Nudziło mi się dzisiaj...
10 postaci polskiej muzyki rozrywkowej1. Grzegorz CiechowskiNowe sytuacje/Nieustanne tangoGość, którego nie dość, że uważam za absolutnego geniusza, to jeszcze do jego twórczości mam wyjątkowo osobisty stosunek. Fascynujące były kolejne oblicza jego drogi muzycznej: zaczęło się od nowofalowej, zimnej Republiki - obie nagrane w tym okresie płyty to 10.0, a przecież jest jeszcze masa pozaalbumowych killerów typu
Moja krew czy
Biała flaga. Potem kariera solowa czyli tak naprawdę współpraca z wymiataczami typu Porter, Ścierański czy Stańko. Po reaktywacji Republiki cieplejsze oblicze z przesiąkniętymi erotyzmem tekstami i poboczne projekty typu zajawka połączeniem elementów ludowych z elektroniką na
ojDADAna (w połowie lat 90-tych!) czy kariera producencko-tekściarska (pierwsza płyta Steczkowskiej to przecież kobiecy pop z najwyższej półki). Ogólnie czego się facet nie dotknął, trafiało do mnie wyjątkowo. Ciekawe, czym by się zajmował w XXI wieku...
2. Czesław NiemenEnigmatic/Czy mnie jeszcze pamiętaszO Niemenie też można wysmażyć niezłą laurkę, ale przecież wszyscy wiedzą, co jest grane. Kilka(naście) najlepszych piosenek polskiej muzyki, a potem potyczki z dłuższymi formami, z których na ogół wychodził zwycięsko. Oczywiście jak to zwykle bywa najciekawsza jest faza środkowa - już po otrzepaniu się z początkowego infantylizmu i jeszcze przed totalnym odpłynięciem. Btw,
Dziwny jest ten świat to prawdopodobnie najlepsza piosenka, której już nie mogę słuchać. Bo przecież każdy pseudośpiewak myśli, że uniesie i wokalnie i emocjonalnie. Największym doznaniem jest oczywiście
wykon córeczki xD
3. Marek GrechutaKorowód/Droga za widnokresKolejny z największych, a mi się już skończyły przymiotniki. Kilka najambitniejszych dokonań polskiej muzyki (
Korowód), kilka zgranych na amen evergreenów (nie dokazuj dniom, którym nie znamy, bo będziesz moją panią) i kilka niesłusznie zakurzonych perełek (większość
Drogi za widnokres). Dyskografia niby ciągle oscylująca wokół tzw. "poezji śpiewanej" (straszne pojęcie), ale różnorodna, bo przecież płyty z Anawą są inne od tych z grupą WIEM. A propos tej różnorodności - zawsze mi Grechutę ładnie spinały dwa duety - rozmarzony
Gaj z Rodowicz i poruszający
Kraków z Myslovitz nagrany u schyłku życia.
4. Artur RojekUwaga! Jedzie tramwaj/Miłość w czasach popkulturyPodium było tak mocarne (i imo na tyle oczywiste, że u każdego mającego rozum i godność człowieka powinno wyglądać tak samo, ewentualnie w różnych konfiguracjach), że każdy na czwartym miejscu wyglądałby dziwnie - równie dobrze można dać Rojasa. Idealne chyba połączenie gościa, któremu w duszy gra szeroko rozumiana alternatywa, ale równie dobrze potrafił osiągnąć ogromny sukces komercyjny. Co by nie mówić o Myslovitz, to nadal były świetne piosenki (z momentami absurdalnymi tekstami ofc), ale już Lenny Valentino to przecież piękno w najczystszej postaci.
5. KoraMaanam/Nocny patrolTutaj oczywiście trochę zbiera uznanie za całość macierzystej formacji (cztery pierwsze płyty - właściwie bez rys), szczególnie bez Jackowskiego nie byłaby na tym miejscu, ale trzeba oddać Korze co korowe. Niezła tekściarska, charyzmatyczna wokalistka i bezbłędna osobowość sceniczna.
6. Kazik StaszewskiSpokojnie/Tata KazikaTrójkowo-juwenaliowy Kazik AD 2015 oczywiście nie ma już nic do zaoferowania, ale trudno nie doceniać rzeczy z lat 80/90-tych. A jest w czym wybierać, bo przecież Kult, Kazik, Kazik na żywo itp. No i przecież że pierwszy raper hehe.
7. Tymon TymańskiP.O.L.O.V.I.R.U.S./Wesele OSTFacet potrafiący znaleźć się chyba w każdej stylistyce, niesamowity talent, lecz nie do końca zrealizowany. Przy czym to właśnie czyni Tymona niepowtarzalnym, że przy wszystkich swoich możliwościach świadomie lub nie poszedł raczej w śmieszkowanie poza kontrolą i tworzenie najlepszych pastiszy w kraju. Życiowe osiągnięcie Smarzowskiego w kategorii castingu to żadne tam Dziędziele czy inne Topy, tylko właśnie powierzenie Tymonowi ścieżki dźwiękowej do Wesela. No i warto odnotować yassowe zaplecze z Miłości. Btw, chyba w żadnym zespole nie grało ze sobą dwoje bardziej różniących się od siebie ludzi niż Tymon i Możdżer.
8. Lech JanerkaKlaus Mitffoch/Historia podwodnaPrzyznaję bez bicia, że Janerkę bardziej szanuję niż uwielbiam, stąd stosunkowo nisko, ale nawet mocno subiektywne zestawienie bez niego byłoby debilne. Wymienione to bez wątpienia jedne z najważniejszych polskich płyt lat 80tych, a przecież i nie takie stare
Fiu fiu stoi na naprawdę niezłym poziomie.
9. Katarzyna Nosowska?/KarmaTeż ewoluowała od grunge'u z wyciągniętymi koszulami po elektronikę i różne eksperymenty. Ogólnie nieprzebrany dorobek (Hey+solo to przecież dobrych kilkanaście płyt), momentami to trafia do mnie bardziej, momentami w ogóle, ale z highlightów można złożyć naprawdę sporo dobrej muzyki.
10. Ewa DemarczykEwa Demarczyk śpiewa piosenki Zygmunta KoniecznegoZamyka zestawienie, bo w jej przypadku właściwie możemy mówić tylko o tej jednej płycie. Ale co to za płyta - interpretacje absolutne. No i to całe wycofanie się z życia publicznego - z jednej strony oczywista szkoda, z drugiej to przecież również tworzy wizerunek "czarnego anioła" polskiej piosenki.