Star Fleet Project na cenzurowanym

Działalność doktora Briana Maya.

Brian + Eddie =:

1
0
Brak głosów
2
0
Brak głosów
3
0
Brak głosów
4
0
Brak głosów
5
1
50%
6
0
Brak głosów
nie znam, chętnie poznam
0
Brak głosów
nie znam i nie interesuje mnie to
0
Brak głosów
To kitowcy! Łolobloblobobloblobo
1
50%
Star Shit Project?
0
Brak głosów
 
Liczba głosów : 2

Star Fleet Project na cenzurowanym

Postprzez mike » 2 wrz 2013, o 16:15

Obrazek

Brian May napisał(a):STOP! What you have just picked up is not your normal kind of album. Not an album which has been "thoughtfully pieced together by a coordinated band as a balanced and polished listening experience." Not a Queen album. Not a solo Brian May album. It is a record of a unique event.

On the 21st and 22nd of April 1983, five musicians from different backgrounds, who had previously known each other only as friends, played together for the first time. Purely for fun. In listening to this record, I hope you will share in the excitement we felt.

STAR FLEET is the theme tune for a superb t.v. sci-fi series broadcast in England for kids of all ages; Japanese visuals and British soundtrack including music by Paul Bliss. The heroes pilot space vehicles which can assemble into a giant robot for land battles. The aliens fly fantastic insect-like craft which spawn smaller fighting machines; all intent on possession of the secret of F Zero One... Having been introduced to all this by my small boy, I became equally obsessed by it, and formed the idea of making a hard rock version of the title theme.

A few months later I found myself in Los Angeles doing very little. I suddenly realized that four musicians, with whom I'd long wanted to play, were at the ned of a local telephone call. To my great surprise, they all liked the ideas I had, so I took my courage in both hands, booked a studio, and in we went. None of us had done this kind of thing before - no record company, no plans for release, no back-up organizations - just us. Just for fun.

In STAR FLEET, recorded on the first day, you can hear a kind of nervous exhilaration. The new situation produced a strange and different kind of energy.

In LET ME OUT - an old song of mine which found new life - and in BLUES BREAKER, which of course is purely spontaneous, you can hear a much more relaxed set of people, just laying back and enjoying the fresh inspiration of each other's playing...

I could have put away these tapes in a bottom drawer and kept them as a private record of one of the best experiences of my life. But the few people I've played them for have urged me to "publish;' and it will make me very happy if others can enjoy this stuff the way I have.

I've attempted to hone STAR FLEET into something like a "proper record" - my thanks to ROGER for helping me with the chorus vocals. But I haven't messed one scrap with the tracking done on the day. The rest is simply mixed 'naked'.

In BLUES BREAKER you can hear us smiling as we search for answering phrases. In the last solo of LET ME OUT, Edward tortures his top string to its audible death and winds up quite naturally on the remaining five. The rest I'll leave to imagination. It's not too hard to figure out who did what!

Thank You!! Enjoy!!!
BRIAN MAY
August, 1983


Tracklista:

1. Star Fleet
2. Let Me Out
3. Blues Breaker

May + Van Halen + kosmos. Czy to dobra mieszanka? Oceniajcie, piszcie!
"The band is as tight as a virgin on prom night" - Steve Lukather
http://podniosle.blogspot.com/ - mój superowy bloga$$ek! :D
Small
Avatar użytkownika
mike
The Hitman
The Hitman
 
Posty: 5716
Zdjęcia: 4
Dołączył(a): 26 sie 2004, o 13:14
Lokalizacja: Łódź
Podziękował(a): 0 raz
Podziękowano mu/jej: 0 raz
Członek PFQ: NIE

Re: Star Fleet Project na cenzurowanym

Postprzez Gnietek » 25 gru 2013, o 19:15

Jak dla mnie, to fajna jest te EPka. Spontaniczny jam session dobrych muzyków (nieco gorszych wokalistów, ale to nie takie ważne, zbyt dużo wokalu się tu nie uświadczy, a poza tym barwa głosu Brian mi nigdy nie przeszkadzała, byleby za mocno nie fałszował - tu mało fałszuje, bo nie ma ciężkich, rockowych kawałków) - jest w tym wszystkim sporo luzu i zabawy. Wiadomo, że nie mozna było za to się spodziewać przemyślanych, dopracowanych kompozycji, ale i z tym wcale źle nie jest.
Kawałek tytułowy wprost uwielbiam. Zacznijmy od tego, że jest to bardzo ciekawy cover, wręcz karkołomny. Oryginał (gdyby ktoś nie znał: http://www.youtube.com/watch?v=4zf--YjsVcY), kiczowaty, opierający się na syntezatorach, beznadziejnie wyprodukowany kawałek z serialu o kosmicznych bojach dla dzieciaków przerobiono na gitarowy utwór z długą solówką pełną ciekawych improwizacji Maya i Van Halena. Pozostało coś z tego naiwnego, dziecinnego pierwowzoru, a dołączono zarąbiste motywy na gitarze i wysoki, chłopięcy głos Briana. Dla mnie miodzio! Tyle, że teledysk mozna było sobie darować :twisted: (jakby ktoś nie znał tego koszmarka: http://www.youtube.com/watch?v=Z7GFU5ncKhU). Kolejny utwór, utrzymany w bluesowej konwencji "Let Me Out", również zawiera bardzo rozbudowaną solówkę, ale ma też miły, bujający rytm. Podobnie jak to było w "Sleeping on the Sidewalk", okazuje się, że do takich radosnych pseudo-bluesów głos Briana świetnie pasuje. Jak na utwór tak rozbudowany (ponad 7 min), jest on zadziwiająco chwytliwy. Choćby refren błyskawicznie zapada w pamięć. Wszystko zagrane zostało wspaniale. To już cała strona A tej płyty. :wink: Stronę B zajmuje zaś kompletna improwizacja (w całości instrumentalna) dedykowana Erikowi Claptonowi. Jak można się więc domyślać, jest to znów blues (na co już jednoznacznie wskazuje też tytuł: "Blues Breaker" :lol: ), ale jest zupełnie inaczej niż w "Let Me Out" - tu jest powolnie, topornie i raczej nudno. Brian twierdził, że tu dopiero słychać zgranie tej przypadkowej zbieraniny :P , która nagrała album. Być może, ale słychać też brak pomysłu na ten utwór oraz to, że May lepiej sprawdza się w krótkich formach. Nie powiem, są ciekawe motywy - np. to, co gra pod sam koniec na pianinie Fred Mandel - ale za mało, żeby prawie 13-minutowe nagranie mogło cały czas trzymać w napięciu.

Podsumowując: 28 min 10 s. Łącznie 3 utwory, z czego 1 uwielbiam, 1 lubię całkiem mocno, a 1 uznaję za raczej słaby. Nie jest to pełnoprawny album Briana, ale zapis bardzo ciekawego miniprojektu. Jako taki zdaje egzamin. Bardzo dobrze, że się ukazał.
Wszyscy jesteśmy jak worki kartofli: czy chcemy, czy nie, i tak nas wrzucą do piwnicy. :(
Avatar użytkownika
Gnietek
Leroy Brown
Leroy Brown
 
Posty: 1273
Dołączył(a): 4 sie 2006, o 09:16
Lokalizacja: z pięknej planety zwanej Ziemią :)
Podziękował(a): 0 raz
Podziękowano mu/jej: 0 raz


Powrót do Brian

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości