Kate Bush - cóż, piękności wokalu drugiej Kasi odmówić nie można. Jednak sama kompozycja mnie nie porwała. Podobnie jak płyta proponowana przez Obersta w ś.p. Płycie Tygodnia. Nie pozostaje mi nic innego jak katować Wuthering Heights
David Lee Roth - fajno się słucha. Jest energia, jest zabawa. I tyle, ale po co komu więcej?
Anna Calvi - fajny ten instrument co zrobił intro i podkład. Wokal w porządku, ale nie porywa. Ogólnie - nie bardzo mam do czego się przyczepić, ale i nie porwało mnie w żaden sposób. Oczywiście wiadomo, że Anna Calvi > jakikolwiek radiowy hit, ale... no nie mam zdania xD. 5/10
Wishbone Ash - klasyka... nie widzę sensu komentować, posłuchajcie matołki
fun. - fun. jest spoko, ale to Forum nigdy tego nie przyzna, a szkoda
Fuck Buttons - serio, myślałeś, że ktoś przetrwa te 9 minut?
Avenged Sevenfold - jest klimacik -> patetyczny nastrój grozy xD. I przy okazji, elementy pirdolnięcia, więc nice. Z chęcią powrócę do tego kawałka, co w tej zabawie zdarzyło się chyba po raz drugi, może trzeci - 8/10.
Kansas - Kansas zawsze spoko. Muszę wreszcie ich poznać "na serio". Tutaj jest wszystko i momentami zalatuje bardziej progresywnymi Totosami, a to zawsze na plus. 9/10
Muse - nie jestem wielkim fanem, ale uroku nie można im odmówić. Chociaż ten kawałek mnie raczej nudzi. 4/10.
UWAGA, UWAGA! Za chwilę moja propozycja



















