście trzeba wspomnieć także nieocenionego Mistrza i Małgorzatę (najlepsza książka ever).

Poza tym Orwell to wiadomka, odniesień w muzyce i kinematografii do 1984 jest tyle, że wstyd tego nie znać. Ostatnio sporo też czytałem Dawkinsa i Hitchensa, ale to oczywiście inna kategoria i z powodów światopoglądowych nie każdemu może odpowiadać. A i próbowałem też w wakacje Bukowskiego (Hank Moody, te sprawy) i naprawdę nie znalazłem tam nic, co by mi wytłumaczyło kult tego autora w pewnych kręgach. Akcji brak, przemyślenia płytkie, dowcip ciężkawy, stylistycznie żadne. Nie rozumiem.

Tak trochę obok tematu - jestem od jakiegoś czasu szczęśliwym posiadaczem Kindle'a i polecam gorąco. Moje czytelnictwo poszło dzięki temu w górę o jakieś dobre kilkaset procent. Magia papieru blablabla, ale już targanie kilkusetstronicowej knigi (o kilku nie wspominając) na jakiś wyjazd takie magiczne nie jest. Poza tym dostępność różnych tytułów, wygoda, szybkość, prostytutki, zapiekanki... Aha, największy mit z jakim się można spotkać to oczywiście, że męczy oczy i w ogóle czytania na "komputerze" (lol), to sobie nie wyobrażam. Ewidentnie technologia e-papieru nie dla każdego jest zrozumiała.

Re: Książki

PostNapisane: 17 wrz 2013, o 19:59
przez daga
A notaki zrobisz w Kindlu, podkreślisz błędy autora? Bo mi tego brakuje, bo wielbię czytać książki o Queen i zaznaczać w nich multum rzeczy.

Re: Książki

PostNapisane: 17 wrz 2013, o 20:11
przez lookaug
No ja akurat się wykosztowałem na Paperwhite, wychodząc z założenia, że a) raz się żyje, b) palić nie palę, pić rzadko, więc trochę $ na przyjemności zostało, c) ma mi posłużyć przez kilka lat. I tak, jako że to model dotykowy, to robienie zakładek, highlightów (takie podświetlenia jak pisakiem kolorowym) i notatek - wszystko jest możliwe. Do tego świetna opcja do nauki języków - po wgraniu słownika przy czytaniu książki po angielsku po "kliknięciu" na dane słowo pojawia się definicja/tłumaczenie. Ogólnie jestem megazadowolony i tak jak np. tablet w swojej funkcjonalności byłby dla mnie zbędny, to ten zakup idealnie wpasował się w moje potrzeby.

Re: Książki

PostNapisane: 17 wrz 2013, o 20:53
przez daga
No jak już notatki idzie robić nabiera to sensu dla mnie. No i tachanie tomów w walizce na wakacje... ale przewodników po mieście jeszcze chyba nie zastąpią, bo obrazki nie zawsze chyba są w typowym czytniku?

Re: Książki

PostNapisane: 17 wrz 2013, o 20:54
przez Rysiu
lookaug napisał(a):No ja akurat się wykosztowałem na Paperwhite, wychodząc z założenia, że a) raz się żyje, b) palić nie palę, pić rzadko, więc trochę $ na przyjemności zostało, c) ma mi posłużyć przez kilka lat. I tak, jako że to model dotykowy, to robienie zakładek, highlightów (takie podświetlenia jak pisakiem kolorowym) i notatek - wszystko jest możliwe. Do tego świetna opcja do nauki języków - po wgraniu słownika przy czytaniu książki po angielsku po "kliknięciu" na dane słowo pojawia się definicja/tłumaczenie. Ogólnie jestem megazadowolony i tak jak np. tablet w swojej funkcjonalności byłby dla mnie zbędny, to ten zakup idealnie wpasował się w moje potrzeby.


Też myślałem nad zakupem ale mam pewną obawę - czy normalne PDFy ściągnięte z neta metodami średniolegalnymi ze skanami (w najlepszym wypadku OCRami) książek też przyjmie? Nie musi mieć pełnej funkcjonalności podczas pracy z tymi plikami, byle tylko szło to przeczytać w miarę normalnie.

Re: Książki

PostNapisane: 17 wrz 2013, o 21:28
przez lookaug
Jak ktoś jest bliżej zainteresowany to polecam http://swiatczytnikow.pl Bardzo pomocne przy wyborze, jak i późniejszym użytkowaniu czytnika.

Co do PDF-ów - oczywiście wszystkie są czytane i wyświetlane bez wyjątku, tylko różnie to jest z jak to ładnie ująłeś "pełną funkcjonalnością". Ebooki w standardowych rozszerzeniach możemy dostosowywać pod względem stylu czcionki, jej rozmiaru itp., natomiast pdf-y na czytniku nie zawsze wyglądają optymalnie. Ogólnie takie ze skanami stron to ja raczej odradzam, bo komfort czytania czegoś takiego jest... hm.. średni, natomiast to też musiałaby jakaś wyjątkowo niepopularna pozycja, żeby nie dało się jej znaleźć w rozsądniejszym formacie. Dostęp do plików mobi czy epub (zarówno kulturalnie w cyfrowych księgarniach jak i cytując "średniolegalnych" :P ) jest naprawdę już teraz bardzo szeroki, a z każdym dniem wygląda to coraz lepiej.

Re: Książki

PostNapisane: 17 wrz 2013, o 21:30
przez Atrus
Rysiu napisał(a):Też myślałem nad zakupem ale mam pewną obawę - czy normalne PDFy ściągnięte z neta metodami średniolegalnymi ze skanami (w najlepszym wypadku OCRami) książek też przyjmie? Nie musi mieć pełnej funkcjonalności podczas pracy z tymi plikami, byle tylko szło to przeczytać w miarę normalnie.

Kindle PDFy czyta bez problemu, pod warunkiem, że są rozsądnej wielkości i nie są przeładowane multimedialnymi bajerami. Reszta zależy od jakości samego dokumentu, m.in. ważne jest, żeby litery były w miarę duże i wyraźne, więc ze skanowanymi książkami może być czasami ciężko. Niemniej sporo PDFów, które można znaleźć po internetach powinny dać się przeczytać bez większych kłopotów. Aczkolwiek i tak polecam czytanie w specjalnych formatach typu .mobi czy .prc, coraz więcej książek można już znaleźć w tym formacie, również legalnie za darmo na różnych stronach typu Project Gutenberg itp.

lookaug napisał(a):W ogóle Ruski literaturą nas imo miażdżą. W tym miejscu oczywiście trzeba wspomnieć także nieocenionego Mistrza i Małgorzatę (najlepsza książka ever).

I Gogola!

Re: Książki

PostNapisane: 23 wrz 2013, o 21:17
przez wasdfg7
Rysiu napisał(a):Dlatego też przestałem praktykować system książka ---> film i zazwyczaj poprzestaję na książce.

Zdecydowane +1

Już nawet nie pamiętam kiedy coś ostatnio oglądnąłem. Jedyne do czego wracam, to czas honoru, a tak to już ze 2 lata jestem od swojego ostatniego filmu :) Telewizora oczywiście też nie mam i jest mi z tym niesamowicie ;)

Re: Książki

PostNapisane: 24 wrz 2013, o 23:38
przez Moniss
Wiadomo że książki są zdecydowanie lepsze niz film, aczkolwiek dobry film nie jest zły i warto je jednak oglądać. Nie mówię, że wszystkie po kolei z serialami. CO do książek, to jak przedmówcy wspominali milenium i ostatnio przeczytany poradnik pozytywnego myślenia

Re: Książki

PostNapisane: 25 wrz 2013, o 22:57
przez Rory Eleanor
Pozwolę sobie jeszcze wrócić do książek i odniosę się do popozycji podanych przez manwerty'ego.

Tak jak zaproponował, godne polecenia są na pewno:

Agatha Christie Dziesięć murzynków (najlepsza jej książka, a znam prawie wszystkie)
George Orwell Rok 1984
Fiodor Dostojewski Zbrodnia i kara

Ja bym dodała jeszcze tutaj
Folwark zwierzęcy Orwella i Birmańskie dni
Christie Uśpione morderstwo
I Dostojewski przede wszystkim Biesy

Polecam też Michaiła Bułhakowa Psie serce - mniej (mało?) znane, niegrube, ale dobre (o władzy sowieckiej)

Z lżejszych to Ucieczka James Clavela lub całość - Whirlwind (przekniga)
Ken Follett Filary ziemi

Re: Książki

PostNapisane: 26 wrz 2013, o 15:37
przez Kriejtiw
Rory Eleanor napisał(a):Polecam też Michaiła Bułhakowa Psie serce - mniej (mało?) znane, niegrube, ale dobre (o władzy sowieckiej)

Dokładnie, towarzyszu Szarikow, bardzo fajna nowela to jest. Groteskowy obraz komunistycznego światka, choć są momenty, w których śmiechowi towarzyszą łzy. W ogóle wczesny Bułhakow jest niedoceniany; większość ludzi zwykle zatrzymuje się tylko na Mistrzu i Małgorzacie, a przecież Michaił napisał też inne rzeczy. Te wczesne dzieła pisarza bardziej jednak odpowiadają jego wykształceniu. I nie mówię tu tylko o Psim sercu, ale też i Zapiskach młodego lekarza, których częścią jest rewelacyjne opowiadanie Morfina - rzecz o lekarzu na prowincji, który nie do końca radzi sobie z rzeczywistością, więc pomaga mu tytułowy specyfik, co prowadzi do... pampampam. Opis odcinania nogi rządził.

Ken Follett

Cóż, kiedyś wpadł mi w ręce Człowiek z Petersburga. Przeczytałem, ale nie zrobił na mnie większego wrażenia. Powiem nawet, że te odniesienia do Anny Kareniny były tak śmieszne i głupawe, że nieprędko wrócę do tego pisarza. Kryminały zdecydowanie nie są moją filiżanką herbaty.

Re: Książki

PostNapisane: 26 wrz 2013, o 21:56
przez daga
Bułhakow:
Mistrz i MArgarita
Fatalne Jaja
Żywot pana Moilera
Psi żywot

Biała Gwardia - nie skończyłam czytac, coś zdeczka cieżkie

Re: Książki

PostNapisane: 26 wrz 2013, o 22:23
przez Kriejtiw
Biała gwardia to akurat jedyna jego rzecz, której nie czytałem. Wiadomo, jeden z najpilniejszych priorytetów do nadrobienia, bardzo mnie ta kniga ciekawi, naprawdę.

I Życie pana Moliera też jest fajne. Przede wszystkim - bardzo lekkie, przyjemne i miłe. Tak bardzo różniące się od reszty twórczości Bułhakowa. To po prostu opowieść o człowieku, który kochał sztukę, podana jednak w nieco innej formie, niż zwykłe biografie. Nie jest zaskoczeniem, że Michaił sympatyzował z Molierem, bo obaj byli figurami dość... autonomicznymi.

Fatalne jaja także roxują, powiedzmy, że to taki radziecki, groteskowy Orwell. Postać profesora bezbłędna. I to też kolejny groteskowy obraz jego czasów, dużo lepszy niż ten pokazany w Powieści teatralnej, jeśli mam być szczery.

A do mnie właśnie przyszła przesyłka z Obłomowem. Wielki klasyk, mam wobec tego olbrzymie oczekiwania, mam nadzieję, że się nie zawiodę.

Re: Książki

PostNapisane: 26 wrz 2013, o 22:48
przez daga
Fatalne jaja - mnie wkręciły, bo jak czytałam to byłam w liceum biolchem i cala ta genetyka, mutanty po prostu był mój klimat no i humor :)

Re: Książki

PostNapisane: 28 wrz 2013, o 20:42
przez Lily of the valley
lookaug napisał(a):No ja akurat się wykosztowałem na Paperwhite


Przez Was sobie kupiłam właśnie i teraz czekam, aż przybędzie. W końcu ile można męczyć oko komputerową świetlistością.

Re: Książki

PostNapisane: 28 wrz 2013, o 20:44
przez Rysiu
lookaug napisał(a):No ja akurat się wykosztowałem na Paperwhite


Szto eta?*

* dla tych, co nie mieil ruskiego w szkole: co to jest?

Re: Książki

PostNapisane: 28 wrz 2013, o 20:48
przez daga
http://swiatczytnikow.pl/pierwsze-filmy ... rwhite-ii/

BTW wygrałam w konkursie na lubieczytac ebooka i wybrałam biografie Bowiego... a napisałam tył okładki fikcyjnej bio Freddiego... no i teraz musze skorzystac z Calibre do czytania tego lub jakos na telefonie...

Re: Książki

PostNapisane: 28 wrz 2013, o 23:04
przez dawidkowo
Ostatnio przeczytałem Tai Pan Clavella, świetna książka książka przenosząca do połowy XIX wieku.

Re: Książki

PostNapisane: 3 paź 2013, o 18:01
przez Jaszek
Jerzy Kukuczka - Mój pionowy świat
Już od bardzo dawna żadna książka nie pochłoneła mnie jak ta, gorąco polecam :)

Re: Książki

PostNapisane: 4 paź 2013, o 10:09
przez OberstPrymas
Biorę się za czytanie Silmarillionu. Ktoś miał przyjemność? Czy głupim pomysłem jest czytanie tego przed Władcą?

Re: Książki

PostNapisane: 4 paź 2013, o 11:01
przez Mandey
Czytałem Tolkiena w kolejności: Hobbit > Władca Pierścieni > Silmarillion i uważam, że to najwłaściwsze rozwiązanie.

Re: Książki

PostNapisane: 4 paź 2013, o 11:16
przez OberstPrymas
Hobbita już ogarnąłem na szczęście ;) Ale dlaczego Marillion ma być na końcu, skoro to teoretycznie takie intro do twórczości Tolkiena? Pytam, bo aktualnie w ogóle nie siedzę w temacie.

Re: Książki

PostNapisane: 4 paź 2013, o 12:31
przez Mandey
Przed czytaniem Tolkiena ładnych parę lat temu wszedłem na forum fanów jego twórczości i zdecydowanie wszyscy polecali taką kolejność. Dlatego też Ci piszę, że najlepiej w takiej kolejności. Jak przeczytasz w innej to też nie powinieneś się zakręcić w tym wszystkim :wink:

Re: Książki

PostNapisane: 4 paź 2013, o 12:34
przez OberstPrymas
Ok, dzięki ;) Tylko skończę Ojca Chrzestnego i biorę się za Tolkiena :P