Rysiu napisał(a):@Mefju - teraz dopiero dopatrzyłem się, że wiszę Ci odpowiedź na pewne pytanie... dzisiaj popołudniu postaram się sprężyć i dać zaległą odpowiedź
Luz, aczkolwiek... trochę się boję, bo Ci tam jednak trochę chyba pojechałem.

xD
Rysiu napisał(a):Co do Twojego obrazka - może i troszkę racji w tym jest. Jak już pisałem, religia jest dla mnie zbiorem idiotycznych rytuałów opartych na bezsensownych założeniach i nie potrafię niestety pozbawić się przyjemności uśmieszku politowania za każdym razem, kiedy ktoś mi z jakimś Chrystusem wyskakuje, ale ogólnie jakoś mi to głęboko nie przeszkadza, każdy ma swoje życie, swój mózg i prawo do swojego podejścia do świata - i nawet mi nie przeszkadza specjalnie jak ktoś jednak macha tym Chrystusem, organizuje jakieś Przystanki Jezus na Woodstocku albo wiesza Billboardy w stylu "Jezus Cię kocha" - mój jedyny postulat to ograniczenie niemiłosiernie rozdmuchanych praw Kościoła w Polsce dotyczących wielu sfer życia. Począwszy od "drobiazgów", jak np. blokujących ruch uliczny procesji (które jak znam życie robione są bez żadnego zezwolenia, które niezbędne jest do innych zgromadzeń), poprzez pompowanie miliardów złotych na uczenie tych bzdur w szkołach aż po ulgowe traktowanie księży przez sądy w różnego typu sprawach karnych.
A wiesz co? Tutaj to się nawet z Tobą zgodzę(poza jednym ale o tym za chwilę). Nie wiem czy już wcześniej o tym pisałem, więc sorry jeśli się powtarzam, ale - no nie boli mnie, że piszesz, że religia to dla Ciebie bezsensowne założenia i rytuały bez wtranżalania się z tym w życie innych ludzi - masz prawo wyrażać taką opinię i jeśli nic Ci do tego, że chcą/potrzebują tego inni - co właśnie tu pokazujesz - to jest spoko i za takie podejście chętnie Ci piwko kiedyś postawię.

Ja sam też jestem podobnie jak Ty przeciwnikiem takiej religijnej nachalności, jak to robią np. świadkowie Jehowy i dlatego zacząłem wsadzać klin pomiędzy normalnych wyznawców chrześcijaństwa a katoli i kler, których interesuje jedynie prowadzenie nachalnej, ekspansywnej niekiedy wręcz agresywnej polityki wobec zarówno wiernych jak i niewiernych. Z tego powodu też zrezygnowałem kiedyś z tzw. czynnej ewangelizacji(działałem w trupie teatralnej która ewangelizowała poprzez teatr, który był kiedyś jedną z moich pasji), ale uznałem, że to chyba nie do końca w porządku tak dyktować ludziom co mają robić i wolę pozostawić to wyłącznie w kwestii ich sumienia, a swoją wiarę co najwyżej komuś bym mógł na kłopoty polecić ale nie narzucić jako jedynie słuszną drogą(bo nie ma czegoś takiego wg mnie jak już wcześniej pisałem i każdy wybiera to co sam uważa za słuszne dla siebie).
A teraz to z czym się nie zgadzam, a mianowicie chodzi mi o poruszoną przez Ciebie kwestię nauczania religii w szkołach. Wśród jej przeciwników krążą argumenty, żeby po prostu nie uczyć jej tych którzy tego nie chcą(ergo niewierzących tudzież innowierców, choć tych drugich jest niewątpliwie dużo mniej) i nie chcą by była ona finansowana z budżetu państwa ergo z podatków podatników którzy na nauczanie religii swoich dzieci się nie zgadzają. Oczywiście nic mi do tych argumentów, ja już szkołę dawno skończyłem(religia tam była i jak chciałem to chodziłem, a jak nie to kombinowałem jak to obejść, chodziłem na wagary i nie spotykałem się z jakimiś poważniejszymi konsekwencjami z tej strony... aczkolwiek na świadectwie na koniec liceum miałem 6-tkę

nie mniej nie uważam tego za argument do jakiejś ścisłej obrony tego przedmiotu w szkołach), a jeśli moje dzieci będą chodzić do szkoły bez religii to też płakać z tego powodu nie będę.
Ale jedna rzecz wydaje mi się być troszkę z culus wzięta - bo ktoś nie chce religii bo go/jego dziecko nie interesuje i nie chce by była opłacana z jego podatków. Ktoś inny może powiedzieć, że nie chce by jego dziecko uczyło się matmy, polskiego, historii, biologii czy wf'u... bo go zwyczajnie ten przedmiot nie interesuje albo uważa za nieprzydatny w życiu lub sprzeczny w jakiś sposób z jego obyczajami. W przypadku tego ostatniego to jednak ostatnio dzieci i ich rodzice dopięli swego bo mamy zastanawiającą falę zwolnień z wf'u. No generalnie idąc tą drogą można by wszystkie szkoły zamknąć na życzenie każdego kto tego chce... ale poniekąd ma to jednak pewną słuszną podstawę, acz dopiero od któregoś tam momentu(tam od liceum, czy gimnazjum najwcześniej albo nie, bo gimnazjum w ogóle powinno być zlikwidowane) - żeby nie uczyć społeczeństwa rzeczy nieprzydatnych i nie wyrastali później przyszli absolwenci jakichkolwiek szkół na głupków którzy nic nie umieją(bo tracili w szkole czas na jakieś pierwotniaki czy jamochłony albo trygonometrię(chociaż co do przydatności tego akurat to kwestia jest imo raczej dyskusyjna)) i są ergo nieprzydatni na rynku pracy. Żeby poświęcali swoje życie od najmłodszych lat wyłącznie swoim pasjom!
Taki trochę offtop mi się zrobił, ale mam nadzieję, że nie do końca bez sensu i pragnę Ci przypomnieć, że zdaje się, że Twój polityczny idol JKM taki system edukacji preferuje i o taki postuluje.

Mówiłeś, że każdy rodzic będzie miał sam prawo zdecydować czy chce by jego dziecko uczone było religii lub czy może chodzić do szkoły z religią. I tak offtopowo bym się Ciebie chciał spytać: czy to samo dotyczyło by każdego innego przedmiotu wg polityki JKM?