Maciej napisał(a):Podobno nie zwracasz uwagi na teksty, mnie jak mi nie odpowiadają teksty, to się skupiam na kompozycji, aranżu, wokalu itd., mogliby nawet śpiewać po chińsku

. Było nie było poruszamy się cały czas w obszarze muzyki rockowej z muzykami, którzy są conajmniej dobrymi instrumentalistami, z kilkoma kawałkami wręcz wybitnymi..
Owszem, staram się nie zwracać uwagi na teksty, jeśli są głupie, a tak jest bardzo często. Ale w przypadku Blind Guardian po prostu nie da się oderwać muzyki od tekstów - sam kształt i charakter tej muzyki przypomina o treści: elfy, hobbity, jakieś pierścienie, bitwy, Gandalf na miotle, Saruman w swej wieży, oko Saurona i wszelkie inne epickie fantasy. Nie potępiam tego w żaden sposób, ale całokształt tej twórczości jest idealny do odbioru przez gimnazjalistę, sam za tym przepadałem na przełomie gimnazjum i liceum. Ale ten wspaniały okres mija i niektóre rzeczy zaczynają mocno irytować. Dla mnie to takie Smerfne Hity dla nastolatka

Dobra, ale wracam do tematu! Nie opublikuję na razie mojej listy trzydziestu ulubionych wokalistów zagranicznych, ponieważ mogłaby ona co poniektórych naprowadzić na trop w kwestii, który kawałek z Queenwizji jest mój. A to się mija z celem. Więc na razie wysyłam listę dziesięciu ulubionych wokalistów polskich. Najpierw kilka uwag. Po pierwsze, robię oddzielne listy dla wokalistów zagranicznych i polskich, ponieważ jakoś tak nie umiem porównywać jednych i drugich ze sobą. Gdy wokalista śpiewa w moim języku ojczystym, w grę wchodzą dodatkowe emocje, które nadają temu śpiewowi dodatkowy wymiar, co utrudnia porównywanie wokalisty polskiego z zagranicznym Przykro mi. Po drugie, polskiej muzyki słucham naprawdę mało, dlatego moja lista nie jest specjalnie wyrafinowana. Co poniektórym może na tej liście brakować Romana Kostrzewskiego oraz Marka Piekarczyka. Ich nieobecność wynika z banalnej kwestii - Kata i TSA nie słuchałem w moim krótkim życiu prawie w ogóle. Nie mam więc żadnych podstaw do umieszczania tych ludzi na mojej liście
1. Czesław NiemenMyślę, że w miarę oczywisty wybór. Wokal nie tylko genialny technicznie, ale i oryginalny, niepowtarzalny, jedyny w swoim rodzaju. Niemen wykreował swój własny, unikalny styl, nikogo nie podrabiając. W połączeniu z tą awangardową muzyką (oczywiście nie mam na myśli radiowych hiciorów typu „Dziwny jest ten świat”, czy „Sen o Warszawie”) jego wyjątkowy głos i maniera wokalna tworzyły absolutnie wybitną, niezwykłą całość, wychodzącą poza wszelkie ramy. Jeśli ktoś zna Niemena tylko z tych popularnych przebojów jak „Pod Papugami”, „Płonąca stodoła” itp., to ma bardzo wiele do nadrobienia. Z mojej strony gorąco polecam „Czerwony Album” z utworami
„Człowiek jam niewdzięczny”,
„Italiam Italiam”,
„Aerumnarum plenum”, a także płytę „Marionetki” – to już z tej czysto awangardowej części dorobku Niemena. Spośród polskich wykonawców absolutnie nikt nie może się z nim równać.
2. Krzysztof CugowskiWielki głos, niecodzienna, piękna barwa, olbrzymia skala głosu. W dodatku – co rzadko się w muzyce rockowej zdarza – z wiekiem śpiewa coraz wspanialej. Parę lat temu byłem na darmowym koncercie Budki w Nieporęcie

Impreza dość wieśniacka, ale głos Cugowskiego powalił mnie na łopatki (mentalnie). Nie słyszałem nigdy człowieka o głosie potężniejszym niż ten. Oczywiście nie bez znaczenia dla mojej oceny Krzysia Cugowskiego jest muzyka, jaką wykonuje, przede wszystkim ta z początków istnienia Budki Suflera. Dwie pierwsze płyty, to była przepiękna muzyka na światowym poziomie. Szkoda, że nie pociągnęli tego art-rockowego stylu dłużej. Aczkolwiek późniejsze przeboje Budki też są genialne, jak na muzykę czysto rozrywkową i komercyjną
3. Paweł KukizWokalista wielce niedoceniany, a umiejętności wokalne posiada wprost wybitne. Jego niedocenienie może wynikać z faktu, że nie kreował się na poważnego artystę – wraz z zespołem Piersi uprawiał muzykę z więcej niż lekkim przymrużeniem oka. Muzyka okołopunkowa nie dawała mu zresztą zbyt wielu okazji do jakichś popisów wokalnych. Wystarczy jednak posłuchać jego nagrań z czasów współtworzenia zespołu Aya RL, by poznać wielkość i piękno jego śpiewu. Naprawdę niewiele jest w polskiej muzyce nagrań piękniejszych (pod względem wokalnym) niż „Księżycowy krok”. Ale Paweł po dziś dzień od czasu do czasu pokazuje, jaką potęgą dysponuje. Parę lat temu wykonał w telewizji niemenowski utwór
„Człowiek jam niewdzięczny” – genialna, wybitna interpretacja niesamowitego utworu. Oniemiałem. Dla mnie jeden z najwybitniejszych polskich wokalistów.
4. Maciej MaleńczukNietuzinkowy, oryginalny śpiew. Nie sposób pomylić z kimkolwiek innym. Szkoda, że jego muzyka niespecjalnie do mnie przemawia. Nie że jakoś gardzę jego twórczością, ale entuzjastą na pewno nie jestem. A z tym głosem mógłby nagrywać wspaniałe rzeczy. Jak do tej pory, najbardziej lubię słuchać coverów w jego wykonaniu.
5. Piotr CugowskiTrudno w muzyce rockowej o talent bardziej zmarnowany niż talent Piotra Cugowskiego. To człowiek o wybitnym głosie, niesamowitych możliwościach wokalnych, mógłby brawurowo zaśpiewać praktycznie wszystko z zakresu muzyki rockowej. Problem w tym, że nie ma własnej dobrej muzyki. To, co tworzy zespół Bracia, jest co najwyżej przeciętne, bez wyrazu, bezbarwne. Wielka szkoda.
6. Janusz RadekKolejny mężczyzna o nieziemskiej skali głosu, ogromnych zdolnościach… ale cały ten potencjał zmarnowany. To, co każe Janusza Radka podziwiać, to jego wykonania cudzych legendarnych utworów. Jeśli chodzi o „świeżą” twórczość, to wsławił się głównie udziałem w tragicznie kiczowatych przedsięwzięciach „wybitnego” polskiego kompozytora Piotra Rubika. W całej tej dziesiątce jest absolutnie największym bezguściem. To bardzo przykre. Mógłby oddać swój wspaniały głos komuś o lepszym poczuciu smaku artystycznego.
7. Marek AłaszewskiPrawdopodobnie większość użytkowników forum nie kojarzy tego pana. A tak się składa, że był wokalistą zespołu o ogromnym potencjale artystycznym. Zespół nazywał się „Klan” i nagrał jeden przepiękny album koncepcyjny – „Mrowisko”. Oddziałujące na wyobraźnię, surrealistyczne teksty, cudowne aranżacje i boski, czarodziejski głos Marka Ałaszewskiego. Każdemu z tutaj zgromadzonych radzę posłuchać wymienionej płyty. Niestety, na tym albumie kończy się twórczość Klanu. Jedna z największych niespełnionych nadziei polskiej muzyki rockowej. Na zachętę dwa utwory:
"Senne wędrówki",
"Pejzaż z pustych ram".
8. Marek GrechutaJako wokalista – wielce niedoceniany. Powszechnie kojarzony jako bardzo wrażliwy artysta, twórca pięknych tekstów, człowiek o magicznej osobowości. Nikt nie mówi o nim jako o wspaniałym wokaliście. Prawdopodobnie dlatego, że nie popisywał się skalą głosu, nie piał jak Dickinson w „Fear of the dark” – wykonywał utwory nostalgiczne, bardzo subtelne. Tu trzeba się naprawdę wsłuchać w niuanse, by zrozumieć geniusz jego wykonawstwa. Jeśli ktoś nie wierzy w jego niezwykłą wokalną ekspresję, niepowtarzalne wyczucie emocji – proszę posłuchać całego albumu „Szalona Lokomotywa”, a w szczególności inaugurującego tę płytę tryptyku
„Hop, szklankę piwa”.
9. Grzegorz MarkowskiZa umiejscowieniem go w tej dziesiątce przemawia jeden silny argument – wyjątkowa barwa głosu, nie do pomylenia. Nie był nigdy wybitny technicznie, nie prezentował oszałamiających możliwości wokalnych. Miał po prostu piękny, poruszający głos. I wystarczy – niejeden perfekcyjny technik chętnie zamieniłby się z nim na wokale.
10. Rysiek RiedelNo coś w tym jego śpiewie jest. Ale kieruję się bardziej obiektywnym spojrzeniem, niż osobistym uznaniem dla tego wokalu i twórczości Dżemu. Ani za tym głosem, ani za muzyką Dżemu nie szaleję. Trzeba jednak przyznać, że Riedel przeszedł do historii polskiej muzyki jako niekwestionowana legenda i dlatego zasługuje przynajmniej na tę dziesiątą pozycję.