14 - dziwna sprawa z tym zespolem, bo teoretycznie powinienem ich lubic, ale z jakiegos powodu nie moge sie wkrecic do konca w ich tworczosc, moze ze wzgledu na te histeryczne wokale... swoją drogą chyba przegiecie w 'znanosci' jeszcze wieksze niz przy 13, no ale trudno - czas na protesty przeszedl. niech sobie bedzie, w koncu to edycja specjalna. brzmi fajnie, nie powala mnie, ale mile brzmienie, glownie instrumentalne. wokale bez zaskoczenia - nie biorą mnie

15 - fajne brzmienie i jest koncertowa feeling na pewno, ale troche to wszystko chyba zbyt 'luzne' zeby w takiej zabawie zrobilo odpowiednie wrazenie
16 - cheap shot

bardzo

btw, zamiast zgrywki z YT z początkiem kolejnego kawalka mozna bylo poprosic, to bym wyslal ładne 320kb/s zripowane z płyty, któa stoi u mnie na półce

17 - fajne brzmienie. not sure about produkcja wokali, ale calosc ma ciekawy, przyciężkawy klimat i ładnie sunie. na pewno jedna z ciekawszych rzeczy w dość takiej sobie jednak edycji.
18 - oczywiscie patetyzm wyziewa z kazdej nuty tego kawalka, a fragmenty mówione tylko potęgują to uczucie. ale mimo tego, a moze wlasnie dzieki temu - jest fajny klimat. niczym opowiesc, ksiazka, historia, niczym dzwiek z filmu (nie tylko sciezka dzwiekowa). no ale tez wiadomo - nie jest to pierwszy lepszy progrockowy zespol, tylko nazwa wielka, nawet jesli nieco nieslusznie kojarzona glownie z jednym numerem. kawalek robi wrazenie i te 19 minut tu nawet nie przeszkadza, bo calosci slucha sie z zafascynowaniem.
19 - no grubo po takiej 18 z taką 19 na dokladke. grubo, nie powiem. spokojniejsze fragmenty swietnie płyną, ale jak wchodzą mocniej, to są farfoclu takie CIARY, and i say that again - CIARY - ze spłyń z lodami.
20 - gęstego klimatu ciag dalszy. nie bierze mnie az tak jak dwa poprzednie genialne numery, ale ma tez kozacki klimat, ciezki, duszny, lekko schizowy. psycho-stoner troche

lubie ostatnio takie granie.
21 - juz pierwsze sekundy zapowiadają cos, co moze mi sie spodobac. troche niepokoi 12 minut, bo to jednak nie jest chyba typ muzyki na 12 minut, chyba ze bedziemy mieli ladne pare minut gitarowego solowkowania, co nie zawsze musi byc pozytywną perspektywą. ale nic to, slucham. jest bardzo przyjemnie. mam wrazenie, ze znam glos, ale nie moge skojarzyc teraz. w sumie jest to dokladnie to, czego nalezalo sie spodziewac po paru sekundach. wiekszosc oczywiscie potraktuje te olbrzymią czesc instrumentalną za minus niemozliwy do przeskoczenia, ale coz - duch koncertowy muzyki rockowej. sluchalo sie bardzo przyjemnie.
22 - dobrze zrobiona elektronika jest dobrą elektroniką. to jest dobrze zrobiona elektronika. milo sie sluchalo, wkrecilem sie w klimat, a o to glownie chodzi przy takiej muzyce.