1. GENIUSZ! Chylę czoła przed pomysłem, to prawie jak Chuck Norris! Legenda wiecznie żywa! Kiedyś chciałam dać Dona Johnsona, ale zrezygnowałam. I słusznie, bo to bije mój pomysł na głowę. Ten wrzucant na pewno lubi przystojnych WOKALISTÓW

Podsumowując: nadaje się albo na maksa (za bekę), albo... no muzycznych wartości tego dzieła nie da się opisać.
2. No to jest pójście na łatwiznę, klasyczny ejtisowy lot w ciula. Zbyt znane, nie dałabym nic. Może nie każdy to nazwie, ale czy jest ktoś kto tego nie zna?
3. Nawet nie bardzo umiem sobie w głowie zapisać o co chodziło, nie bardzo. Ani muzyka, ani głos ciekawy.
4. Przeciętniak, ale nawet noga chodzi. Nie jest tak źle. Brzmi jak ktoś jednego przeboju w innym utworze
5. Tego Pana znamy chyba zbyt dobrze. Na szczęście utwór mniej znany, w sumie nawet fajny.

Daga, to Ty?
6. No to już jest przegięcie pały we wszystkie strony. Od razu jadę do następnego, bo przecież nawet dziecko w kołysce dośpiewa sobie całą resztę bez odsłuchiwania. Nic nowego się nie dowiedziałam. Zero. A że geniusz, to inna sprawa.
7. No panią od razu można poznać, choć nie jest to znany kotlet. Pomijając, że nie przepadam za jej głosem, piosenka to połączenie dwóch stylów, które nie do końca chyba mi pasują razem. Jednak tradycjonalistka, zrobiłabym z tego dwa oddzielne utwory. Choć pomysł jakiś niesztampowy jest. Może do miłośników kobiałek przemówi (chyba że to oczywisty wrzucant i na siebie nie zagłosuje), do mnie nie.
