
Płyta jest raczej średnia choć słucha się bezboleśnie. Niestety utworów czysto "lizzowskich" jest zaledwie 4 czy 5 (Reszta brzmi jak dosyć przeciętny rock). I tu momentami można poczuć słodkie deja vu; )
3-/6
Do odsłuchu 2 najlepsze rzeczy na płycie (jeśli nie chwycą to resztę można sobie darować)
Bound for Glory (TL jak w mordę strzelił)
www.youtube.com/watch?v=kq6Z6C3ipMk
Kingdom Of The Lost ( a tu TL z "gitarką Moora")
www.youtube.com/watch?v=OEWPbi3Jtm4







