mumin_king napisał(a):marny rocznik, mogliśmy zrobić podwójne ;f
Bym powiedział teraz coś równie złośliwego jak Ty mi w QW, ale to by było tylko niepotrzebne małpowanie. :f
A co do mojej listy: Beznadziejny rok! Znaczy teoretycznie prawie udało mi się ułożyć dychę, no ale z racji awarii internetu wczoraj wieczorem jednego filmu nie zdążyłem obejrzeć - to raz, a dwa - z największym trudem udało mi się te wszystkie filmy uzbierać! Chyba tylko polskie kino miało się w tym roku dobrze, bo zagraniczne to niestety słabiutko. Choć 9 filmów jak na tak gofrowaty rocznik to i tak sporo. Ale w takim 1971 to chyba żaden nie miałby szans by wejść do dychy. No może poza polską czołówką.
1. Hydrozagadka - Pierwszy polski film o superbohaterach i z dość specyficznym humorem. Intrygujący, wciągający, choć przez specyficzny kateroidalny humor oglądając ten film po raz pierwszy kilka lat temu nie wszystko w nim wyłapałem. Dziś chyba jednak z całym szacunkiem mogę powiedzieć, że jest kultowy.
2. Złoto Dla Zuchwałych - Ok, myliłem się, nie tylko w polskim kinie można było wyłuskać w tym roczniku perełki, aczkolwiek to jeden z nielicznych wyjątków tylko. Znaczy się zagramanicznych filmów na liście będzie więcej ale już nie tak wysoko. Ten jednak zasługuje na drugą pozycję za wątek przygodowy, poczucie humoru i Clinta Eastwooda. Amerykańscy żołnierze muszą przedostać się na tyły wroga by wykraść złoto warte 16 mln dolarów! Ile tu zaskakujących zwrotów akcji i jak niesamowicie jest też budowane napięcie! No i jest w jakimś sensie też zawarty motyw drogi(choć nie w klasycznej formie rzecz jasna), bo droga na tyły wroga wcale nie jest taka krótka.
3. Dzięcioł - Podziękowania dla Gnietka, że mi to polecił bo warto było! Sama plejada gwiazd, psychodeliczne, złowieszcze gdzieniegdzie klimaty, przepięknie zrobione kolory(aż trudno uwierzyć, że to film sprzed ponad 40 lat!), impreza z gołymi kobiałkami(choć szkoda, że trochę mało miejsca jej poświęcono w filmie), w ogóle kobiałek było co nie miara, więc było na co popatrzeć i Oberstowi by się chyba spodobało. xD No i jeszcze takie luźne nawiązanie to Hitchcockowego "Okna Na Podwórze".
4. Rejs - Normalnie mógłby być na pierwszym i pewnie by był, gdyby nie ta hak ci w smak cenzura, która tak okaleczyła ten film, że pewnych scen nie da się w pełni zrozumieć, bo ma się wrażenie, że zostały one wyrwane z kontekstu! No i jeszcze długość filmu - zaledwie godzina z hakiem - dobitnie świadczy o tym kto ten film tak bestialsko potraktował! Brak jakiegoś sensownego w nim zakończenia. Ale i tak dało radę się pośmiać, choć to głównie dlatego, że... pasażerowie rejsu chyba nie bardzo ogarniali co się dzieje, ja sam też momentami nie ogarniałem co się dzieje i to do tego stopnia, że normalnie zaczęło mi się to wydawać śmieszne. xD No ale to może też i dlatego, że organizatorami tych wszystkich rozrywek byli pasażerowie, którzy tam wleźli na krzywy ryj. Ale najbardziej to mnie rozbawił tekst "Ale jaką metodą wybierzemy metodę głosowania?". Przy okazji też widziałem jak wiernie sparodiowano ten film we "Włatcach Móch", choć może nawet nie było to konieczne bo film już sam w sobie był parodią i twórcy kreskówki chyba tylko go po prostu przekalkowali.
Generalnie jednak skoda, bo czuć tu bardzo duży niedosyt! Taki potencjał zmarnować! Też zgadzam się z Gnietkiem aby w końcu wypuścili wycięte sceny z archiwum!
5. Aryskotraci - Czyli mało znany Disney o jakichś tam kociakach z wyższych sfer(choć te z niższych też są, bo kociaki chyba zostały w tym filmie porwane. xD). Sentyment z dzieciństwa ot co. Może go sobie wkrótce przypomnę.
6. M.A.S.H. - Czyli dobra komedia wojenna kręcona w miejscu, gdzie raczej mało komu do śmiechu, bo w szpitalu polowym, ale jaja były jak berety.
7. Patton - Czyli film oskarowy. Oskarowe mają to do siebie, że nie zawsze są słusznie te oskary przyznawane, ale tutaj chyba tak nie jest, bo przedstawiono sylwetkę zaiście kontrowersyjnego człowieka! Specyficznego, bezwzględnego, inteligentnego(ale i ultrareligijnego zarazem xD), co odnosił wielkie sukcesy militarne, ale sposób w jaki do nich dochodził i czyim kosztem... Aż nie wiadomo czy go podziwiać czy nim gardzić. Generalnie w swoich planach nawiązywał do zwycięskich starożytnych bitew i mu się to udawało. Człowiek który żył historią generalnie. A najbardziej poruszyła mnie scena w której schlastał płaczącego żołnierza narażając się tym opinii publicznej i o mało co przed sądem wojennym za ten z pozoru błahy incydent nie stanął.
Generalnie warto zobaczyć.
8. Żandarm Na Emeryturze - Śmiechowy jak każdy z serii o znanym nam żandarmie. Nisko bo dawno nie oglądałem i słabo mi go już odróżnić od pozostałych żandarmów.
9. Człowiek Orkiestra - A to już nie żandarm, ale wciąż De Funes, choć niestety jeden ze słabszych. Tu się wciela w trenera i menedżera jakiejś tam żeńskiej grupy tanecznej, a potem on wraz ze swoim bratankiem zostali uwikłani w jakiś skandal związany z rzekomym dzieckiem jednej z tancerek. O ile same ćwiczenia, pokazy i kobiałki, a także muzyka do układów choreograficznych były cacy, o tyle wątek ze wspomnianym już przeze mnie skandalem nudny jak flaki z olejem. Szkoda, widzę tu zmarnowany potencjał filmu i wielkiego aktora, a jak ileś tam lat temu widział trailer filmu na Polsacie to wydawało mi się, że będzie to coś fajnego. A tym czasem klapa i widzę, że pewnie nie jestem lub nie byłbym osamotniony w zawodzie nad tym filmie, bo nikt - nawet Gnietek - o nim tu nawet nie wspomniał.
I miałem obejrzeć jeszcze "Let It Be" z Beatlesami, no ale trudno. 9 filmów jak na tak słaby rok to i tak nieźle.