Na zielono znakomitości, na czarno fajne rzeczy, na czerwono gówna (których było bardzo mało) i takie-se kawałki, których nie będę brał pod uwagę przy punktach. Ogólnie bardzo wporzo edycja. David82 prowadził to lepiej.
1. Szanuję. Świetny senny klimat i wokal nie z tej epoki. Dobra robota, Oberst. Fajne te wszystkie odgłosy w tle. JAKBY POD WODOM TO SIE DZIAŁO.
2. Najpierw myślałem, że musical, potem (dłuższy czas), że znowu jakieś My Little Pony, ale teraz w sumie nie mam pojęcia co o tym myśleć. Poza tym, że fajnie mi się tego słucha i wpada w ucho (niestety).
3. A to jeszcze lepsze. Bardzo mi podchodzi wokal (właściwie, gdyby na tym miejscu był jakiś klasyczny kudłacz który chce zaruchać, to by mi się tak nie podobało). Niby trochę na jedno kopyto i rozwleczone, ale rzecznarasta. Zwłaszcza między 5 a 6 minutą. Znakomitość i klasyczność. Lubię jak progi narastają a nie tylko się masturbują beznamiętnie. 4. KOMENDANTE! - rzekł Cezary Pazura. Podobnie jak z dwójką - nie wiadomo o co chodzi, ale jak coś jest tangiem to zawsze da sie słuchać. A to jeszcze ma w sobie jakiś kiczowaty urok.
5. Jakas matplaneta dla smutnych dorosłych ludzi. Najmniej mi zapadło w pamięć z całej paczki, ale też złego słowa nie powiem. Jak na postpunk, bo to pewnie postpunk, bardzo wporzo.
6. Co ten murzyn się wygłupia. HM HM HM HMHMHMHM MACIOR. Refren mi się genialne wkręcił. Końcówka zupełnie jak Nina Simone. Właściwie nie tylko końcówka, Murzyn albo spokrewniony albo bardzo się w nią zapatrzył. Dobre zakończenie wyjątkowo sympatycznej paczki.7. Ależ to sedesie z bakelitu
Gdyby był lemur, powiedziałby, że kwadratowe, ale sedesie z bakelitu to też właściwe słowo. Refren jak wbijanie gwoździa ryjem. I na dodatek tekst taki fajny, że zrzygać się można, ale to akurat nigdy u mnie nie przesądza o czymkolwiek. W sensie tekst, nie rzyganie. Rzyganie sux.8. To chyba wrzut inspirowany poprzednim zwycięzcą, bo również pędzenie samochodem tu pasuje. Tylko mniej porywające niż poprzednio.
9. Dopóki nie wsłuchałem się w tekst to facet mnie wyłącznie nudził i na koniec wkurwiał. Ale teraz uważam, że to może byc całkiem spoko parodia emo. Czyli gatunku, o którym jeszcze do nie dawna myślałem, że jest tym samym co numetal (nikt się do niego nie przyznaje), a tu się okazuje, że są ludzie, którzy słuchają tych jęków zupełnie na serio. Ale uszy i tak bolą.
10. No kudłaczowo, Bizon by się ucieszył na pewno. Ja oddalam się wesół.
11. Pierwsze sekundy brzmią jak Smerfy. Potem wchodzi gitara i wszystko psuje. A potem pojawia się wokal i się okazuje, że przecież to znam. Zdaje się, że ten kawałek ma wyznawców ale mnie nigdy jakoś bardzo nie ruszył. Niemniej na plus, że przypomniało mi to o płycie, której nie słuchałem od wieków, a jest piękna.
12. Ooooo to jest super czadowe! Tyle mogę powiedzieć. Ja bawię się świetnie. Oni chyba też, zwłaszcza wokalista, który tak umie śpiewać, jak Lou Reed, czyli wcale. W sumie cała piosenka ma taką wesołą reedowską wyjabaność.
13. No i stary baran na koniec paczki. Nie kojarzyłem tego, chociaż pewnie śpiewałem to juz po pijaku nieraz. Podoba mi się, że melodia jest taka nietypowo beztroska, a on i tak swoje, nic sobie nie robi z tego, że mógłby raz w życiu nie śpiewać o śmierci, szkorbucie i Bogu niesprawiedliwym. W NAS JEST RAJ PIEKŁO I DUURSZLAAAAAAAAAKIIIIII. Cały on.
14. I znowu smętne kudłacze i znowu tyle mogę powiedzieć, że herbatkę mam dobrą i rysuję sobie kopsy korzystając z wolnego piątku. Polecam. Nudne to nad wyraz, w kółko to samo. Wokal brzmi trochę jak stary Gillan. Jakieś bardzo złe jak 7. to to nie jest, ale po co tego słuchać to nie wiem.
15. To podobnie, tylko przynajmniej żywiołowe i nie jedzie kudłaczem. Ale nie moje klimaty za bardzo.16. Muse + orkiestra. Połączenie równie oczywiste co ten kawałek przewidywalny. Ale takie patosy zawsze w cenie.
17. Te uczucie, kiedy wszyscy się srają o skok na punkty, lot w ciula i nieznanie klasyki a tu się okazuje, że to tylko stare nudne gofry i o co tyle szumu.18. To jest chyba najciekawsze w całym tym metalowym przesycie. Śmierdzi starym Dream Theaterem na kilometr, nawet jest wieśniacki refren, który kompletnie nie pasuje do mrocznych zwrotek. Za to wokal znowu jak Purple, nie wiem co to za moda w tej edycji. Zwłaszcza w tym refrenie, jak z Perfect Strangers wyjęte.
19. A to chyba jakiś znany klasikal, bo wydaje mi się, że słyszałem fragmenty. W każdym razie spoko, na pewno najbardziej słuchalna rzecz w tej paczce. Długość utworu kompletnie nie przeszkadza, dużo się dzieje ładnych rzeczy. Nie no na stówę to znam, pewnie ojciec w samochodzie puszczał, bo to brzmi zupełnie jak ojcowa muzyka.