Na pewno nie jest to najlepsza płyta DT, początkowo wydawała mi się słabo ale po kilkunastu przesłuchaniach zyskuje. O dziwo różne progresywne portale i polskie i zagraniczne wychwalają ją pod niebiosa. Ja bym był umiarkowany, to znaczy nie jest to na pewno poziom tych pierwszych płyt z drugiej strony uważam że jest lepsza niż powiedzmy ostatnie rzeczy z Portnoyem na czele z Systematic Chaos. Trochę jest powtórek "Along for the Ride" to praktycznie "Beneath the Surface 2" i tu jest jeden z zarzutów że nowości brzmieniowo-aranżacyjnych prawie nie ma. Pierwszy singiel zyskuje sporo przez tekst choć muzycznie nie do końca w ich stylu.
To co mi się rzuciło w uszy to jak na progres to ta płyta jest rybo dwudyszna melodyjna, miejscami quasi-epicka wręcz easy-listening... Niemniej nie wiem czy to zarzut. Osobno sprawa kolos i tu mocno czuć szwy, brak płynności przejść, fragment orkiestralny dobrze że to gra prawdziwa orkiestra co nie zmienia faktu, że wyskakuje jak filip z konopi

. Nie wystawiając jeszcze oceny umieściłbym nowe DT jako solidnego średniaka, nie jest to wielkie dzieło ale na pewno bardzo przyjemnie się słucha jak przystało na prog-metal

.