Strona 20 z 27

Re: Ranking Najlepszych Filmów - ONANIZACYJNY

PostNapisane: 14 sty 2015, o 16:08
przez NAR
mumin napisał(a):po prostu chciałeś zobaczyć czy ekskluzywne grona też fapią do tych filmów, nas nie oszukasz

no, zwłaszcza do tych Coenów musiałem się upewnić ;d

shamar napisał(a):Nie wstawiam zazwyczaj na listy filmów, z ocenami poniżej 7/10 (choć patrząc na niektóre - oceniłem je zbyt wysoko)

dzięki za info.

Re: Ranking Najlepszych Filmów - ONANIZACYJNY

PostNapisane: 15 sty 2015, o 00:09
przez Gnietek
NAR napisał(a):Gnietek narzeka co chwilę, że Hollywood taki słaby, pusty i BEZ GŁĘBI, a wrzuca na pierwsze miejsce Nolana, by potem dać jeszcze Lejdis i Vicky Cristina Barcelona :D

Xavi napisał(a):Plus rzucając jakieś Pasje i inne Egzorcyzmy Emily Rose (czyli najprostsze hollyłódzkie chwyty) gnojąc inne filmy, które jakkolwiek próbują się jeszcze z tej amerykańskości wyodrębnić :P

Hmmm, ja tam tego całego Nolana kojarzę tylko jako reżysera trzech filmów, które widziałem ("Memento", "Prestiż", "Mroczny rycerz"), nie wiem nawet, jak wygląda, a tym bardziej, jaki ma status, z czego jest znany i jaką cieszy się opinią - w związku z tym nie do końca wiem, do czego pijesz. :P Niemniej, biorąc pod uwagę to, co widziałem, to stwierdzam, że koleś kręci filmy z dość rozbudowaną i pogmatwaną fabułą, która zmusza do myślenia. Ta fabuła, mimo wszystkich komplikacji, jest spójna, co też się dla mnie liczy (jest fanowska wersja "Memento", gdzie poukładano wszystkie sceny w kolejności chronologicznej - okazuje się, że wszystko doskonale trzyma się kupy, choć przecież twórcy mogli pozwolić sobie na uproszczenia, skoro widz będzie oglądać całość zmontowaną tak, iż trudno się nie pogubić nawet w głównym wątku). Bohaterowie tych filmów są moralnie niejednoznaczni. Większy nacisk kładzie się na to, co dzieje się w ich głowach niż na fajerwerki i ogólnie otoczkę wizualną (choć oczywiście widowiskowości nie brakuje, to nie jest ona ważniejsza od innych walorów).
Co natomiast razi mnie w produkcjach, które postrzegam jako typowe dla Hollywood?
To, że fabuła jest tylko pretekstem do pokazania efektów specjalnych, scen walk - vide zwłaszcza "Pearl Harbor". W takich "Gwiezdnych wojnach" można było zawrzeć jakieś ciekawe przesłanie, ale nie, przedstawiono świat z jaskrawym podziałem na zło i dobro i pokazano, że dobro zawsze zwycięży. Tyle. Za to dowalono masę laserów i scen podnoszących adrenalinę. W "Nieśmiertelnym" cała historia nie trzyma się kupy - oto Kurgan rozwalał innych nieśmiertelnych dawno temu jednego po drugim; widzimy, jak bohater uciekł przed nim; nagle dowiadujemy się, że minęło 300 lat, nadszedł czas zgromadzenia i teraz Kurgan zaczyna rozwalać nieśmiertelnych jednego po drugim. Całe przesłanie filmu to, że zwycięzca może być tylko jeden. Ale co tam, jak na owe czasy zrobiono niezłe efekty specjalne i jest git. Co chwila dochodzi do sytuacji, kiedy dobrzy są w defensywie, mają już zginąć, ale w ostatniej chwili ratuje ich cud. Tak jest we wszystkich Bondach, tak jest w "Gwiezdnych wojnach", tak jest choćby w "Gildzie". Zawsze bohaterem jest zawadiaka, koleś trochę na bakier z prawem, który w chwilach niebezpieczeństwa wali cwaniackie teksty (wyjątkowo żenujące, jak dla mnie) - między bohaterami westernów, Jamesem Deanem, bohaterem "Północ, północny zachód" czy Hanem Solo nie ma wielkich różnic. Do tego dochodzą oklepane teksty w scenach flirtów i patetyczne sceny romantyczne, jak w "Titanicu". To wszystko jest OK w małych ilościach, ale że ciągle się powtarza, to narzekam na schematyczność, szablonowość i brak głębi. A że w produkcjach z innych krajów (których to produkcji niestety znam za mało) widzę, że tych wad jest wyraźnie mniej, to narzekam na kino amerykańskie. Co nie zmienia faktu, że widzę też jakieś zalety w niektórych filmach amerykańskich i daję je na listę wysoko.
A czasem, jak "Pasję" daję nisko (no ej, to było siódme miejsce na dziewięć, a po wypisaniu zalet, walnąłem mocno krytyczną uwagę :wink: ), głównie po to, żeby wypowiedzieć swoje zdanie. Bo przecież po to jest forum dyskusyjne, żeby wypowiedzieć się, żeby dyskutować. Listy bez komentarzy są nudne. "Lejdis" czy "Vicky Christina Barcelona" nie cenię za bardzo, co z moich komentarzy chyba jasno wynika. Choć jakoś też nie cierpiałem podczas oglądania.

Xavi, a co ja takiego zgnoiłem, co próbuje się według ciebie wyodrębnić z amerykańskości? :D

Re: Ranking Najlepszych Filmów - ONANIZACYJNY

PostNapisane: 15 sty 2015, o 01:35
przez NAR
To widziałes najlepsze Nolany. A przynajmniej Memento (najlepszy bez dwóch zdań) i Prestiż. Chociaż w tym drugim fabuła już zaczyna się lekko sypać (ot klonowanie maszyna Tesli - waat?). Tylko co Ty porównujesz? Gwiezdne Wojny to zupełnie inna bajka. Taka konwencja i tyle. Poza tym z tym wygrywającym dobrem też tak nie do końca jeśli mamy się czepiać szczegółów (Imperium, Zemsta). Jeżeli lubisz "zagmatwaną" fabułę to sprawdź Zagubioną Autostradę czy Mulholland Drive Lyncha. Pretensjonalne, ale przynajmniej nikt nie robi znaku batmana mając godzinę na uratowanie miasta. Albo Eternal Sunshine of the Spotless Mind choćby. Albo Donnie Darko. Z "amerykańców", które wcale głupotą nie ociekają, a na które wydano miliony sprawdź sobie choćby There Will Be Blood. Albo Requiem for a Dream jeśli nie miałeś jeszcze okazji. Czy też całą trylogię Linklater - Przed Wschodem, Zachodem i Północą. Ogólnie to mam wrażenie, że masz strasznie skrzywione spojrzenie na amerykańskie kino. ;) Nie przeczę, jest tam mnóstwo transformersów i innych głupot, ale trafiają się też naprawdę dobre rzeczy. No i mów co chcesz, ale w kwestii czystej, potężnej rozrywki, to nic dla mnie nie dorówna LOTR, Star Wars czy Quentinom ;)

Re: Ranking Najlepszych Filmów - ONANIZACYJNY

PostNapisane: 16 sty 2015, o 00:44
przez Mefju
shamar napisał(a):1. Moon (2009) - NIKT TEGO NIE WIDZIAŁ? Z czym do ludzi...


No przecież NAR ma to na swojej liście? :P Jak Ty patrzysz? Masz dwa odbyty zamiast oczu? :lol:

Re: Ranking Najlepszych Filmów - ONANIZACYJNY

PostNapisane: 16 sty 2015, o 01:03
przez Xavi
Gnietek napisał(a):Xavi, a co ja takiego zgnoiłem, co próbuje się według ciebie wyodrębnić z amerykańskości? :D


Własnie dokładnie tytułów nie pamiętam i niepotrzebnie rzucałem się o niektóre tytuły i tu masz rację ;) A z takich poważnych zarzutów to tylko Star Warsy pamiętam, ale nie będę tego rozpisywał. W każdym bądź razie tak jak NAR - jakieś takie zrażenie do filmów z USA widzę i myślę, że parę tytułów może by zmieniło Twoje zdanie. Rynek amerykański faktycznie poszedł w box office i większość filmów jest 'żeby pokazać efekty' jak to piszesz i 90% to syf. Z tym, że jest grupa reżyserów/scenarzystów absolutnie genialnych, którzy w niczym nie odstają od europejskiej czołówki. Wystarczy wejść głębiej troszkę i nie nastawiać się negatywnie. To co NAR podał dobre na start.

Zresztą widząc 'Miasto 44' - w Polsce ten rynek też niedługo się pojawi :P

Re: Ranking Najlepszych Filmów - ONANIZACYJNY

PostNapisane: 16 sty 2015, o 14:58
przez shamar
Mefju napisał(a):No przecież NAR ma to na swojej liście? :P Jak Ty patrzysz? Masz dwa odbyty zamiast oczu? :lol:


Chwilę po tym, jak to napisałem zrobiłem edycję. Jakbyś nie sprawdzał tematu, co 10 sekund nawet byś nie zauważył.

Re: Ranking Najlepszych Filmów - ONANIZACYJNY

PostNapisane: 16 sty 2015, o 20:20
przez Atrus
Xavi napisał(a):Rynek amerykański faktycznie poszedł w box office i większość filmów jest 'żeby pokazać efekty' jak to piszesz i 90% to syf.

90% wszystkiego to syf. Różnica polega na promocji i proporcjach. Ile filmów amerykańskich rocznie oglądasz, a ile włoskich, francuskich czy tam rumuńskich? A tam też powstaje masa badziewia, tylko, że się do nas nie przedostaje, bo do kin trafiają tylko wybrane, uznane przez krytyków i tak dalej. Natomiast jeśli chodzi o filmy amerykańskie, to a) jest ich po prostu więcej (bodaj trzecie miejsce na świecie po Indiach i Nigerii); b) są szerzej promowane; c) stoją za nimi nazwiska, które obiły się o więcej uszu - żadne kino nie odpuści sobie wyświetlania nowego filmu z Bradem Pittem czy nowego Spielberga, nawet, gdyby były artystycznie słabe.

Wracając do postu Gnietka, nie da się zaprzeczyć, że istnieje różnica między kinem europejskim (czyt. nie-amerykańskim) a hollywoodzkim, natomiast nie uważam, żeby miało to świadczyć na niekorzyść jednego albo drugiego. Ja na przykład cenię Hollywood za profesjonalizm i wyeksponowanie ludycznej funkcji kina. Owszem, to był system, który zmuszał twórców do kompromisów i schlebiania widzowi - tylko co w tym złego? Widzowie to my. Dlatego amerykańskich komedii z lat 30., 40. czy 50. jest na pęczki - i nadal bawią, podczas gdy miałbym chyba problem nawet z wymienieniem dziesięciu filmów rozrywkowych z całej Europy z tego okresu. To samo dotyczy na przykład filmów gangsterskich, s-f i tak dalej. Ja w kinie szukam między innymi - a może nawet przede wszystkim - rozrywki, a tej sztuki nikt nie opanował lepiej od Amerykanów. Jak generalnie nie przepadam za Jankesami, tak tę jedną rzecz im trzeba przyznać.

Re: Ranking Najlepszych Filmów - ONANIZACYJNY

PostNapisane: 17 sty 2015, o 01:39
przez Mefju
To w Nigerii aż tyle się kręci, że jest przed Stanami??
A skąd u nich takie tradycje?

Re: Ranking Najlepszych Filmów - ONANIZACYJNY

PostNapisane: 17 sty 2015, o 01:55
przez Atrus
Mefju napisał(a):To w Nigerii aż tyle się kręci, że jest przed Stanami??
A skąd u nich takie tradycje?

Też mnie to zdziwiło. Myślałem, że między Indiami a Stanami może być co najwyżej Egipt, a on nawet nie jest w pierwszej dziesiątce. Chociaż w sumie, jakby się zastanowić, to warunki w Nigerii są w zasadzie podobne do indyjskich, z zachowaniem proporcji - gęsto zaludniony, wielojęzyczny i stosunkowo dobrze się rozwijający gospodarczo kraj. Ciekawy temat, nigdy nie widziałem ani nawet nie słyszałem o żadnym filmie z Nigerii.

Re: Ranking Najlepszych Filmów - ONANIZACYJNY

PostNapisane: 17 sty 2015, o 03:05
przez Xavi
'Jak uciec przed tygrysem: część 102'

W każdym bądź razie Atrus prawdę rzecze, już samo porównanie cały kontynent (Europa) kontra pojedynczy kraj (USA) o czymś świadczy.

Re: Ranking Najlepszych Filmów - ONANIZACYJNY

PostNapisane: 17 sty 2015, o 03:31
przez Mefju
Chociaż nie wiem czy same Stany nie są powierzchniowo lub ludnościowo większe od całej Europy. :P

Re: Ranking Najlepszych Filmów - ONANIZACYJNY

PostNapisane: 17 sty 2015, o 11:42
przez Atrus
Xavi napisał(a):'Jak uciec przed tygrysem: część 102'


Tygrys? W Afryce?

Re: Ranking Najlepszych Filmów - ONANIZACYJNY

PostNapisane: 17 sty 2015, o 13:25
przez Xavi
Mefju napisał(a):Chociaż nie wiem czy same Stany nie są powierzchniowo lub ludnościowo większe od całej Europy. :P


Wielkość o niczym nie świadczy w różnych dziedzinach. Holandia jest lepsza w nożną od Rosji, a Jamajka lepsza od Polski w bieganiu. Włosi są lepsi od Chin w kinie. Anglia jest lepsza od USA w muzyce :P

Re: Ranking Najlepszych Filmów - ONANIZACYJNY

PostNapisane: 17 sty 2015, o 13:46
przez Michalzbiku95
a Polska miała jedynego prawdziwego papieża, więc
Polska > reszta świata

i wygraliśmy z Niemcami w nożną

Polska > Niemcy

Re: Ranking Najlepszych Filmów - ONANIZACYJNY

PostNapisane: 17 sty 2015, o 14:55
przez Dundersztyc19
Xavi napisał(a):Anglia jest lepsza od USA w muzyce :P

Ja nie wiem, dlaczego tak często odróżnia się Anglię? Jako kraj istnieje Wielka Brytania i tak zawsze będę to postrzegał. Zwisa mi to, czy to Irlandia Północna, Walia, Szkocja czy Anglia. To jeden kraj. Oczywiście nadal dużo mniejszy od Stanów :P

Re: Ranking Najlepszych Filmów - ONANIZACYJNY

PostNapisane: 17 sty 2015, o 15:02
przez Mefju
Taka Szkocja to niedawno jeszcze chciała się od tego odciąć, więc... no jakieś tam różnice społeczne, polityczne, kulturowe i ekonomiczne są. :P

Re: Ranking Najlepszych Filmów - ONANIZACYJNY

PostNapisane: 17 sty 2015, o 15:22
przez Dundersztyc19
Skoro się jednak nie rozdzieliły, to jest to jeden kraj i kropka.

Re: Ranking Najlepszych Filmów - ONANIZACYJNY

PostNapisane: 17 sty 2015, o 16:16
przez Mefju
Skoro rządzą nami debile znaczy że naród tak chciał i kropka! :P A nawet wykrzyknik!

Re: Ranking Najlepszych Filmów - ONANIZACYJNY

PostNapisane: 17 sty 2015, o 16:39
przez Gnietek
Xavi napisał(a):Z tym, że jest grupa reżyserów/scenarzystów absolutnie genialnych, którzy w niczym nie odstają od europejskiej czołówki. Wystarczy wejść głębiej troszkę i nie nastawiać się negatywnie. To co NAR podał dobre na start.

Oczywiście, że tak. :) Nigdy nie twierdziłem, że nie. Jak napisał Atrus, większość filmów tworzonych gdziekolwiek jest dnem. Wystarczy przejrzeć, co jest na dalszych stronach Filmwebu (a przecież tam pewnie też można znaleźć tylko wierzchołek góry lodowej). :wink: Ja tylko mówię, że ta konwencja, która jest typowa dla Hollywood, to dla mnie kicz. Sorry, ale to w USA wymyślono westerny, już w latach 30. kręcono tam filmy gangsterskie, sensacyjne itd. W krajach europejskich je tylko naśladowano i naśladuje się dalej - nic w tym dziwnego, skoro dobrze to się sprzedaje. Ba, przecież w Bollywood kręci się też filmy sensacyjne - dobrze wiadomo, jak to wychodzi (https://www.youtube.com/watch?v=Ujrb1jf6jls) :lol: , ale się kręci. A mimo to, mówiąc o Bollywood będziemy mieć na myśli romansidła ze śpiewaniem i tańczeniem - bo to jest dla nich typowe i charakterystyczne. Oczywiście, że w Stanach też kręci się filmy artystyczne, ale jest to nurt poboczny, często wzorowany na kinie europejskim. Typowe kino amerykańskie obecnie to iksmeny, maczety, filmy katastroficzne itd. - to się najbardziej promuje i to najwięcej ludzi ogląda. Jest to widocznie właśnie dobra rozrywka, ale mnie to nudzi. Nie mówiąc już o tym, że mnie skręca od samego patrzenia na przesadzone do bólu trailery. :wink:
Ej, a tak w ogóle to przecież całkiem spory odsetek moich list stanowią filmy amerykańskie - więc to chyba jasne, że coś tam doceniam, nie? :wink:

Re: Ranking Najlepszych Filmów - ONANIZACYJNY

PostNapisane: 21 sty 2015, o 01:17
przez shamar
Ale dekada to się liczy od 01 do 10 anie od 0 do 09 więc... te rankingi dekadowe są błędne.

Re: Ranking Najlepszych Filmów - ONANIZACYJNY

PostNapisane: 21 sty 2015, o 01:45
przez Mefju
Eeee... od początku zabawy szliśmy przedziałami od 0 do 9 na końcu, więc niby z jakiej racji teraz miałbym postąpić inaczej? I co z rokiem 2000 w takim razie? Olać go czy zrobić dekadę z 11-toma rocznikami, a następną już tylko z 9-cioma? Czy właściwie to 4-ema, bo mamy dopiero połowę dekady. A może powinienem był przy poprzedniej dekadzie zrobić analogiczny przedział 1990-2000? Albo raczej 1991-2000, ale co wtedy z 1990??
Idąc Twoim tokiem myślenia(i Fenderka zarazem) należałoby rok 2000 wliczyć do lat 90-tych, 1990 do 80-tych, 1980 do 70-tych, itd., a w 2020 roku nie będzie jeszcze można mówić, że zaczęły się już lata 20-te. To jest dopiero bez sensu! Ja liczę tak jak mi druga od końca cyferka pokazuje - w związku z czym np. 2000 rok to dla mnie już XXI wiek, jego pierwsza dekada kończy się w roku 2009, a rok 2010 to już jego druga dekada - i jebie mnie to, że nie było nigdy w historii roku zerowego, a w szkole musiałem podawać inaczej(jakby w imię jakiejś propagandy). Choć większy sens ma dla mnie wliczenie roku 2000 do XX wieku niż do lat 90-tych tego stulecia.

W "Najlepszych Płytach", w ostatniej edycji też był przedział 2000-2009, raz tylko mumin zrobił 2000-2010, bo był koniec roku 2010 i wyjątkowo widocznie chciał go gdzieś wcisnąć, żeby nie był osamotniony, ale to już jego sprawa(równie dobrze mógł zrobić też przedział 1994-2016). Wyjątkowo też w poprzedniej edycji RNF zrobiono nawet przedział 2000-2011, bo była połowa roku 2011 i bez sensu było zdaniem większości robić najpierw pełną pierwszą dekadę a potem osobno 1,5-roczny przedział. Ale powtarzam - to były sytuacje WYJĄTKOWE, związane z bieżącym wówczas rocznikiem! Teraz, na początku 2015 roku nie widzę powodów ani sensu by robić przedział inny niż 2000-2009!

Re: Ranking Najlepszych Filmów - ONANIZACYJNY

PostNapisane: 21 sty 2015, o 13:45
przez whoatemydinner
Mefju napisał(a):Choć większy sens ma dla mnie wliczenie roku 2000 do XX wieku niż do lat 90-tych tego stulecia.

No zaliczanie roku 2000 do lat 90. XXI wieku nie miałoby za dużo sensu. :twisted:

Re: Ranking Najlepszych Filmów - ONANIZACYJNY

PostNapisane: 21 sty 2015, o 14:02
przez Mefju
Byście listy lepiej robili(macie jedną gotową, więc nie musicie szukać po filmwebach i mi nie próbujcie mówić, że nie macie z czego wybierać), zamiast wdawać się w bezsensowne dyskusje, kiedy kończy się dekada. :P

Obiad, coś mi się wydaje, że się chyba nie zrozumieliśmy, no ale nieważne, nie chce mi się już o tym gadać. :P

Re: Ranking Najlepszych Filmów - ONANIZACYJNY

PostNapisane: 24 sty 2015, o 15:46
przez Gnietek
shamar napisał(a):Ale dekada to się liczy od 01 do 10 anie od 0 do 09 więc... te rankingi dekadowe są błędne.

Dekada to 10 lat (albo dni), niezależnie od tego, od którego roku zaczniemy. :wink: Okres 12 I 2015 - 12 I 2025 to też dekada. :lol: Tak samo jak można mówić, że od jakiegoś wydarzenia minął tydzień, nawet jeśli wydarzenie to miało miejsce we wtorek i dzisiaj też jest wtorek (a niby tydzień zaczyna się od poniedziałku i kończy na niedzieli, nie?).
Dopiero jeśli mówimy o jakiejś konkretnej dekadzie, np. pierwszej dekadzie XXI w., to faktycznie popełniłoby się błąd, twierdząc, iż to okres od początku 2000 do
końca 2009 - tak jednak nikt nie mówił. :wink: Zaczęliśmy od rankingów lat 30., 40. XX w. (które, wbrew twierdzeniom Fenderka, NIE są tym samym, co odpowiednio czwarta i piąta dekada XX w.), więc kolejne dekady były definiowane analogicznie.

Re: Ranking Najlepszych Filmów - ONANIZACYJNY

PostNapisane: 24 sty 2015, o 15:57
przez Mefju
Tak wiem że dekada to również 10 dni bo tymi okresami posługuję się w swojej pracy magisterskiej. :P

A i dzięki za przypomnienie że tydzień to też dowolny okres między dniami czyli wtorek-wtorek na przykład! :D Takim trybem idziemy w tej zabawie i jakoś się o to shamar nie ciska, za to jak chciałem iść klasycznym okresem poniedziałek-poniedziałek to się wszyscy ciskali więc zmieniłem. :D :P
Choć teraz można by teoretycznie do tych poniedziałków wrócić bo terminy podsumowań zmieniłem ze względu na podsumowania TOP10 w tym samym czasie, a TOP10 już od dawna nie ma, no ale nie będę już robił zamieszania. :P

Ewentualnie dla samego shamara zrobię pod koniec zabawy specjalne notowanie lat 2001-2010! :twisted: Analogicznie zrobię dla niego to samo z innymi dekadami. :P

Re: Ranking Najlepszych Filmów - ONANIZACYJNY

PostNapisane: 24 sty 2015, o 16:29
przez Mefju
BTW: O! Gnietek w końcu znowu ma dyszkę! :D
BTW2: O! Gnietek znowu zapomniał o Wallace'u i Gromicie! :lol: Ty się ciesz że pomimo Twego gapiostwa ten film w ogóle się tu znalazł. :P

Re: Ranking Najlepszych Filmów - ONANIZACYJNY

PostNapisane: 24 sty 2015, o 17:41
przez shamar
Wy wszyscy jesteście nieukami. :lol: :twisted:

Gnietek napisał(a):
shamar napisał(a):Ale dekada to się liczy od 01 do 10 anie od 0 do 09 więc... te rankingi dekadowe są błędne.

Dekada to 10 lat (albo dni), niezależnie od tego, od którego roku zaczniemy.


Dobrze wiesz, o co chodziło. O to, że XXI wiek nie zaczął się w roku 2000 a w 2001 więc jedyne sensowne rozliczanie, m.in. filmów, dekadowo, jest do lat 00 :P

Re: Ranking Najlepszych Filmów - ONANIZACYJNY

PostNapisane: 24 sty 2015, o 18:09
przez Mefju
A czy ja gdzieś zasugerowałem, że chodzi o pierwszą dekadę XXI wieku? Nigdzie takie sformułowanie z moich ust nie padło, więc nie rozumiem Twoich zarzutów. Żadnym konkretnym sformułowaniem się nie posłużyłem no bo jak najprościej jednym słowem nazwać dekadę 2000-2009? Lata zerowe? A jak już to którego wieku? W końcu jeden z roczników jest z innego wieku niż pozostałe! Dlatego pierwszą dekadą XXI wieku też tego nazwać się nie da. Stary, ja o tym wszystkim dobrze wiem, więc proszę, nie rób ze mnie idioty.

Anglicy mają prościej bo na taką dekadę mówią "naughties"(czyt. nołtis), choć tu też mają problem z przypisaniem ich do jednego wieku. Ja z racji problemów nazewniczych w języku polskim i tą wiekową przynależnością nie posłużyłem się żadnym sformułowaniem. Osobiście jednak ze względu na tego typu nieścisłości jestem - jak już wcześniej mówiłem - zwolennikiem tego, aby olewać to że nie było w historii roku zerowego i za początek już każdego stulecia traktować rok z 00 na końcu a nie 01 tak aby przedziały dekadowe i ich nazewnictwo oraz przynależność do konkretnego stulecia pokrywały się ze sobą. :P

No ale póki co jest jak jest i ja tego nie zmienię, dlatego całą tą omawianą dekadę zapisuję wszędzie w sposób wyłącznie liczbowy a nie słowny, bo tak jest najbezpieczniej. No i tak jak już mówił Gnietek - od początku zabawy idziemy przedziałami x0-x9, więc i tym razem musimy być konsekwentni! Jakbyśmy zaczęli inaczej, np. x7-x6, to też musielibyśmy się tego teraz trzymać!

W każdym razie - w krótkich żołnierskich słowach - decyduje przedostatnia cyferka roku i bez sensu jest się o to kłócić!

Re: Ranking Najlepszych Filmów - ONANIZACYJNY

PostNapisane: 24 sty 2015, o 18:34
przez Gnietek
Mefju napisał(a):BTW2: O! Gnietek znowu zapomniał o Wallace'u i Gromicie! :lol: Ty się ciesz że pomimo Twego gapiostwa ten film w ogóle się tu znalazł. :P


Jak zapomniał? Tysiąc razy już pisałem, że widziałem trzy pierwsze części, do "Golenia owiec" włącznie. Następne wypadły na lata, w których już w ogóle nie oglądałem nic animowanego. Dlaczego mam się cieszyć, że się dostał? Nie widziałem go. Może on wcale nie jest taki dobry, jak te, które znam. :P

Re: Ranking Najlepszych Filmów - ONANIZACYJNY

PostNapisane: 24 sty 2015, o 18:50
przez Mefju
No to sorry w takim razie coś mi się wskocz mi na kan, nie widziałem nigdzie żebyś tak pisał, no ale ok wierzę Ci. :P
Tak czy siak obejrzyj, bo warto. :)