NatArt napisał(a):Nie jestem fanem Lamberta, ale trzeba mu przyznać, że warsztat wokalny ma na najwyższym poziomie. Jeśli chodzi o skale i ozdobniki to widać, że jest w tej dziedinie ścisłej czołówce wokalnej. Jednak jego "musicalowość" i i iście homosiowe ruchy, gesty, intonacja głosu doprowadzić może fana szeroko rozumianej muzyki rockowej do szału.
Freddie też nie był typowym wokalistą rockowym, ale jeśli już Brian z chłopakami dali ostro do pieca to potrafił śpiewać bezkompromisowo, niekiedy wręcz bluesowo.
lambert tylko dociska... na dłuższą metę wysiądzie mu jego głos. Ma okropną barwę, w tym czymś jest zawsze coś nieprzyjemnego... sztuczność pierwsza klasa. On tylko wyje, on nie śpiewa, u niego nie ma jakiejś super skali tak naprawdę... a jeśli już to nie potrafi zaśpiewać nic. Nie rozumiem tego, jak ktoś gada, że ostatnio mu Who Wants To Live Forever wyszło

jak on "śpiewa" to jego głos nie narasta, tylko jest spokojnie i już włącza się czerwona lampka (ZAKRYĆ USZY!) i wycie...
Szkoda gadać.
Btw, już nic mnie nie zdziwi... jak jakiś lambert będzie grał w tym filmie, to nie pójdę na niego i nigdy go nie obejrzę, a do tych "geniuszy" kompletnie stracę szacunek.
(on nawet nie zasługuje na to żebym pisał o nim z dużej litery)