OberstPrymas napisał(a):No i ten Największy Utwór - Bohemian Rhapsody. Według mnie zasłużony przebój grupy. Kto inny z takim skutkiem połączyłby operę, rockową balladę i hard rocka? Kiedy się słucha tego kawałka to ma się wrażenie że dotyka się absolutu, że nikt (prócz Marillionu ofkorz) nie jest w stanie stworzyć czegoś bardziej idealnego, kształtnego i przebojowego.
Totalnie nie rozumiem, jak ktoś mówi że "BR mi się przejadło". Taka Mona Lisa czy Słoneczniki też się wam przejadły? Jak wo'gle Dzieło Sztuki może się przejeść? BoRhap jest na tyle złożonym utworem, że starczy i na sto lat słuchania. Zawsze można odkryć coś nowego.
No, chyba że po prostu jest tu za mało klaskania.
nie mogę się dołączyć nad zachwytami i wychwalaniu albumu jako ideał, bo moim zdaniem płyta jest bardzo dobra, zawierająca wiele świetnych momentów (nawet w postaci niby-głupot jak
Lazing czy
Seaside Rendez-Vouz które na tej płycie i w sumie w ogóle cenię baaaardzo), ale nie perfekcyjna, niemniej - dzięki Ci Oberst za te słowa o BR. Ktoś mądry w końcu napisał co trzeba.
Nie jestem w stanie pojąć, jak ten utwór może się znudzić, jak mozna mówić, że jest nudny i juz nieciekawy. Dla mnie BR przekracza wszelkie granice rozumienia i nawet jesli słuchałam jej za dużo, nawet jesli nie zawsze wywołuje takie emocje to kuurde.. zawsze bedę ten utwór doceniac, jest wielki, niepowtarzalny! wybuchowe połączenie.. Nie mieści mi się w glowie, jak można było coś takiego wymyslić, tak genialnie stworzyć, połączyć i zagrac. Niesamowity ideał (dla mnie jedyny taki bo Marillionu nie znam

). Oberst w sumie napisał co trzeba zwięźle i to oddaje wszystko.