Nie rozumiem ogólnie nagonki na AW - dla mnie to płyta równie dobra jak BTTL. Bardzo żałuję, że Brian wydał tak mało płyt podczas gdy Roger naprodukował ich bodajże 8 - gdyby było na odwrót byłbym o wiele szczęśliwszym i spełnionym człowiekiem. Na szczęście te dwie, które mamy (bo "Starfleet" trudno traktować poważnie, a "Furia" to jednak tylko soundtrack) bronią się dobrymi kompozycjami i nienagannym wykonaniem, produkcją, aranżacją itp. Czysty miód. Nie na darmo mam w sygnaturce "Brianofil" - a szacunku dla tej postaci nabrałem właśnie po wysłuchaniu jego solowych płyt.
david82 napisał(a):To zdecydowanie inna płyta niż BTTL. Brzmi lżej, ale też niestety mniej ciekawie. Nie czuć tu już Queen.
Mniej tu Queen niż na BTTL - ale troszkę nadal wciąż jest. Szczególnym dowodem jest "Business". Przecież ta piosenka to najbardziej queenowa rzecz, jaka powstała po śmierci Freddiego, przebijająca pod tym względem nawet "No One But You". Pisana idealnie pod Freddiego - bez żadnego wysiłku można go sobie wyobrazić śpiewającego to (nawet teraz słyszę w głowie właśnie "Business" ale śpiewane przez Freddiego). Samo w sobie też bardzo dobre.
Głos na Business.
U mnie tak samo.