Rysiu napisał(a):AMLOR... ale za to nie jestem pewien czy przypadkiem nie najlepszy z solowych albumów Gilmoura.
On An Island
Rysiu napisał(a):AMLOR... ale za to nie jestem pewien czy przypadkiem nie najlepszy z solowych albumów Gilmoura.

Rysiu napisał(a):AMLOR... no cóż - jechanie po tej płycie jest po prostu trendy, a kto nie jedzie, ten jest be i tak to już jest, że publiczne przyznanie się do słuchania AMLOR i czerpania z tego przyjemności powoduje automatyczne wykluczenie z towarzystwa. Tak troszkę niesprawiedliwie wobec tej płyty, nie aż tak złej, ale jednak niefortunnie wydanej pod szyldem Pink Floyd, bo jakby nie było to jest to zarówno pod względem stylistycznym, jak i technicznym solowy album Gilmoura (zarówno Wright, jak i Mason specjalnie na płycie się nie udzielili) - ale za to nie jestem pewien czy przypadkiem nie najlepszy z solowych albumów Gilmoura.
















Maciej napisał(a):Okładka poniekąd minimalistyczna, pełna spokoju, stonowana. Sądzę, że koresponduje ona z zapowiadaną muzyką, szczególnie jeśli mają być klimaty trochę ambientowe.





NAR napisał(a):wygląda jak trochę mniej kiczowaty Dream Theater. <edit> Obiad :* </>


NAR napisał(a):Ps. premiera 10 listopada


kater napisał(a):btw, czy ja dobrze kojarzę, że większość materiału to ta płyta Ricka, której nie zdążył wydać i Gilmour miał się tym zająć, a teraz wydaje to pod szyldem Pink Floyd, ponieważ pieniądze?




Anunaki napisał(a):http://www.pinkfloyd.com/theendlessriver/listen
Tu jest wszystko o płycie. Okładka nie powala, ale też nie jakaś beznadziejna, Thorgerson nie żyje, więc nic dziwnego, że okładka gorsza




whoatemydinner napisał(a):ale cały obraz wygląda tak nierealnie, że trochę o kicz to już zahacza.



Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości