OberstPrymas napisał(a):Ja tam bym wykorzystał okazję i odbił Lwów i Równe.
Co ludzie mają z tym Lwowem... OK, rozumiem: Lwów zawsze polski itp. Byłem w tym mieście, zachwyciłem się jego pięknem i podzielam pogląd, iż jego głównym problemem są panoszący się jak u siebie Ukraińcy (nawet pomnik Fredry wypieprzyli i w jego miejsce dali Księcia Daniła, założyciela Lwowa). święcie przekonani do tego, iż miasto to jest w swoim duchu ukraińskie. Że nie jest, wszyscy wiemy.
Ale jednak... podbicie Lwowa (i okolic) bez jednoczesnego wysiedlenia tamtejszej ludności i zasiedlenia tych terenów przez Polaków (co podchodziłoby pod czystkę etniczną i groziłoby interwencją wyzwoleńczych wojsk USA) to proszenie się o potężne kłopoty ze sporą mniejszością narodową. Dodajmy, mniejszością bardzo buntowniczą, buńczuczną i na dodatek jeszcze mocno nacjonalistyczną. Nic dobrego by nam z tego nie przyszło. Stalin był geniuszem wiedząc o tym i zamieniając ludność Polską na Ukraińską. W ten sposób "ożenił" Lwów z Ukrainą. NA ZAWSZE.
O wiele lepiej wyszlibyśmy na podbiciu północno-zachodniej Białorusi i bezpośrednich okolic Wilna (samo Wilno też od biedy mogłoby być, ale tam już niestety większość Litewska - zatem kolejne problemy). To regiony wciąż głęboko polskie i po prostu jedyne, co byśmy zrobili to usankcjonowali w sposób militarny faktyczny stan rzeczy.
@Mefju: Poznań akurat przed WW2 był w Polsce.