Atrus napisał(a):Do połowy to tacy włoscy "Niewnnni czarodzieje"
To w końcu polecasz ten film? Bo już się zgubiłem.
Nie no, śmieję się, gdyż Niewinni czarodzieje to w sumie fajny film, ale przypomina mi on różową gumę Orbit. Fajnie, słodko i przyjemnie przez trzydzieści minut, a potem trzeba się dłuuugo męczyć, aż znajdzie się kosz na śmieci. Miszczowska alegoria, smaki podstawówki, ach...
Wiadomo, muzyka Komedy to klasa, są fajne momenty erotycznego napięcia (rozbierany poker bardzo spoko), ale blondynek Łomnicki w roli amanta mnie totalnie nie przekonuje, a improwizowane dialogi - jak to improwizowane dialogi - czasem siądą, a czasem nie. Sam Wajda nie lubi tego filmu, zresztą nic dziwnego, bo jest bardzo nietypowym obrazem dla niego. Ale co się dziwić, skoro nowofalowcem nigdy nie był, a za kształt NC odpowiada po trosze Skolimowski, który to dla mnie jest prawdziwym mistrzem tego gatunku.
Co do twojego filmu, nie wiem, ja lubię Accattone, w ogóle włoski neorealizm, lecz Nouvelle Vague nigdy mnie nie brała. Wyznawcą Godarda nigdy wszak nie byłem; Do utraty tchu to rzecz, której fenomenu chyba nigdy nie pojmę... W sumie lubię tylko Żyć własnym życiem, no ale ja nie widziałem aż tak dużej ilości filmów JLG, więc cóż...