Mefju napisał(a):Widziałem jeszcze co prawda "Bitwę Pod Wiedniem", ale farfoclu, to chyba najgorzej zrobiony film w historii, a wg moich kumpli historyków również przekłamany historycznie, no ale ja się tam nie znam. Co mnie w tym filmie raziło to przede wszystkim sedesie z bakelitu zdjęcia i jeszcze bardziej sedesie z bakelitu montaż(jak farfoclu w akcji z XVII wieku można było uchwycić na niebie smugę kondensacyjną z odrzutowcem i tego nie zauważyć??!) i coś co nie wiem czy miało wyglądać jak efekty specjalne czy może był to po prostu błąd przy pracy(w każdym razie odnosi się to do montażu), ale farfoclu, wszystkie postacie w czasie samej bitwy były tak niestarannie "wycinane" z innego otoczenia, że otoczka wokół konturów i widoczna jak na dłoni różnica w oświetleniu(z zupełnie innej strony padało światło na postaci, co w tle) aż bolała... i jeszcze do tego wszyscy farfoclu mówili w języku angielskim(w celach komercyjnych farfoclu?), chociaż żadna nacja z tego wydarzenia historycznego i je poprzedzających nie posługiwała się tym językiem a i z aktorów chyba żaden nie był anglojęzyczny! I jeszcze do tego ten Adamczyk jako król Sobieski był tak sztuczny i tandetny, że... a może lepiej to przemilczę. Po prostu parodia samego siebie.
Nie mogę się nie odnieść, jako że ten film jest tak zły, że aż stanowi idealny przedmiot do dyskusji.
Co do tego, że przekłamany, to... hm, nigdy nie rozumiałem takiego zarzutu w przypadku filmów czy powieści historycznych.

Wiadomo, że występują w nich postacie i zdarzenia fikcyjne. Tło historyczne jest... właśnie tylko tłem, a celem nie jest rekonstrukcja wydarzeń, tylko przedstawienie jakiejś ogólnej prawdy, jakiejś refleksji czy choćby dostarczenie rozrywki. Tu mamy do czynienia z filmem propagandowym, którego celem jest pokazanie wyższości chrześcijaństwa nad islamem oraz przekonywanie, że zjednoczona Europa może pokonać inwazję ze Wschodu (i są to oczywiście aluzje do sytuacji współczesnej pokazana za pomocą metafory historycznej). Czy to w sposób naciągany i sztuczny (choćby zmieniając datę tytułowej bitwy z 12 na 11 września, a więc na datę kojarzącą się z zamachem na WTC), ale twórca posiada licentia poetica. To odbiorca powinien zdawać sobie sprawę, że przedstawione wydarzenia są fikcją, a nie autor ma obowiązek trzymać się źródeł historycznych. Co innego, gdybyśmy mieli do czynienia z reportażem lub filmem dokumentalnym.
Zarzutu, że wszyscy mówią po angielsku też nie do końca rozumiem. Tzn. jasne, istnieją filmy historyczne tak kładące nacisk na stworzenie iluzji, że widz znajduje się w dawnych czasach, iż aktorzy mówią w obcych językach lub wręcz w językach martwych (jak w "Pasji"), ale zdecydowana większość taka nie jest.

Widziałem pewnie kilkanaście filmów osadzonych w czasach starożytnych i czy gdzieś poza "Pasją" aktorzy mówili po łacinie albo - w przypadku filmów biblijnych - po aramejsku czy hebrajsku? W obu wersjach "Kleoparty", które znam, mówiono po angielsku, w polskim "Quo vadis" po polsku itd. Ogólnie ma to być język zrozumały dla grupy docelowej widzów. To jest pewna umowność, która tam chyba nikomu nie przeszkadzała, bo przecież i tak nikt z widzów nie rozumiałby języków, w których bohaterowie mówią, a zawsze łatwiej słuchać niż czytać napisy.

Poza tym nawet jeśli bohaterowie mówią obcym językiem - ale dawnym (w przypadku "Bitwy pod Wiedniem" musiałby być to głównie dawny francuski), to i tak trzeba by użyć jakiejś sztucznej mieszanki współczesnej wersji danego języka z tym, co znamy ze źródeł pisanych z danego okresu (stworzenie dialogów, które brzmiałyby realistycznie dla ludzi żyjących ponad 300 lat temu, jest nie tylko bardzo, bardzo pracochłonne, ale i bezcelowe, bo te dialogi nie będą zrozumiałe nawet dla współczesnych ludzi znających francuski) - więc i tak mamy do czynienia z umownością.
Co do tej smugi na niebie i innych niedopatrzeń, to one oczywiście psują wrażenie, ale chyba nie aż tak, jak fakt, że w zdecydowanej większości scen tła czy nawet bohaterowie są animowani komputerowo. :p Film, który miał całkiem niemały budżet, i tak wygląda jak produkcja offowa, bo nic nie dzieje się w naturalnej przestrzeni. Czy byłoby problemem sfilmować Alpy z lotu ptaka? Czy byłoby to drogie? Myślę, ż nie bardzo, nawet jeśli trzeba by wyciąć jakieś współczesne zabudowania. Ale lepiej było wygenerować komputerowo krajobraz Alp i dać wilki rodem z "Epoki lodowcowej".

To wygląda na serio jak kreskówka Disneya czy Pixara. No i oczywiście postacie są nieudolnie wycinane, ale gorzej, że one są kopiowane masowo. W meczecie mamy ze stu identycznych muzułmanów, istny atak klonów.
No i jeszcze a propos Adamczyka (oczywiście grającego nie Sobieskiego, tylko cesarza Leopolda - ale wiem, że się to tylko pomyłka popełniona z rozpędu

) - jakkolwiek jego postać jest absolutnie antypatyczna, pedałkowata i w ogóle żałosna, to... hmm, ona właśnie taka miała być. Chodziło o ośmieszenie postaci, która nie chce, nie umie, boi się walczyć z muzułmanami. W zasadzie udało się, więc myślę, że akurat Adamczyk ten jeden raz w życiu zagrał tak, jak wymagała konwencja.
